||Diabella||
Wiesz gdzie jest piekło, człowieku? Nie? Pozwól, że Ci wyjaśnię... piekło jest tuż pod schodami niebios. Dalej nie wiesz? Piekło jest wszędzie.
||||||||||||
Spadając na ziemię, czuję, jak moje piękne, ledwo, co wyrośnięte skrzydła odrywają się kawałek po kawałku od moich pleców, co jest bardzo bolesne, jakby ktoś obdzierał mnie ze skóry, zostały tylko pojedyncze, czarne pióra, które wznoszą się przede mną, wypalając się i rozdmuchując, jak popiół. Uwielbiałam wznosić się w powietrze, a teraz nawet nimi nie zatrzepotam... Moje diabelskie łzy, skapując brudzą chmury swym szkarłatnym kolorem. Zamykam oczy, zdając się na ludzki los i czekam upadku, który szybko następuje. Krzyczę z bólu, łamania kilkudziesięciu kości, które następnie się szybko leczą, wykorzystując resztkę mojej mocy. Otworzywszy oczy, zauważam, że leżę na mokrej trawie i ściółce leśnej, naga, bez skrzydeł i jakichkolwiek zdolności, a w piekle było tak ciepło i zabawnie.
- Cudownie... Jak możesz tak traktować własną córkę, co? - mówię z wyrzutem, patrząc w zieleń trawy. - Nie mogłam już czyścić niebiańskich schodów czy słuchać churu aniołów przez sto lat tylko od razu wyrzuciłeś mnie na ziemię do tych głupich istot. - narzekam i podnoszę się do pozycji siedzącej, rozglądając się po ogromnym lesie.
Mam nadzieję, że mnie słyszał doskonale, jak ojciec może traktować w tak okropny sposób własne dziecko?
- Mogłabyś, ale te kary są dla tych, którzy nie czerpią z tego przyjemności. - przede mną pojawia się Lucyfera, moja starsza siostra, wysokiej rangi piekielnego demona, co sprawia, że jej bujne rude loki płoną, a skrzydła są czarne i kościaste.
- To nie sprawia mi przyjemność. - zaprzeczam. - Tylko tyle razy już to robiłam, że się przyzwyczaiłam.
- Domyślam się. - przekręca teatralnie oczami. - Masz nakłonić obiekt do popełnienia grzechu i zabrać jego duszę. Dostajesz miesiąc na wykonanie zadania, późnej zostaniesz unicestwiona. - uśmiecha się i patrzy na mnie z góry.
Nawet nie byłam dla niej konikiem polnym, a cieszy się, jakby pokonała swojgo największego wroga.
- Oddaj mi moce. - mówię, patrząc na nią z pode łba. Ja się tam nie cieszę, że zginę na zawsze, jeśli jakiegoś idioty nie zaprowadzę pod piekielny osąd.
- Moce? - prycha. - Diabello, to zadanie jest tak łatwe, że żadnych mocy nie dostaniesz. - jej uśmiech jest coraz szerszy, a mnie coraz bardziej to denerwuje.
- Lucyfero, jesteś moją siostrą, prawda?- przymilam się, może chociaż władanie nad ogniem mi wróci.
- Wyrzekłam się Ciebie zaraz po tym, jak z chochlika spadłaś na gremlina, mój nietoprzyku. - puszcza mi perskie oczko.
Ugh! Zawsze musi wyciągać moją najniższą rangę na światło dzienne, aby popaść w zadumę nad swoją wysoką rangą.
- Daj mi papiery i idź sobie stąd, bo przyprawiasz mnie o ból głowy. - mrukam ponuro i formuję usta w lekki grymas.
- Nie smuć się, kocham na to patrzeć. - mówi i pstryka palcami, a po chwili przede mną lądują cztery czarne kartki.
Moja złość sięga zenitu. Niby, jak mam odczytać diabelski dokument bez diabelskich mocy??
- Daj mi ludzki papier. - oddaję jej czarne kartki.
- Radź sobie. Ps. Obiekt idzie. - szepta z triumfem w oczach i znika w chmurze popiołu.
Małpa dopiero teraz mówi.
- Co!? - obiekt idzie, muszę schować kartki i udawać martwą inaczej uzna, że coś ze mną nie tak i nici z jakichkolwiek sztuczek.
YOU ARE READING
Gremlin
RomanceCórka Diabła zostaje wyrzucona z Piekła, gdyż jej moce są słabe, co najwyżej na poziomie gremlina. Trafia na ziemię z misją. Albo zaprowadzi do Piekła niewinnego i naiwnego osiemnastolatka, albo zostanie unicestwiona.
