Rozdział 1

85 1 0
                                        

Co jest najtrudniejsze w szkole? Poznawanie przyjaciół? Nauka? A może jeszcze coś innego? Z tymi oraz innymi problemami całe swoje życie mierzyła się Marta. Nigdy nie mogła znaleźć prawdziwego przyjaciela a gwiazdeczki szkolne upokarzały ją coraz bardziej z dnia na dzień. Co było tego powodem? Jej rude jak mandarynka włosy, małe brązowe oczy i małe różowe usta. Marta miała zaledwie 6 lat kiedy inne dzieci nazwały ją Mandarynom. Teraz nawet jako 13 latka męczy się z tym przezwiskiem.
Ale kim naprawdę jest nasza Mandaryna? Zwykłą, miłą, pomocną i troszkę nieśmiałą dziewczynką. Kochającą zabawę, taniec i śpiew. Chcącą się bawić i śmiać. Małą sierotką bez biologicznych rodziców mieszkającą w dużym domu razem z piątką przyrodniego rodzeństwa. To jest prawdziwa Marta. Ale inne dzieci znają tylko Mandarynę. Tą nieśmiałą dziewczynę z konta sali.
Ale Marta nigdy nie czuła się samotna. Zawsze towarzyszył jej mały, pluszowy miś o imieniu Norti. Dostała go od mamy i taty zanim zmarli. Mama Marty zawsze jej powtarzała
-Pamiętaj kochanie. Co by nie było ja zawsze będę przy tobie- Odkąd Mama zmarłą Marta wierzyła że w tym pluszowym misiu jest jej dusza i serce. Norti wydawał jej się taki podobny do jej mamy. Taki miły, delikatny i wrażliwy. Przynajmniej tak wydawało się Marcie. To było niesamowite uczucie które było z nią całymi dniami.
Tak było też tym razem. Mandaryna obudziła się w swoim pokoju. Wstała z swojego pięknego, dużego i wygodnego łóżka i zerknęła na zegarek na półce nocnej. Udała się w stronę dużej szafy która stała w kącie pokoju. Przekładała ciuchy w poszukiwaniu tego który pasowałby na dzisiaj. Szukała, szukała i znalazła!.... Piękną błękitną sukienkę z małymi, białymi perełkami oraz tiulem. Wzięła mały kapelusz z kokardką i poszła do łazienki się ubrać. Ledwo zdążyła wyjść z łazienki a już dobiegły ją krzyki z parteru domu. -Złaźcie na dół! Spóźnimy się!- Krzyczała matka. Po chwili było słychać jak ktoś biegł po schodach. Marta szybko chwyciła swój mały, błękitny plecak i zeszła na dół. Wszyscy siedzieli już w samochodzie. Dziewczynka szybko zajęła swoje miejsce przy oknie.

Samochód ruszył a w radiu poleciała piosenka ,,kropla". Dziewczynka zaczęła śpiewać tak ślicznie jak umiała. Ojcu bardzo spodobało się wykonanie Marty. Konrad , Kacper i Karolina również byli zachwyceni. Jednak pozostałe dwie siostry czyli Ania i Basia nie były w humorze. Dziewczynki chciały być piosenkarkami lecz nie umiały śpiewać. Matka która zawsze była po stronie zadufanych w sobie bliźniaczek wyłączyła piosenkę i zabroniła Marcie śpiewania. Mandaryna nie była szczęśliwa ale wiedziała że matce się nie sprzeciwi. Dojechali do szkoły już w totalnej ciszy. Cała piątka rodzeństwa wybiegła z auta a za nimi powoli wyszła Marta. Dziewczynka ledwo weszła do szkoły a już było słychać głos tego chłopca z 7 klasy. -O Mandaryna się zjawiła!- Powiedział Antek. Bo tak właśnie się nazywał. Karolina tylko lekko potrząsnęła głową dając Marcie znak żeby się stąd zmywać. Dziewczynki szły razem korytarzem do puki nie zadzwonił dzwonek.-Ja mam jeszcze godzinę do lekcji. Posiedzę w bibliotece- Powiedział Mandaryna. Karolina uśmiechnęła się i truchtem pobiegła do sali gdzie miała mieć lekcje. Marta tak jak powiedziała udała się do biblioteki. Znalazła książkę ,,4 żywioły". Otworzyła ją i przeczytała. Najbardziej podobał jej się rozdział o strażniczce kryształu wody. ,,Słyszała co słyszeć chciała, Goniła i sama goniona była. Marzyła marzeń nie mając" tak brzmiał opis wojowniczki. Marta mogła by czytać tą książkę w nieskończoność lecz dzwonek na przerwę obiadową jej w tym przeszkodził. Dziewczynka poszła na stołówkę gdzie szybko wzięła swoje jedzenie i siadła przy stoliku razem z Konradem, Kacprem i Karoliną. Rozmawiali chwile po czym poszli na lekcje. Gdy wybiła godzina 15:00 Marta razem z rodzeństwem skończyli lekcje i wsiedli do samochodu który już czekał na nich pod szkołą. Ania opowiadała o nowych sukienkach jej najlepszej przyjaciółki Nadii. Basia do jej słów tylko lekko przytakiwała głową jakby wcale jej nie słuchała. Reszta siedziała w ciszy. Gdy dojechali do domu Marta szybko wysiadła i poleciała do swojego pokoju. Reszta dnia minęła jej spokojnie. Czytała książki i od czasu do czasu wychylała głowę za okno. Wieczorem gdy przeczytała już książki i odrobiła lekcje zeszła na kolejce. -Mamo! Nadia ma nową sukienkę! Ja też chcę- Zdenerwowała się Ania. -Dobrze pojedziemy w przyszył tygodniu- Powiedziała mama po czym jadła dalej. Reszta kolacji minęła w ciszy. Marta gdy zjadła odłożyła miskę do zlewu i poszła na górę. Przebrała się w piżamę i zasnęła na swoim łóżku z nadzieją na jutrzejszy lepszy dzień.
---------------------------------------------------
Mam nadzieje że polubiliście Marte tak jak ja! Jak myślicie co wydarzy się dalej? ♥

MandarynaWhere stories live. Discover now