Był jesienny wieczór. Wiał silny wiatr. Szylkretowego koloru kotka siedziała na kamieniu i spoglądała w sadzawkę. Zanurzyła swoje łapy i pyszczek w wodzie. Tafla była bardzo spokojna. Gdy się w nią wpatrywało widziało się gwiazdy. Nagle kotkę pochłonął sen. Nie czuła gdy ktoś się do niej zbliżał. Obok siadł duży pręgowany kocur. Stał i wpatrywał się w sadzawkę. Kotka zaczęła drgać więc kocur położył na niej swą łapę. Drgania ustały. Kotka zaczęła mocno kaszleć i się obudziła. Zobaczyła kocura przez co strasznie się wystraszyła. Stali tak pięć minut wpatrując się w siebie. Kocur powiedział:
-Zakończę twe cierpienie. Zabiję Cię.
-Nie! Bardzo Cię proszę! Ja chce żyć! Nie mam nawet następcy!
-Wiem. Kot który stanie się przyszłym medykiem został już wybrany!
-Kto to?
-Dowiesz się w Klanie Gwiazdy. Zostałem przez nich wysłany.
-Jak to? I kim ty w ogóle jesteś?
-Jestem Jeżynowy Pazur. Zostałem zabity przez Tygrysią Gwiazdę. Jestem więc w Klanie Gwiazdy.
Kotka sobie zaczęła przypominać opowiadania z dzieciństwa. Nagle stanął jej przed oczami obraz. Widziała polanę splamioną krwią. Dopiero teraz zrozumiała o co chodzi.
-Pamiętam! Co noc widziałam polanę! Były na niej ślady bitwy, a w tym ty!
- Tak to prawda.
Gdy skończyli rozmowę, Jeżynowy Pazur podniósł łapę, wyciągnął pazury i ugodził nimi bok kotki. Od razu padła nie żywa. Kocur się oddalił i zniknął, a ciało kotki zostało przy sadzawce.
