Rozdzial XI

32 1 1
                                        

*Oczami Olivki*

Weszliśmy do domu. Było tam uroczo. Pomyślałam,żeby się spokojnie rozpakować. Dobrze,że zrobiłam wcześniej lekcje. Justin nic do mnie nie mówił. Od razu usiadł na kanapie i właczył TV.
-Justin musimy pogadać...
-Hm?-zapytał obojętnie. Kurde tak jak myślałam,to będzie długa i ciężka rozmowa.
-Nie mogę pojąć jak to jest...Raz jesteś wobec mnie kochany i opiekuńczy,a raz wredny i chamski...Zastanów się jaki chcesz być-powiedziałam szybko.
-Tsa...Widzisz kochanie,jestem sobą,nie zmienisz tego. Radzę ci mnie nie pouczać,ani coś w tym stylu,bo kotku nie będzie dobrze-zaśmiał się. Nic nie powiedziałam tylko wywróciłam oczami.
-Radzę ci suko nie wywracać oczami przy mnie. Nawet nie wiesz,jak to wkurwia-powiedział złośliwie.
-Ja pierdziele...Jak tak ma być to dziękuję-Chciałam odejść,ale Justin mnie złapał za rękę.
-Radzę ci mała dziwko-ostrzegł. Nie powiem,przeraża mnie...Postanowiłam odpuścić już sobie tą głupią gadkę,wiec poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kolację i usiadłam przy laptopie.

*
Była juź 23,więc postanowiłam iść spać. Nagle usłyszałam jak ktoś chodzi po domu.
-Kuźwa Bieber pogrzało cię? Gdzie ty leziesz?-zapytałam.
-Nie twój interes suko-syknął,a ja wiedząc,że i tak z nim nie wygram wróciłam do łóżka. Zasnęłam.

As long as You love me <3Where stories live. Discover now