Mam na imię Oliwia lub Miu. Zależy skąd mnie znasz.Urodziłam się w Japonii choć nie czuję się tak ani troche. Nie wyglądam ani nic. Trudno. I tak wychowałam się w polsce. Jedyne co mam z Japonii to ojca, kolege i język. W podstawówe miałam koleżankę która lubiała anime i chciała tam kiedyś zamieszkać więc mogłam użyć to co mam i uczyłam ja japońskiego. Nigdy nikomu też nie mówię że jestem pół na pół bo reakcja to "nie wyglądasz" albo "nie zmyślaj".
Umiałam też trochę po koreańsku bo jak mi się nudziło to się go nauczyłam. I to też mi się przydało. Moja inna koleżanka myślała nad tym by zostać kardiologiem w Korei. Ją też uczyłam Koreańskiego. Ale to co dopiero na studiach.
Podstawówka szybko minęła. Technikum tak samo. Nie miałam nigdy znajomych dlatego cały mój wolny czas spędzałam przy graniu w gry. A najbadziej lubiałam strzelanki. Byłam w tym nawet dobra. Jakis czas po graniu w gry dowiedziałam się bardziej o esporcie. Słyszałam kiedyś o tym ale nigdy nie myślałam nad tym. Lecz kiedy wgłębiłam się w to i zaczynałam być lepsza myślałam nad tym.
Teraz ja która siedzi na studiach na których nie wie jak skończyła, dorabiająca w maku i grająca po nocach w gry bez życia nie sądze że to mi może wyjść. Trudno zostać wybranym, a tym bardziej trudno osiągnąć jakis sukces. Lecz nie chce się poddać. Już prawie kończę studia, a moja przyjaciółka Dorota którą uczyłam Koreańskiego chce się tam wyprowadzić.
_____
"Kochane... Wyprowadzam się!" Powiedział nam gołąbal kiedy byłyśmy na wakacyjnym party u Dorotki. "Wow gołąb gratuluję! Tylko... Gdzie ty sie zatrzymasz? Jakby mieszkać?" Spytała sie jej Zuzia. Resztę też to zastanawiało i niektórzy powiedzieli 'mhm' po Zuzi. "Aaa o to się nie martwcie. Zycha kolega da mi dach nad głową. Przekonała go skubana."Powiedział gołąb śmiejąc się i patrząc na mnie.
Pamiętam jak na siłę ich zaprzyjaźniałam żeby jej pozwolił zostać. Jakby chłop ma hajs więc ma jakis dodatkowy pokoik dla niej żeby mogła tam miekszać do póki się sama nie ułoży. No i po jakiś czasie zdażyło sie i teraz pozwala jej zostać na tyle ile chce.
"A właśnie zychu, Dorotka jak tam z waszą Koreą?" Spytała sie nas jagódka kutasik. "A juz szukamy jakiegos mieszkania z Zychem. Nawet mam juz znalezione stanowisko do pracy. Wiesz najpierw muszę na siebie zarobic a potem otworze swoją własną klinikę." Wow Dorota juz daje spoilery o naszym wyjeździe. to i tak za pół roku co dopiero a nie to co gołąb za miesiąc ale Dorota sie tym tak jara że od początku studiów o tym pierdoli.
_____
Mięsiąc potem jak dobrze wszycy wiemy gołąbal się wyprowadzał. leciałam z nią bo chciałam odwiedzić tate i Kanae. Tak moim kolęga był TEN Kanae. Pamiętam chłopak jeszcze w pieluszce a ten teraz jakimś idolem jest skubany. Gołąb nie był jakiś wielkim fanem Kanae nigdy. Wiedziała tylko o jego istnieniu bo jej mówiłam o nim.
Dorotka pojechała z nami lecz jednak nie udało sie jej lecieć z nami. Musiała oszczędzać pieniądze na Koreę. Mi na szczęscie mój psiapsi zasponsorował. "Pa pa Dorotka. Będę tęsknić." Powiedziała Julka żegnając się z Dorotą. Ja tam nie musiałam bo w końcu za dwa tygodnie wracam a za niedługo się wyprowadzamy razem więc.
Po smutnych pożegnaniach i zapraszania sie wzajemnie do Korei i Japonii poszłysmy z Julką w stronę miejsca gdzie bedzie wylatywac nasz samolot. "Powiem ci że się troche stresuje." Popatrzałam na dziewczyne i zobaczyłam że ona serio prawie sra w gacie. "Spokojnie będzie dobrze. A jak nie to zawsze masz mnie, Kanae, Dorotkę, rodziców itp. To trochę straszne no ale takie życie." Pogadałam jeszcze troche z nią aż w końcu był czas naszego odlotu.
_____
Na lotnisku miał czekać na nas Kanae. Oczywście zamaskowany żeby go jacyś crazy fani nie znaleźli. Wyszłyśmy na lotnisko i od razu zobaczyłam chłopa z tabliczką "MIU". "O to Kanae!" Mogę sie spodziewać że gołąbalowi sie zrobiło gorąco ze stresu w tamtym momencie. Te uczucie jak nauczycielka z okolo 30 osób akurat wzięła ciebie do odpowiedzi a ty gówno umiesz.
Chłopak nas zauważył i podszedł do nas. "O mój boże Kana!! Jak ja cię dawno nie widziałam debilu!" Powiedziałam witając sie z chłopakiem. On się zasmiał i popatrzał w stronę Julki. "Julka hej. Miło cie zobaczyc w realu." Powiedział Kanae schylając się przed nią. Ta zrobiła to samo. "Miło cie poznać." Po tych przywitaniach poszliśmy do samochodu chłopaka i ruszyliśmy do jego domu.
Tam chłopak pokazał Julii jej pokój i wszystko potrzebne. Żeby gołąbal sie przyzwyczaiła trochę łatwiej do nowego miejsca zostałam nocowac tam z nią a nie w mieszkaniu mojego taty jakbym to zawsze robiła.
_____
Dwa tygodnie szybko mineły. Kanae i Julka szybko się oswoili a ja mogłam juz wracać do polski i szykować sie do własnej przeprowadzki. w ostatni dzień odwiedziłam jeszcze raz mojego tate i po tym on z moimi znajomymi odwieźli mnie na lotnisko. Pożegnałam się z nimi i poszłam w moją stronę.
Gdy powróciłam do polski Dorotka znowu na mnie czekała. "I jak tam gołab?" Spytała sie mnie zmartwiona o swojego gołąbka. "Dobrze. Na początku cos nie pewnie ale teraz normalnie funkcjonuje w nowym miejscu. Teraz pewnie będzie wiecej zwiedzać Tokio i szukać pracy. Bo jej oszczędności nie starczą jej do końca życia." Odpowiedziałam dziewczynie po czym opowiadałam jej reszte naszej przygody w Tokio.
Kiedy wróciłam do domu oczywiście poszłam grać. Otstanio została wydana nowa gra valorant. Bardzo mi sie podobała i że miałam juz doświadczenie z innych gier nie byłam taka zła. A że gra była świeża jest wieksza szansa że może uda mi się zostac profesjonalistą. Już pierwsze mistrzostwa będą z tej gry za niedługo więc pewnie do tego czasu utworzą się nowe teamy które będą potzrebować graczy. Może ktoś mnie zauważy?
