.

16 4 0
                                        

23 Maja roku bieżącego, królowa Analia II Omorfia Exypa Laira Thorskil napisała list otwarty do mieszkańców Galan.

" Drodzy obywatele.

Wszyscy dobrze wiemy, jakich czasów dożyliśmy. Sama bardzo tego nie chciałam, nie było to jednak zależne ode mnie. Galan nie jest bezpieczne. I mówię to wprost.

Dobrze wiem jak wygląda wojna, przeżyłam jedną. Wojna to piekło, którego nie życzyłabym najgorszemu wrogowi. Nadal widzę u siebie na rękach krew moich żołnierzy. Wszystkich poległych i ich rodziny noszę w sercu. Mają oni specjalne miejsce, zaraz przy moich rodzicach.

Nazwisko zobowiązuje mnie do władzy, i nie zamierzam uciekać z powodu zaistniałej sytuacji. Proszę nawet nie rozprzestrzeniać takich plotek. Nie zrzeknę się korony, dopóki nie zostanie mi ona odebrana siłą.

Nie przedłużając. Pośród nas, Galańczyków są szpiedzy króla Unquale. Boli mnie to, że nawet się z tym nie kryją, a jeszcze bardziej bolj mnie to, że byli to nasi rodacy, z którymi nieraz miałam do czynienia. Nigdy w życiu bym nie powiedziała, że właśnie oni dopuszczą się tak okropnego czynu.

A więc kończywszy moje ogłoszenie, zwracam się bezpośrednio do herszta tej chorej bandy. Zderdo Mazu. Gdziekolwiek jesteś, gdziekolwiek się chowasz, mam nadzieję że w końcu otrzymasz pomoc na którą zasługujesz. Nie chciałam załatwiać tego siłą, ale myślę że jestem zmuszona.

Nadal masz prawo sama przybyć do mego zamku, porozmawiać na ten temat, i załatwić to w inny sposób.

Liczę na twoją dojrzałość.

Podpisano: Analia II Omorfia Exypa Laira Thorskil"

Azazel skończył czytać tekst. Nie było mu w żadnym wypadku do śmiechu, wręcz przeciwnie. Możnaby nawet powiedzieć, że młody elf, lekko się wystraszył pomimo tego, że list odnosił się do Zderdy. Był na tyle inteligenty, żeby zrozumieć, że rycerze Królowej szukają ich wszystkich. Kiedy sobie to uświadomił zarzucił na głowę kaptur od płaszcza. Zderda skróciłaby go o głowę, gdyby dowiedziała się, że go złapano. Chyba że wcześniej zrobiła by to królowa.. Tak czy tak, skończyłby bez głowy.

Kim był? Elfem, z dużą ilością błędów na koncie, na którego czekało miejsce na samym środku otchłani piekielnej. Samo dołączenie do tej chorej bandy idiotów, było decyzją pochopną i nieodpowiedzialną. Co prawda Frigus mu źle nie płacił, a przeciwnie. Faworyzował go, i było to widać naprawdę z daleka. Oferował mu nawet rękę swojej najmłodszej córki (Az nie przyjął oferty). Sam nie wiedział czemu Frigus tak bardzo go uwielbia. 

Nie był dobrze zbudowany, czy specjalnie urodziwy. Jakby ktoś się uparł, mógłby powiedzieć że jest brzydki. Okrągła twarz, mgliste oczy i wielka kropa na czole. Czarna, wielka kropa.

Odszedł od drzewa na którym wisiało ogłoszenie. Miał ambicje. Chciał być rycerzem. Co więcej, miał do tego zdolności. Na plecach kołczan, a w kołczanie strzały. Łuk został w domu.

Był naprawdę dobrym strzelcem. Miał sokoli wzrok. Czasami nadal wyobrażał sobie, jak w mundurze Galańskich rycerzy, prezentuje się razem z łukiem. To marzenie było niestety marzeniem.. bardzo odległym. Stracił swoją szanse.

- I co młody? Słychać coś nowego w królestwie? -

Azazela przeszły ciarki, bowiem dobrze znał ten głos. Znał? Bał się go jak ognia. Ten typek, zawsze potrafił zmieszać go z błotem, i wepchnąć 15 metrów w muł.  Odwrócił się do właściciela głosu na pięcie, robiąc w tył zwrot.

- Pan.. -

Odchrzkąknął, bo zdał sobie sprawę jak głupio brzmi.

- Pan sam powinien sprawdzić -

Uśmiechnął się głupio, a Pan Eros Mazu, bo tak mu było na imię, wyminął go szybkim krokiem. Teraz to już napewno skończy bez głowy.

Czem prędzej rzucił się do ucieczki. Pobiegł w głąb rynku, po drodze zwijając komuś kilka sztuk złota, żeby kupić coś dobrego do zjedzenia.

Była to kolejna zdolność Azazela. Kradł. Ale kradł tak, że nikt go nigdy nie złapał.
Miał naprawdę chude ręce, i małe dłonie. Palce były zgrabne, i łatwo szło je włożyć do wielkich kieszeni, czy małych kieszonek. Kraść zaczął jeszcze jako dziecko, kiedy podobały mu się jakies zabawki, czy figurki, po prostu to sobie brał. Na dodatek, nie myślał że robi źle.

Jako złodziej, robił też w tej chorej bandzie idiotów, do której dołączenie było decyzją pochopną i nieodpowiedzialną. Dostawał zlecenia na coś, i w danym terminie miał przynieść to Zderdzie, która posyłała to dalej. Aż do samego Frigusa.

Rzucił kasjerce 2 sztuki złota i wziął pierwszą, lepszą bułkę.

Obmyślał w głowie plan.

Plan ten zasługuje na... osobne opowiadanie.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Mar 24, 2022 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Munaadee KaranaStories to obsess over. Discover now