Cholerne ludzkie istoty. Nigdy nie wywiązują się ze swoich obowiązków. Po raz kolejny mój dostawca składników do odczynów postanowił mnie wystawić. Po prostu nie przyszedł na spotkanie. Właśnie dlatego nienawidzę istot ludzko-podobnych. Zawsze mają czas i nigdy nie są słowni. Przez takie sytuacje wybrałem życie na uboczu, zdala od wszelkich ludzi. Oczywiście to nie jedyny powód, ale jeden z wielu. Moje życie nie zawsze było skazane na samotność, miałem kiedyś przyjaciela Eresta. Był dla mnie jak brat. Byliśmy w stanie za siebie oddać życie. Niestety życie się nie zatrzyma, życie płynie do przodu, nie patrzy na ofiary. Żadna chwila nie trwa wiecznie, jest dobrze po to żeby zaraz mogło znowu być źle. Życie zapętla chwile, ale najważniejsze żeby żyć teraźniejszością. Patrzenie i rozgrzebywanie przeszłości nie poprawi nam samopoczucia. Trudno jest żyć teraźniejszością, gdy przeszłość wydaje się być lepsza. Jednak nie ważne jak długo trwałaby smutna chwila, to szczęśliwy czas zawsze będzie w stanie wynagrodzić nam ten smutny. Dlatego żyjemy, żeby poznawać złe i wspaniałe chwile, tak już po prostu jest. Żyjemy żeby doświadczać. Czasami złe chwile trwają zbyt długo i zaczynasz odcinać się od rzeczywistości, aby móc utknąć w dobrych wspomnieniach.
Z moich zamyśleń wyrwał mnie dźwięk. Skechu bo właśnie tak nazywał się mój oddany kompan, wydobył z siebie niecodzienny odgłos. Koń zaprotestował, nie chciał się ruszyć, jakby go zamroziło. Zszedłem z konia, aby zobaczyć powód wstrzymania powrotu do domu. Na ziemi zobaczyłem buta. But ten był typowy dla elfów. Nie znosiłem ich, zresztą jak większości istot ludzkich. But był mały i przypominający obuwie damskie. Chociaż z elfami to nigdy nic nie wiadomo, rozmiar u nich jest pojęciem względnym. Miałem kiedyś do czynienia z naprawdę obrzydliwym elfem. Nie dość, że trzy razy mniejszy ode mnie to jeszcze tak irytującej osoby jak on, w życiu nie poznałem. Elfy już mają to do siebie, że strasznie dużo gadają i umieją grać na nerwach innych osób. Wziąłem buta ze sobą i wsiadłem z powrotem na Skecha. Ruszyliśmy w dalszą podróż do mojego domu na odludziu.
Po raz kolejny coś przerwało nam podróż. Koń wzburzył się i podniósł na dwa kopyta. Mało brakowało a musiałbym zbierać się z ziemi, na szczęście zachowałem trzeźwe myśli i refleks. Udało mi się złapać równowagę. Skech opadł z powrotem na cztery kopyta. Musiałem zobaczyć co wywołało taką panikę u mojego druha. Powoli i ostrożnie zszedłem z niego, aby ponownie nie napędzić mu strachu. Gdy tylko postawiłem stopę na ziemi ujrzałem małą istotę zwinięta w kłębek. Postanowiłem się jej przyjrzeć. Była mała, bardzo mała w dodatku widać że przerażona. Miała długie śnieżnobiałe włosy. Jej karnacja była bardzo jasna wręcz porcelanowa. Jedyne co widziałem to jej długą zieloną narzutę z kapturem. Po chwili dostrzegłem uszy, ale nie takie zwykle uszy były to elfie uszy. A więc to elf. Schyliłem się ku niej, aby zobaczyć czy w ogóle żyje. Gdy tylko dotknąłem jej ręki, ocknęła się i szybko się ode mnie oddaliła. Usłyszałem krzyk, właściwe to wiele krzyków. Kogo niesie w tą stronę lasu. Przecież od zawsze ta część była wolna od ludzi i innych istot. Odwróciłem twarz aby ujrzeć kto odważył się tutaj wejść. Zobaczyłem grupkę wieśniaków, zwykłych ludzi, którzy wykrzykiwali jakieś niezrozumiałe hasła oraz szli z pochodniami i widłami.
- Co do licha?!?- powiedziałem na głos. Nie na codzień widuje się taki widok.
Dziewczyna, gdy tylko ich ujrzała podniosła się na równe nogi. Teraz już miałem pewność że była elfem, zwarzywszy na jej niski wzrost. Spanikowała. Chyba to jej szukają. W rękach dalej trzymałem buta którego znalazłem, chyba odnalazł już właścicielkę, bo tak się składa, że elfia towarzyszka posiadała tylko jednego na stopie w dodatku identycznego do tego co trzymam w ręce. Czyżby zbieg okoliczności ?
- Oddawaj buta! - wyrwała mi go z ręki i rzuciła w tłum wieśniaków.
Jeden dostał, ale to tylko rozzłościło tłum ludzi. Elfia towarzyszka zobaczywszy to schowała się za mną delikatnie popychając mnie. Dawała mi tym znak abym coś zrobił. Dawno z nikim nie walczyłem, lubię też dreszczyk emocji. Stwierdziłem dlaczego nie ulżyć sobie a przy okazji wykonać pierwszy dobry uczynek w moim życiu.
YOU ARE READING
Przyjaciel Natury
FantasyŚwiat który został opanowany przez drastyczną politykę, potwory i dziwne obyczaje religijne, nie jest przyjemny dla magów. Istoty zajmujące się magią musza teraz bardzo uważać. Grozi im wielkie niebezpieczeństwo ze strony zwykłych ludzi. Są też osob...
