Rozdział 1 ~k

14 2 0
                                        


On mnie zostawia... odchodzi...nie chcę tego!!! Jęcze i krzyczę rozpaczona ale to go nie zatrzymuje... dlaczego on chcę mnie zostawić? Jak ja przeżyje bez  niego...

-Zaczekaj! - krzyczę do niego między płaczem ale on nie reaguje- dlaczego mnie zostawiasz...?!- krzyknęłam już naprawdę załamana a on zatrzymał się, obrócił się do mnie i powiedział

-To ty zostawiasz mnie.- po czym zniknął

-Skarbie obudź się!- krzyczał jakiś głos i dopiero wtedy zrozumiałam że to był tylko sen a wybudziła mnie z niego mama... mama nic jej nie odpowiedziałam tylko przytuliłam się do niej co ona odwzajemniła

-Krzyczałam?- zapytałam

-Tak kochanie, idź wziąć prysznic. Musisz ochłonąć. Ta wyprowadzka naprawdę dobrze nam zrobi- powiedziała po czym szybko opuściła pokój

***
Po prysznicu zaczęłam znosić moje walizki po schodach do holu bo już na pewno nie zasnę, jest 5 rano. Poszłam do kuchni zrobić sobie kawy gdy przyszła mama.

-Też nie możesz spać?- zapytałam

-Tak, co powiesz na to żebyśmy pojechały wcześniej niż planowaliśmy? Droga zajęła by normalnie dwie godziny ale jest wvzesna godzina i drogi będą puste więc dojedziemy wcześniej.

-Dobrze- odparłam dopinając moją kawę po czym zaczęłam pakować walizki do jeepa mamy.

Mama zakluczyła drzwi po czym dołączyła do mnie do auta na miejsce kierowcy i odpaliła silnik.

"Żegnaj Californio " pomyślałam gdy minęliśmy znak pokazujący wyjazd z miasta. Czas rozpocząć nowy rozdział w życiu.

***
Po jakiś dwóch godzinach dojechaliśmy do dzielnicy w której mamy dom. Gdy zajechaliśmy pod niego przeżyłam mały szok, ten dom jest jeszcze piękniejszy niż ten stary. Jest dwu piętrowy, biały z dużymi oknami wpuszczającymi zapewne dużo słońca do środka a do tego ma duży ogród z basenem. Fajnie.

Gdy otworzyliśmy drzwi zobaczyłam biało-szary hol który po swojej lewej miał schody na piętro a w dalszej części jest duży przejrzysty salon połączony z kuchnią, jedyne co ich dzieli to pół ścianka. Wszystko jest zachowane w kolorach bieli, czerni i odcieniach szarego. Widzę też parę szczegółów czerwonych, pewnie dlatego że to jest mój i mojej mamy ulubiony kolor. Za dużą kanapą jest wyjście na taras które prowadzi do ogrodu.

Na piętrze znajduje się moja sypialnia, mamy i jeszcze dwie gościnne. Moja sypialnia jest w kolorze czarnym pomieszanym z elementami jasnego drewna. Na środku stroi duże łóżko dwuosobowe  a na przeciwko jego znajduje się biurko. Po jego lewej są drzwi do łazienki a po prawej do garderoby. Niedaleko łóżka są jeszcze drzwi na balkon.

Gdy byłam już w trakcie rozpakowywania wcześniej tu wniesionych walizek do pokoju weszła mama.

-I co podoba się?- zapytała

-Czy mi się podoba? Mamo tu jest cudnie! Dziękuję!- powiedziałam radosnym tonem poczym ją przytuliłam. Gdy już się oderwaliśmy od siebie to powiedziała

- Ogarnij się i za 15 minut na dole, jedziemy do centrum na zakupy do domu- przytaknęłam na to niechętnie bo zakupy z moją mamą to masakra, pewnie wrócę wieczorem bo mama lubi ale to nawet bardzo lubi zakupy. W przeciwieństwie do mnie.

***
Jestem właśnie po zakupach z moją mamą i przyznam że to była istna katastrofa. Jest godzina dziewiętnasta a ja dopiero wróciłam do domu. Obeszliśmy całe centrum a jest one naprawdę duże. Kupiliśmy chyba wszystko co możliwe, masakra.

Po załatwieniu potrzeb fizjologicznych i wzięciu prysznica położyłam się spać bo przecież jutro pierwszy dzień w nowej szkole. I z tą myślą nawet nie kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza.

***
Przekraczam właśnie próg nowej szkoły a do moich uszu odrazu dostaje się ten charakterystyczny dźwięk rozmów wszystkich na korytarzu. A więc plan taki, przetrwać ten dzień i spróbować być miłą.

Chodzę już chyba od pięciu minut poszukując sekretariatu ale rezygnuje z dalszego szukania i pozdrawiam zapytać się o niego jakiejś osoby.

-Hej, mogłabyś mi pokazać gdzie jest sekretariat?- zapytałam rudowłosej, niskiej dziewczyny

-Hejka jasne, jestem Liv a ty ?- odparła miło

- Rebecca ale mów mi Becca- dziewczyna uśmiechnęła się po czym skierowała mnie do sekretariatu. W środku za biurkiem siedziała nawet młoda kobieta.

-Dzień dobry ja po rozkład zajęć i kluczyk do szafki- powiedziałam

-Nazwisko?- zapytała

-Carter. Rebecca Carter

-Dobrze, tu masz wszystko. Proszę- podała mi a ja jej podziękowałam po czym wyszłam a na korytarzu czekała na mnie chyba Liv czy coś takiego

- W której jesteś klasie?- zapytała

-3a a ty?

-Ja też! Jesteśmy razem, jej!- odpowiedziała energicznie i entuzjastycznie dziewczyna.

Kierowaliśmy się właśnie do mojej szafki gdy nagle Liv wpadła na jakiegoś chłopaka co spowodowało jej upadek, pomogłam jej wstać.

-Uważaj jak chodzisz- warknął na nią chłopaka, a ta już otwierała buzię z skruszonką miną ale ja jej przerwałam.

-To ty uważaj jak chodzisz baranie, i kultura wymaga przeprosić- warknęłam a on przeniósł na mnie swój zdziwiony wzrok. Nie czekają na jego odpowiedź wzięłam rudowłosą za rękę po czym go wyminęliśmy a dziewczyna była blada jak ściana. A tej co?

-Co ci?- zapytałam

- Ty wiesz kto to był?- zapytała

-Nie, jakiś burak bez kultury

-To był Matthew Parker!

-Kto taki?- zapytałam zaciekawiona

- Król tej szkoły! I zarazem chłopak o którym marzy każda- na jej stwierdzenie prychnęłam

- No jak widać nie każda bo ja nie- powiedziałam po czym weszliśmy do klasy i zaczęły się lekcje

***
Jestem już w domu po wszystkich lekcjach i nie było w sumie tak źle, jedyne co mi nie pasowało to przedstawianie się klasie. Nie lubię takich wystąpień

~~~

Hejka kochani, mam nadzieję że się podoba!

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Sep 02, 2021 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Another LoveWhere stories live. Discover now