Patrzyłem do środka torby i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Znalazłem bilet w jedną stronę do chuj wie gdzie, pistolet i paczke naboi, i czarny .... uniform.
Spojrzałem po reszcie i mieli to samo co ja.
- Powiesz nam gdzie chcesz nas wysłać?! Czy mam zgadywać?!
- Powiem. Jedzecie na wyspe Tysiąca Czaszek.
- Słucham? Po co tam jedziemy?
- Mam dla was zadanie. Niestety niezbyt proste.
- Zajebiście. Tooo... kogo albo co mam rozjebać, żeby szybko wrócić?
- Dowiecie się wszystkiego na miejscu, a teraz zbierać się. Macie 20 minut.
Spojrzałem na Lucyfera, a potem na Aliss i Mathiego. Oboje byli zdziwieni. Ja tym czasem byłem nadzwyczaj spokojny. Ruszyłem do pokoju. Wziąłem torbę i spakowałem kilka ubrań, sztyletów, bielizne i najpotrzebniejsze.... telefon, słuchawki i zapasową baterie. Nie mam pojęcia jak długo tam przesiedzimy, więc chciałem być przygotowany.
Kiedy ja byłem gotowy, Aliss wbiegła do pokoju i gorączkowo zaczęła się pakować.
- Co mam zabrać?!?!
- Nie wiem. Co chcesz. Ja jestem gotowy. Czekam na dole.
I wyszedłem. W salonie spotkałem uśmiechniętego Lucyfera.
- Powiesz mi po co tam jedziemy?
- Dobra, tobie jednemu powiem. Jedziecie tam, żeby zabić pewną osobę.
- Człowieka?!?
- Nie. Demona.
- A dokładnie??
- Mojego brata.
Nie powiem, byłem trochę zdziwiony, ale nie mega zaskoczony. Widać jednak było, że to dla niego ważne.
- Czemu jeśli można spytać?
- Bo mi przeszkadza.
- Przecież jest na wyspie oddalonej o .... bardzo daleko stąd. W czym i jak ci przeszkadza?
- Samym bycie i swoim istnieniem. Męczy mnie świadomość, że tam siedzi. Chcę, żebyście się go pozbyli.
- Aha. Pokłóciliście się?
- Powiedzmy....
- O co?
- Nie twoja sprawa.
- Teraz moja.
- O babcie.
- Cooo?!? O dziewczyne?! Serio?! Hahaha... Nie no nie wierze. O taką głupote.
- To nie jest śmieszne!! Jak dorośniesz to zrozumiesz.
- Jasne... A tak wogóle to on też jest... no wiesz... Upadłym Aniołem?
- To bardziej skomplikowane. On jest jakby moim przyrodnim bratem. Różne matki ten sam ojciec.
- Czyli on jest czystym demonem. Czemu ty zostałeś władcą, a nie on?
- Bo on po zakochaniu się w Lili wyrzekł się tronu. Ja natomiast nie miałem z tym problemu.
- Aha... rozumiem. Tyle informacji mi wystarczy.
- Tylko proszę, zróbcie to porządnie i uważajcie na siebie. Jest młodszy, ale pozory mylą.
- OKEY. Nie martw się. Zabiję go dla ciebie.
- Dziękuje.
- Aha... jeszcze jedno.
