Siedzę przy komputerze i oglądam jakiś horror. Nagle wchodzi do mojego pokoju bój młodszy brat. Ma 6 lat. Brązowe włosy i niebieskie oczy.
-Ugh.. Czego chcesz bachorze -zatrzymałam film i do niego podeszłam
-P-pobaw-wisz s-się z-ze mną-ą..? -zająkał się. Jak mnie to wkurwia.
-Posrało cię!? - poczułam przypływ gorąca i agresji. Mocno sie wkurzyłam. Pociągłam mojego brata za rękę i wypchnęłam za drzwi. Nagle przybiegli rodzice. Ojciec mnie trzymał. Próbowałam się wyrwać ale on jest o wiele silniejszy ode mnie. Chwilę później poczułam jak mi coś leci z buzi, popatrzyłam się w dół a tu..plama krwi. Nagle zobaczyłam światło i mojego starszego brata. Czy ja ześwirowałam? Przecież on nie żyje. Chyba że ja też już kopnęłam w kalendarz.
§§§
Obudziłam się w białym pokoju. Z kratami w oknach. Podłączona byłam pod jakąś kroplówkę. Przypomniałam sobie co się wcześniej stało i się rozpłakałam. Łzy leciały jak szalone. W rogu pokoju ujrzałam mojego młodszego brata. Był cały w siniakach i zadrapaniach.
-Nienawidzę cię - powiedział smutno po czym zniknął w mroku.
-Ja.. Ja nie chciałam!! Przepraszam!! -Wykrzyczałam. Zaczęłam się trząść, brakowało mi powietrza. Wszystko dookoła mi się zamazywało. Usłyszałam odgłos otwierających się drzwi. Wszedł ktoś do środka i do mnie podbiegł. Poczułam lekkie ukłucie w rękę. Chwilę później zasnęłam.
§§§
-C-co się stało.. ? -Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam jakąś typiare stojącą nade mną.
-Jak dobrze że się obudziłaś. Pamiętasz co się wcześniej stało?- zapytała i odłączyła kroplówkę.
-Kim ty kurwa jesteś!? -zerwałam się jak najszybciej z łóżka. Zauważyłam strzykawkę z igłą więc ją szybko wzięłam.
-Natalia, jesteś w szpitalu psychiatrycznym. Chcę ci tylko pomóc. -mówiąc to powoli do mnie podchodziła.
-Nie wierze ci. Radzę ci się nie zbliżać. -Zaczęło mi się robić gorąco. Znowu brakowało mi powietrza. Pielęgniarka gdy to zauważyła szybko zabrała mi strzykawkę, przytrzymała mnie żebym nie uderzyła głową o parapet i zawołała inne pielęgniarki. Później już nic nie pamiętam.
§§§
Poczułam czyjś dotyk. Otworzyłam oczy i zobaczyłam znowu tą samą osobę co przedtem.
-Co pani robi! Niech mnie pani nie dotyka! -wykrzyczałam.
-Spokojnie Natalia przyszłam cię obudzić bo masz za chwilę wizytę u pani doktor. Ogarnij się i zaraz po ciebie przyjdę. -odpowiedziała spokojnym głosem po czym wyszła. O co chodzi, ja nie chce tu być.. Zauważyłam jakieś ciuchy na szafce obok mojego łóżka. Pewnie mam się w to przebrać. Wzięłam ubrania i się w nie ubrałam. Potem wyszłam z pokoju szukając łazienki, zabierając ze sobą szczoteczkę, pastę do zębów, i grzebień żeby ogarnąć włosy. Na szczęście nie musiałam długo szukać bo były na przeciwko mojego pokoju. Weszłam do łazienki umyłam zęby i się uczesałam. Gdy wyszłam z pokoju już czekała na mnie ta pani. Poszłam do pokoju odłożyłam rzeczy i wróciłam.
-Jak się czujesz? -zapytała.
-Bywało lepiej -odpowiedziałam z nie chęcią.
-Jestem Vanessa. Jestem pielęgniarką w tym szpitalu. -uśmiechnęła się do mnie.
-Skąd ja się tu wzięłam..? -zapytałam.
-Pan doktor ze szpitala w którym byłaś stwierdził że masz bardzo silne ataki agresji. I też zauważył twoje blizny i rany na rękach. Więc gdy lekarz uznał się że już nie potrzebujesz tamtejszej opieki wysłał cię tutaj.-odpowiedziała
-Yhy.. -ruszyłyśmy wzdłuż korytarza. Wpatrywało się we mnie parę osób. Gdy już dotarłyśmy na miejsce Vanessa powiedziała że mam wejść do pokoju które są na przeciwko mnie i wręczyła mi plan w którym było opisane jakie zajęcia kiedy, gdzie i z kim są, o której są posiłki i kiedy możemy wychodzić na plac połączony ze szpitalem. Gdy weszłam do pokoju zobaczy jakąś starą babę.
-O Natalia przyszłaś. Nazywam się Bogumiła. Usiądź zadam ci tylko parę pytań i będziesz mogła już pujść. -grzebała w moich dokumentach jak pojebana. Gdy usiadłam podała mi szklankę wody.
-Możemy zaczynać? -zapytała z takim tonem jak by tu była za karę.
-Yhy... -wymamrotałam coś na znak że się zgadzam.
-W porządku, wiesz słyszałam że jak się obudziłaś zaczeła krzyczeć i wpadłaś w panikę. Mogę wiecie co tak dokładnie się stało? -Co ją to kurwa interesuje.
-No... Jak się obudziłam to zobaczyłam w rogu pokoju mojego brata.. Był cały posiniaczony i miał dużo ran.. Powiedział że m-mnie.. -Chciałam dokończyć ale się rozpłakałam. Łzy leciały mi po policzkach jak pojebane. Nienawidzę tego uczucia.. - J-ja nie chciałam m-mu tego z-zrob-bić..! - chciałam przestać płakać ale nie potrafiłam.
-Natalia nie martw się twojemu bratu nic nie jest, jest cały i zdrowy. -zaczęłam wycierać łzy. Trochę się uspokoiłam. -A powierz mi co to za twoje rany na twoim cielę? Masz ich bardzo dużo w różnych miejscach. Masz też dużo siniaków. Ktoś cię pobił? - zacisnęłam szklankę wody w ręce.
-Te rany są bo się pocięłam a t-te siniaki.. -znowu chciało mi się płakać. Prubowałam to ukryć ale nie byłam w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa. Ale w końcu się zebrałam. -Te siniaki są po moim ojczymie.. -dalej grzebała w moich papierach. Mam dość, chce do pokoju..
§§§
Siedziałam na parapecie przy oknie i się przyglądałam na te ,,szczęśliwe'' rodziny. Dzieci z którymi się bawią rodzice w piaskownicy. Ojcowie który grają w piłkę ze swoimi synami. Ja nigdy nie mogłam poznać smaku radości. Przypomniałam sobie że mam żyletek w bucie. Ściągam go i wyciągać żyletkę. Podwijam rękaw i robię kilka głębokich nacięć. Krew leci jak szalona. Nie wiem czemu ale bardzo lubię taki widok. Lubię czuć ból, więc robi jeszcze kilka nacięć wzdłuż ręki. Boli jak cholera. Biegnę szybko do łazienki. Daje rękę pod zimną wodę. Nagle robi mi się słabo. Upadam na podłogę i jedyne wtedy co zapamiętałam to jeden wielki huk.
YOU ARE READING
Damy radę..
RandomNatalii trafia do szpitala psychiatrycznego.Spotyka tam pewnych chłopaków. Czy dobrze skończy się jej historia?
