Wiele długich lat minęło, a Edward Teach nadal lubił się w wymyślnych materiałach.
Miło było mieć pod dłonią coś przyjemnego w dotyku, wiedzieć, że było to rzadkie, a i tak posiadać przywilej noszenia tego na sobie. Śliczny materiał upiększał, dodawał klasy i unikatowości, przynajmniej tak to pamiętał z dzieciństwa. Pamiętał zazdrość, kiedy widział innych ubranych w aksamit, gdzie sam musiał prać ten sam beżowy len w kółko i w kółko. Pamiętał, jak matka dała mu czerwoną chustkę z jedwabiu, jak nowa przyjemnie obtulała jego policzki. Chustka może przez ten czas nie straciła bardzo wizualnie, nadal miała głęboko krwisty odcień, ale struktura była bardziej szorstka, pogięta. Wiele długich lat minęło, a Edward Teach nadal jedyne, co miał, to stary skrawek szmatki.
„To nie zależy od nas, to zależy od Boga, chłopcze. On decyduje, kto dostaje co, po prostu nie jest nam to pisane i nigdy nie będzie".
Jak Edward mógł się z tym kłócić? Nie mógł i nie zamierzał. Jego matka pewnie i tak przewracała się grobie, gdy patrzyła, jak skończył, nie zamierzał jej więcej rozczarowań dokładać.
Wciąż jednak uważał, że kaszmir jest piękny, tylko niewystarczająco męski, nawet ten czarny, czy inny ciemny. Za bardzo błyszczący, za delikatny, aby móc być z Czarnobrodym kojarzony. Może arystokracja mogła sobie na to pozwolić i jak najbardziej jej on pasował – do lśniących marynarek, tkanych, z broszkami, podszywanych, ze złotymi guzikami, haftem, koronką. W takiej wyglądałby pewnie jak pajac wyjęty z cyrku, z tą swoją siwą brodą. Gładkie rzeczy były tworzone dla gładkich twarzy, twarz Eda nie była ani gładka, ani wypudrowana do białości. Do samego jedwabiu miał oczywisty sentyment, kiedyś, przelotem, znalazł się w jego w rękach również bisior, tak się zdarzyło, że udało mu się wcisnąć w kieszeń jedną z koszul jakiegoś starego możnego, którego okradał. Niestety koszula skończyła sprzedana, zanim zdążył się jej nawet przyjrzeć, pamiętał tylko, jak i lekka była między jego palcami, jak siateczka, zupełnie inna, niż ciężka, ciemna jak smoła skóra, którą on nosił.
Do skóry oczywiście nic nie miał, gdzieżby. Gdyby tak było, nie zbudowałby na niej swojej z grubsza, cóż, osobowości. Czarnobrody mógł przecież nosić worki na ziemniaki i nikt o zdrowych zmysłach nie uznałby go za mniej winnego zbrodnii, które popełnił.
A popełnił ich sporo.
Skóra to był jego wybór, częściowo również praktyczny, bo była ona na pewno cieplejsza, niż luźny splot, lepiej radziła sobie z wiatrem zawiewającym od wód i prawie nie wsiąkała krwi, ani wody. A nawet jak wsiąkała, to nie były za bardzo widoczne. No i ona na pewno budowała pożądany przez Edwarda wizerunek. Zdecydowanie poważniej podejdziesz to faceta ubranego tak, niż do jakiegokolwiek innego. Tak to działało – frajer w popitalający w satynie na oceanie bez flagi narodowej nie mógł stanowić zupełnie żadnego zagrożenia. Był łatwym celem, a Edward był wieloma rzeczami, ale na pewno nikim łatwym do zatopienia, jasne jak cholera, nie zamierzał tak wyglądać.
Dlatego wieści o jakimś przygłupie w szlafroku, który potruł połowę załogi marynarki angielskiej i nabił na karabelę czaszkę kapitana były najciekawszymi, jakie Ed słyszał od miesięcy. A wieści o tym, że pokonał Izzy'ego w walce były najciekawszymi, jakie słyszał od lat. Izzy nie był łatwy do pokonania, Edward wiedział, co mówił i jego kompetencje mógł zaświadczać własnym imieniem, lub samym faktem, że Izzy nadal żył. Jakby był w walce do dupy, to już od dawna wygrzewałby się gdzieś na jednej z plaż kilka metrów pod ziemią. Taka branża. A tu proszę.
I Edward naprawdę chciał Pirata Dżentelmena poznać osobiście. Jakkolwiek śmiesznie ta nazwa brzmiała.
Dmuchnął w swoją fajkę, dym uniósł się agresywnie w powietrze. Fajka była czysta, sam polerował ją do południa, po tym, jak zaczęła się za bardzo nagrzewać i prawie poparzył palce. Zamruczał tylko do siebie z satysfakcją, rozciągając nogi i poprawił się na krześle.
ESTÁS LEYENDO
CASHMERE. blackbonnet.
FanfictionWiele długich lat minęło, a Edward Teach nadal lubił się w wymyślnych materiałach. [one shot, 7k] [5+1] [blackbonnet] [retght, 2022]
