VI

579 83 5
                                        

Patrzyłem do środka torby i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Znalazłem bilet w jedną stronę do chuj wie gdzie, pistolet i paczke naboi, i czarny .... uniform.

Spojrzałem po reszcie i mieli to samo co ja.
- Powiesz nam gdzie chcesz nas wysłać?! Czy mam zgadywać?!

- Powiem. Jedzecie na wyspe Tysiąca Czaszek.

- Słucham? Po co tam jedziemy?

- Mam dla was zadanie. Niestety niezbyt proste.

- Zajebiście. Tooo... kogo albo co mam rozjebać, żeby szybko wrócić?

- Dowiecie się wszystkiego na miejscu, a teraz zbierać się. Macie 20 minut.

Spojrzałem na Lucyfera, a potem na Aliss i Mathiego. Oboje byli zdziwieni. Ja tym czasem byłem nadzwyczaj spokojny.  Ruszyłem do pokoju. Wziąłem torbę i spakowałem kilka ubrań, sztyletów, bielizne i najpotrzebniejsze.... telefon, słuchawki i zapasową baterie. Nie mam pojęcia jak długo tam przesiedzimy, więc chciałem być przygotowany.

Kiedy ja byłem gotowy, Aliss wbiegła do pokoju i gorączkowo zaczęła się pakować.

- Co mam zabrać?!?!

- Nie wiem. Co chcesz. Ja jestem gotowy. Czekam na dole.

I wyszedłem. W salonie spotkałem uśmiechniętego Lucyfera.

- Powiesz mi po co tam jedziemy?

- Dobra, tobie jednemu powiem. Jedziecie tam, żeby zabić pewną osobę.

- Człowieka?!?

- Nie. Demona.

- A dokładnie??

- Mojego brata.

Nie powiem, byłem trochę zdziwiony, ale nie mega zaskoczony. Widać jednak było, że to dla niego ważne.

- Czemu jeśli można spytać?

- Bo mi przeszkadza.

- Przecież jest na wyspie oddalonej o .... bardzo daleko stąd. W czym i jak ci przeszkadza?

- Samym bycie i swoim istnieniem. Męczy mnie świadomość, że tam siedzi. Chcę, żebyście się go pozbyli.

- Aha. Pokłóciliście się?

- Powiedzmy....

- O co?

- Nie twoja sprawa.

- Teraz moja.

- O babcie.

- Cooo?!? O dziewczyne?! Serio?! Hahaha... Nie no nie wierze. O taką głupote.

- To nie jest śmieszne!! Jak dorośniesz to zrozumiesz.

- Jasne... A tak wogóle to on też jest... no wiesz... Upadłym Aniołem?

- To bardziej skomplikowane. On jest jakby moim przyrodnim bratem. Różne matki ten sam ojciec.

- Czyli on jest czystym demonem. Czemu ty zostałeś władcą, a nie on?

- Bo on po zakochaniu się w Lili wyrzekł się tronu. Ja natomiast nie miałem z tym problemu.

- Aha... rozumiem. Tyle informacji mi wystarczy.

- Tylko proszę, zróbcie to porządnie i uważajcie na siebie. Jest młodszy, ale pozory mylą.

- OKEY. Nie martw się. Zabiję go dla ciebie.

- Dziękuje.

- Aha... jeszcze jedno.

Samotny AniołWhere stories live. Discover now