Rozdział 1

7 1 0
                                        

To był piękny dzień. Ładna pogoda, ptaki śpiewała, a ja w rozczochranej czuprynie ogladam telewizje i pijąc kawe wolno zabierałam się za pisanie swojej powieści. Patrząc na zegarek w krztałcie żaby odliczałam minuty, by znow zadzwonić do niebieskiego domu, by spytać co z moją propozycją pisania książki dla samego prezydenta. Pan Kim Namjoon prezydent Koreii, bardzo utalentowany i lubiany, ma rekę do dzieci i dobrze wygląda ale jest singlem co mi sie bardzo podobalo, bo mialam na niego crusha od początku kadencji, a może wyborów. Jakby się udało z nim napisać samobiografie to wtedy czułabym się najbardziej spełnioną kobietą na świecie, lecz jego głupia sekretarka nie odbiera od mnie telefonu, a dzwonie do niej już piędziesiąty raz, lecz nic to nie daje. Jak ja mam dowiedzieć się czy prezydent chce ze mną współpracować czy nie. Na szczęście moje zdenerwowanie uspokoił ciepły przytulas od mojej najlepszej przyjaciółki Sofi z którą również mieszkam. 

-No już nie myśl o tym, powiedziała spokojnie, a jej głos mnie uspokoił na chwile. Ona wie jak ma mnie uspokajać poprostu jest wspaniała. 

-A co jeśli nie odpiszą przecież się załamie psychicznie, powiedziałam dopijając moją Inke. - To dopiero początek dnia daj im wstać porządnie, zaśmiała się a ja razem z nią. Głowa do góry jesteś wspaniałą pisarką, więc nie mają prawa cię nie przyjąć, pocałowała mnie w policzek i poszła do łazienki, by przygotować się do pracy. Znudzona leżałam na kanapie i patrzyłam na swoje kapcie peniski i założyłam swoje bordowe okulary. 

-Będzie mi się nudzić bez ciebie czy musisz iść do pracy, mówiłam stękając patrząc w sufit. Nie mam nawet weny pisać swojej książki przez tą cała sytuacje z książką. 

-Nie marudz, a może pojdziesz do jakiejś przytulnej kawiarni, mówiła wkładając złote kolczyki które pasowały jej do rudych włosów i do pięknego stroju, a w porównaniu do mnie to ona jest tą piękniejszą przyjaciółką, jest chuda, ma mięśnie brzucha, sexy nogi i bójne włosy, a ja mam swój bujny brązowy czerep ale zrozumiałe czemu się tak ładnie ubiera. Sofi pracuje w firmie marketingowej i główny szef na nią leci, w sumie gdybym była facetem sama bym na nią leciała. Z nudów zaczełam zmieniać pozycje i teraz leżałam do góry nogami patrząc a telewizje. -Same nudy, westchnełam, nagle usłyszałam pukanie obcasów a sofi dała mi wielkiego buziaka w policzek. 

-Pamiętaj trzymam za ciebie kciuki i myśl pozytywnie, a i kocham cię ale nie w lezbijski sposób, i tak wyszła zostawiając za sobą cisze którą zagłuszał telewizor. Po paru minutach sofi wleciała do domu jak burza i cała zdyszana podeszła do mnie stawiając mnie na równe nogi przed nią. 

-Słuchaj piękna ale na dworzu stoi limuzyna, a kierowca powiedział, że czeka na Amelie Lee. Moje serce biło jak szalone tak jak i stres który czułam aż po żołądek, więc szybko pobiegłam do pokoju szukać sobie ubrań nagle usłyszałyśmy dzwonek, a ja popadłam w panike i wybrałam biały golf i by pasowało czarne długie kantówki oraz czarne szpilki. Na dodatki nie miałam czasu, a z podekscytowania trzęsły mi się ręce. Makijaż był naturalny, zwykłe kreski i maskara, a żeby podkreślić swój dziki sexapil dodałam beżowo-różową matową szminke. Kiedy wyszłam z pokoju sofi już nie było w domu przez co ubrałam czarny płaszcz i torebke MK. Kiedy tylko wyszłam z domu przywitał mnie serdecznie mężczyzna na oko szeździesiąt lat który pokłonił się i otworzył drzwi, nie wiedziałam skąd on zgadł, że Amelia to ja i nagle pomyślałam o sofi która pewnie mu powiedziała kiedy wyszła. Wsiadłam i aż zamarłam kiedy zobaczyłam ekskluzywną limuzyne jak z filmów amerykańskich, więc usiadłam i z podziwem patrzyłam na wnetrze białego samochodu. Kiedy się ogarnełam zapytałam kierowcy zza czarnej szyby gdzie jedziemy, a kiedy usłyszałam, że do niebieskiego domu zamarłam i nie mogłam złapać oddechu ale też w środku bardzo się cieszyłam w końcu spotkam swojego idola życiowego i do tego crusha, lecz na zewnątrz czułam paraliż i nie mogłam nic powiedzieć, więc starałam się uspokoić oddychając i rozkoszować się rzeczami które są w limuzynie, bo przecież nie dostaje tego na codzień, lecz zrezygnowałam z alkoholu jeszcze bym na głupka wyszła przed prezydentem, bo tu trzeba na trzeźwo. Po paru minutach byłam uspokojona, a przez okno zobaczyłam niebieski dom i złotą brame która graniczyła z wielkim ogrodem róż przed samym domem. Auto przejechało przez otwartą już brame i pojechaliśmy do wejścia domu nagle skórczył mi się żołądek przez stres, bo nie mogłam uwieżyć, że udało mi się spotkać z samym prezydętem. Kierowca otworzył mi drzwi, a ja ostatni raz poprawiłam się przed wyjściem. Jak tylko weszłam do środka przywitała mnie wysoka i piękna kobieta która mnie przywitała z uśmiechem, a było widać po jej ubiorze, że wybierała strój na ostatnią chwile ponieważ miała lekko pognieconą pudrowy-róż koszule wkasaną w obcisłą spódniczke, a włosy miała lekko walowane i wyprostowane, lecz jej uśmiech nie był szczery więc odrazu zrozumiałam, że to jest jego sekretarka która nie chciała mnie dopuścić do tej pracy. 

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Feb 10, 2022 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

The Only OneWhere stories live. Discover now