Amelia jak co rano poszła biegać. Kochała to robić. Z jednej strony spalała trochę tłuszczu, z drugiej z samego rana mogła oddychać świeżym powietrzem.
Skręciła między jednym drzewem, a drugim. Uśmiechnęła się słysząc swoją ulubioną piosenkę w słuchawkach, które miała wsadzone w uszy. Kiedy tak biegła zaczęła myśleć o swoim narzeczonym. Pewnie zaczął robić dla nas śniadanie - pomyślała patrząc na czas. Przyspieszyła chcąc jak najszybciej znaleźć się obok swojego ukochanego.
W pewnym momencie poczuła jak ktoś pociągnął ją do tyłu. Zdjęła szybko słuchawki odwracając się i spojrzała na tą osobę. Nie rozpoznawała mężczyzny stojącego naprzeciwko niej. Mierzył na oko ponad dwa metry. Jego dłonie były ogromne. W każdej chwili mógł nimi ją łatwo zabić. Mógł zmiażdżyć jej głowę jak dziadek do orzechów orzechy. Jego oczy nie wyrażały żadnych uczuć ani niczego. Były zagadką dla niej. Człowiek był ubrany w porwane oraz brudne łachmany. Amelia nie wiedziała co robić. Po chwili namysłu odezwała się.
- Dlaczego pan mnie zatrzymał? - zapytała się.
Odpowiedziała jej cisza. Mężczyzna tylko stał naprzeciwko niej i patrzył w jej oczy. Amelia zaczęła się bać co się za chwilę stanie.
- Jeśli pan nie ma powodu do dłuższego zatrzymywania mnie to ja już sobie pójdę - rzekła zaczynając odchodzić.
Nie zaszła daleko gdy poczuła uderzenie w głowę. Upadła na ziemię nie wiedząc co właśnie się stało. Kiedy tak leżała mężczyzna stanął przed nią. W rękach trzymał siekierę. Dziewczyna zrozumiała, że ten człowiek chce ją zabić.
- Błagam nie rób tego - powiedziała lekko łkając.
Postać nie słuchała jej. Wzięła pierwszy zamach i trafiła prosto między kolano, a udo odcinając połowę nogi. Zrobiła tak samo z drugą. Ofiara krzyczała oraz płakała z bólu. Następnie mężczyzna odrąbał jej głowę. Amelia nie musiała już cierpieć. Już nie żyła. Mogła teraz być razem ze swoimi dziadkami w niebie.
Jej oprawca poćwiartował jej ciało. Potem porozrzucał kawałki dziewczyny po całym lesie. Z uśmiechem na twarzy rozglądał się po lesie. Był dumny z tego co zrobił.
Zabił kobietę, która odrzuciła go dla tego złamasa. To on miał być jej narzeczonym. To on miał z nią planować życie. Miał mieć z nią dwójkę dzieci. Mieli mieć ogródek z pięknymi kwiatami. Mieli razem żyć, ale ona wybrała kogoś innego. Dobrze tej suce - pomyślał. Zanim ktokolwiek zdążyłby odkryć co się stało, mężczyzna zniknął tak szybko jak się pojawił.
***
Hej, z tej strony marlenamilcz. Mam nadzieję, że spodobała ci się pierwsza opowieść. Jeśli tak to zostaw gwiazdeczkę i dodaj książkę moją oraz -vamos- do biblioteki. Do następnego!
YOU ARE READING
Niewyjaśnione morderstwa
HorrorW tej książce, drogi czytelniku, odnajdziesz historie wymyślone przez dwie nie do końca doświadczone dziewczyny. Zachęcamy do przekonania się, czy nasze opowieści zmrożą ci krew w żyłach. ~marlenamilcz & -vamos-~
