1. Wszystko Ma Swój Początek.

16 3 5
                                        

●●●

Jest to poranek taki jak każdy. Allison wstała, i zaczęła sie szykować do szkoły. Dziewczyna jest średniego wzrostu, trzynastoletnią, brunetką o jasno zielonych oczach, z lekkimi piegami w okolicy nosa, oraz wycięciem w talii, a ta właśnie uroda sprawiała że podobała się wielu osobom. Jak codzień: ubrała się, zjadła śniadanie, umyła zęby, uczesała się, spakowała plecak, i wyszła do szkoły. Długo nie szła, ponieważ szkoła jest tylko dwie ulice dalej. Kiedy dotarła zobaczyła Emilly, jest to jej najlepsza przyjaciółka. Piękna średniego wzrostu blondynka o niebiesko-szarych oczach, Odrazu po zobaczeniu Allison, szybko do niej pobiegła, i się serdecznie przywitała.
-Hejka - powiedziała radośnie Emilly.
-Cześć - odpowiedziała, z uśmiechem od ucha do ucha zielonooka.
-Chodź pod salę, bo zaraz mamy polski- powiedziała Emilly.
-Jasne - przytakneła Alli.
Idąc, po drodze Allison zauważyła Jake'a, i jego kolegę Matta. Jake był chłopakiem w którym była zakochana po uszy. Jake był wysokim brunetem, o pięknych brązowych lokach, oraz oczach o bardzo intensywnej barwie zieleni. Przechodząc koło niej uśmiechnął się, po czym zaczął rozmowę.
-O hej Alli - podział dość nieśmiało.
-Siemka - brunetka odpowiedziała radośnie, cieszyła się że może z nim porozmawiać.
-Czyli twoje urodziny są jutro tak? - zapytał chłopak, po chwili niezręcznej ciszy.
-Oczywiście - odpowiedziała.
-Choć, już zaraz lekcje mamy!- powiedziała zniecierpliwiona Emilly.
-Okej - odpowiedziała zielonoka, po czym odwróciła się, i pożegnała się z brunetem.
Przyszły pod sale, idealnie w momencie rozpoczęcia się lekcji. Chwilę później przyszła nauczycielka, i otworzyła sale.

●●●

Po skończeniu lekcji, która była wyjątkowo nudna, przyjaciółki poszły na korytarz główny. zobaczyły tam Michelle, i jej dwie przydupaski.
-O nie, idą w nasza stronę - jękneła Emilly. Obie wiedziały, że to nie oznacza niczego dobrego.
-Spokojnie, może tym razem będzie dobrze - powiedziała brunetka, wymuszając uśmiech.
-Siemka - powiedziała szyderczym tonem Michelle.
Była to osoba bardzo uparta, która jak się do kogoś przyczepi, to tak łatwo nie odpuści. Znała sekrety każdego, i mogła je wygadać, kiedy ktoś zrobi coś co jej nie będzie odpowiadać. Przez to była nazywana "królową szkoły" choć częściej nazywano ją "krową szkoły".
-Co ci trzeba? - powiedziała obojentym tonem Alison.
-Czemu że odrazu coś mi trzeba, kochana? Już nawet nie mogę z tobą rozmawiać? Wiem że masz mnie za wielką osobę w tej budzie, i w sumie masz rację. - powiedziała kpiąco, w stronę brunetki, po czym dodała - przecież mogę zadawać się z takimi, osobami jak ty. Dobra ale do rzeczy, jutro masz tę imprezę, ale boję się że to będą za niskie standardy dla mnie...
-Jak tak się boisz to nie przychodz, gdzie problem? - Allison starała się powiedzieć to na tyle poważne, żeby ta krowa odpuściła.
-Eh, tacy ludzie jak ty nie zrozumieją - odpowiedziała, odwróciła się, i poszła.
Emilly i Alison, zaczęły się śmiać z zaistniałej sytuacji, po czym zadzwonił dzwonek więc poszły na resztę lekcji.

●●●

Po lekcjach poszły do domu Allison, gdzie jej przyjaciółka miała nocować. Kiedy już dotarły weszły do domu, zostawiły buty w korytarzu, przywitały się z rodzicami Alli. Po krótkiej rozmowie, poszły odłożyć rzeczy na górę do pokoju brunetki. Po czym poszły zjeść obiado-koalicję, naszykowaną przez mamę Alli. Kiedy wróciły na górę porozmaiwały chwilkę, a potem każda po kolei poszła sie myć, i szykować do snu. Kiedy każda się wykąpała poszły pograć w ich ulubioną grę.

●●●

Skończyły grać około 23, i położyły się spać. Pierwsza zasneła blondynka, a Allison leżała, ze słuchawkami w uszach. Wystraszył ją dźwięk powiadomienia, ale kiedy zobaczyła że napisał Jake uśmiech pojawił sie na jej twarzy.

Strange peopleStories to obsess over. Discover now