A za dziesięć minut, już o nim nie wspomnę. Zapomnę o nim i o słowach, które wymawiał wprost w moja stronę. Przypominam sobie wszystkie chwile, gdy myślę o egzystencji. Są poszarpane i niektórych nie pamiętam przez pewne wydarzenia. Łzy jak już spływają to nie są takie same jak kiedyś. Chociaż nadal słone to jednak nie wywołują tych samych emocji. Dzięki temu patrzę w niebo z milionem łez na policzkach i wdycham zapach kwiatów, których mam więcej od kiedy zacząłem się nimi bardziej interesować. O tej godzinie wszyscy śpią, a ja mimo wszystko przyglądam się jego zdjęciom, choć to już trochę nie moralne. Za 10 minut już o nim zapomnę i wyrzucę wszystko, co związane z nim. Nawet nie nastał dzień, w którym byśmy się spotkali, ale mimo wszystko wiele rzeczy mi się z nim kojarzy. Płaczę któryś raz z rzędu po czym delikatnie muskam opuszkami palców jego zdjęcia. Usta wykrzywiają się w grymas tworzący lekki uśmiech, a łzy ponownie spływają po moich policzkach. Składam pocałunek na zdjęciu cicho wzdychając i ponownie patrząc na nocne niebo.
