Prolog

28.3K 705 85
                                        

3 lata wcześniej...

Czułam palce na swojej skórze, jego dotyk parzył mnie w każdym tego słowa znaczeniu. Czułam się spełniona, czułam się kochana, czułam się szczęśliwa. On był moją definicją szczęścia, kimś kogo zawsze pragnęłam mieć przy sobie. Jego słowa działały na mnie niczym narkotyk. Odchyliłam głowę do tyłu pozwalając mu obtoczyć miłością oraz pocałunkami całą moją szyje. Chciałam żeby ta chwila trwała już do końca świata. Przysięgłam sobie, że jeśli kiedykolwiek będę smutna to odtworzę sobie tę chwilę spełnienia, jego przy mnie, mnie w jego ramionach. Jego ciepłe dłonie odgarnęły mi włosy z twarzy, a ja przymknęłam oczy oddając się uczuciu jakie zakiełkowało w moim podbrzuszu. Straciłam rozum dla tego chłopaka, zaufałam mu bezgranicznie, oddałam mu serce wiedząc, że go nie złamie.

– Kocham cię, wiesz? – usta Amora wypowiedziały dwa moje ulubione słowa. Lubiłam, gdy wypływały z jego ust, wiedziałam, że były szczere. Jego ciemne spojrzenie udało mi się dostrzec nawet w ciemni pokoju który oświetlał jedynie blask księzyca. Za tymi czarnymi tęczówkami wskoczyłabym w ogień.

To on nauczył mnie jak kochać, to on pokazał mi co to znaczy bliskość i tęsknota za kimś na kim ci zależy. To on udowodnił mi, że można ufać komuś więcej niż tylko sobie, jego darzyłam większym zaufaniem niż siebie.

Jego ciepłe wargi przylgnęły do moich ust i wtedy zapomniałam o całym świecie, nie pamiętałam nawet jak się mówi. Wyczułam w nich tęsknotę, przywiązanie i nutkę mięty. Rozluźniłam mięśnie ciała, pozwalając mu poruszyć się w sobie. Przyciągnęłam go bliżej, pragnąc by był moim zapomnienieniem.

On nigdy mnie nie oceniał, zawsze słuchał tego o czym chciałam mu opowiedzieć, był gdy go potrzebowałam i doceniał to jaka byłam. Kiedy milczałam za długo, pytał czy wszystko w porządku, a gdy potrzebowałam chwili wyciszenia, był i milczał ze mną.

Potrzebowałam go jak powietrza, nie mogłam wytrzymać bez jego wieczornego dzwonienia. Słuchał mnie, gdy opowiadałam jak minął mi dzień, moja doba była zła bez jego porannej wiadomości. Tęskniłam za naszymi randkami, gdzie zabierał mnie na polanę, byśmy mogli zrobić piknik i zatapiać się w ciszy, tylko on i ja.

Z czasem stał się moją obsesją, ale sen szybko się skończył, a bańka prysła.

TWITTER- moratall_

ocean eyesWhere stories live. Discover now