1*

9 2 0
                                        

/Puk puk/ - Mikyla wstawaj wiesz co dzisiaj jest. - Krzyczała moja mama.
Po kilku sekundach zadzwonił telefon to była mama. Nie wiem w zasadzie po co dałam jej mój numer. Teraz gdy nie otwieram drzwi kiedy mnie budzi to dzwoni.
- Halo. - Odebrałam zaspana.
- Wstawaj czekam w kuchni. -  Wykrzyczała zdenerwowana. Odsapnęłam coś w stylu eche i się rozłączyłam. Byłam tak zmęczona, że nie miałam siły wstać, więc położyłam się ponownie. Po jakiś 2 minutach obudziła mnie Nala, mój kot. Siadła mi na twarzy i zaczęła śturać mi po lewym policzku łapkami.
/Miał Miał/ - Nala złaź mi z twarzy. Już wstaje. - Nala zrobiła jak kazałam i patrzyła na mnie jakby oczekując, że zaraz wstanę.
- Aaaa. -Ziewałam przeciągając się.
- Mikyla co tak długo. - krzyczała mama. -Już idę. - odpowiedziałam zestresowana. Byłam bardzo zestresowana bo mama zwykle jest spokojna a gdy w jej głosie słychać gniew, to lepiej nie wchodzić jej w drogę. Mówię poważnie raz kiedy nie mogła mnie dobudzić i była bardzo zdenerwowana bo ja bym się spóźniła do szkoły a ona w tedy miała jakieś problemy w pracy, to założyła ogromniaste kalosze i wykopała drzwi. Po tym przez miesiąc nie miałam drzwi w pokoju. Ale to była przeszłość a jak mi babcia powtarzała
„ Skupiaj się na tym co ma być, a nie na tym co było" więc ubrałam klapki ledwo żywa przeszłam te kilka kroków do szafy otwarłam wyjęłam moją ulubioną letnią sukienkę ubrałam ją, szybko nałożyłam drobny makijaż coś w stylu drobnej kreski na powiece i matowej podatki. Szczotkę do włosów mam w łazience na dole czyli muszę się uczesać właśnie tam. Założyłam plecak na plecy Nale wzięłam na ręce i wyszłam z pokoju.
- Tak. Echem. - Prowadziła rozmowę przez telefon.
- Nie, naprawdę? Dobra ja też muszę kończyć zadzwonimy się.
- To nie było normalne, bo ona nie rozmawia przez telefon o takiej godzinie. Była 7:40 a ona ma różne dziwne zasady a jedną z nich jest nie rozmawiam przez telefon przed 8. No jeżeli to jest szef to musi nawet odebrać ale tak to od nikogo nie odbiera. Ale specjalnie się tym nie przejęłam bo to jeden z moich ulubionych dni w roku.
1 dzień szkoły. Większość osób to dziwi. Bo szkoła cieszyć się na powrót nie nie ma mowy. Jednak mie to cieszy bo każdego roku do naszej klasy dochodzi nowy uczeń bądź uczennica. Czasami ktoś odchodzi ale zdarzyło się 2 razy. Rok temu dołączyła do nas Lupe. Lupe Linder.
Niezwykle wredna dziewczyna, ale jest prześliczna ma długie prześliczne blond włosy. Zawsze ma powód by się ze mnie zaśmiać. By przypomnieć mi jaka jestem bez nadziejna. Tak naprawdę nie radzę sobie tylko z plastyką. A ona maluje jak Da Vinci i śpiewa jak Celin Dion. Chociaż ja śpiewam i tak lepiej od niej. Gdy mieliśmy odtworzyć jakieś znane dzieło ona namalowała Monalise. Ciężko ją było odróżnić od Monalisy Leonardo. Ale z matmy ma dwóje z polskiego fizyki informatyki tak samo, ledwo zdała do 8 klasy. Lecz jej mama jest dyrektorką i nic na to nie mogę poradzić. Szybko zjadłam kanapki z dżemem brzoskwiniowym i wypiłam kakao, do plecaka wsadziłam telefon, klucze i wyszłam z domu.
- Pa kocham cię mamo. - Powiedziałam stojąc w progu. Nikt mi nie odpowiedział, ujrzałam mamę oglądającą coś w stylu
„Ukryta prawda". Chwile jej się przyglądałam i znów rozmawiała przez telefon ale za 10 minut był apel więc nie miałam czasu się oglądać.

Rozdział ma 551 słów.

Tajemnice Ludzkości Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora