strona 1, rozdział 1

19 5 0
                                        


1879 rok, początek wakacji. Miał być to spokojny czas, a także nowy rozdział w życiu 14 letniej Lucy Wilson i jej mamy, Sophie Wilson. Nowy rozdział dlatego, że jej ojciec William zmarł na wojnie. Przez pewien czas Lucy nie mogła pojąć co się stało. Miała kontakt z tatą, którego pewnie każdy by pozazdrościł. Mogli rozmawiać o wszystkim, jak najlepsi przyjaciele. Jednak parę tygodni później amerykańska rodzina przeprowadziła się do małego domku nieopodal wielkiego, mrocznego lasu. Dziewczyna trochę się bała nowego otoczenia, tak jak zerwania kontaktu z przyjaciółmi z dawnej szkoły.
     Kilka tygodni później po przeprowadzce Lucy czuła się lepiej w nowym miejscu. Zadomowiła się w małej chatce. Jej mama miała pójść do pracy na nocną zmianę. Zanim wyszła powiedziała do niej:
-Obiadokolację masz w kuchni, odgrzej sobie później- powiedziała mama
-Dobrze!- krzyknęła
Była ciekawa co przygotowała jej mama.
Jej myśli przerwał jednak głos jej rodzicielki.
-A i nie wychodź nigdzie. - dopowiedziała Sophie-Jutro pójdziemy razem się przejść po okolicy, dobrze?-zapytała z pewnością, że odpowie zgodnie.
Tak jak myślała, dziewczyna odpowiedziała kiwając głową. Lucy jednak miała inne plany. Wykorzystała to, że mamy nie ma i postanowiła przejść się po lesie, od razu kiedy jej wyjdzie do pracy. Zrobiła tak, jak pomyślała. Na pierwszy rzut oka był jak normalny las, jednak do czasu. Znalazła tajemniczy, opuszczony domek. Obrośnięty mchem. Wyglądał na bardzo stary. Na początku się bała, jednak szybko zmieniła zdanie i postanowiła wejść do drewnianej ruiny. W środku były zniszczone, powywracane meble, jakby przeszło przez chatkę tornado. W rogu pokoju stała skrzynia. Lucy ostrożnie podeszła do niej i delikatnie otworzyła. Zobaczyła czarne świece i tablicę ouija. Wiedziała czym jest i do czego służy. Zabrała ją i pobiegła do domu.  Kiedy dotarła do domu zdjęła buty i weszła po skrzypiących schodach do swojego pokoju. Schowała tablicę. Wiedziała, że nie robi się tego samemu, ale bardzo chciała porozumieć się z ojcem. Była już 20. Zjadła kolację, a później czytała książkę. Była już zmęczona i chciało się jej spać, dlatego ustawiła budzik na 3:20, bo chciała użyć tablicy o 3:33.
      Kilka godzin później obudził ją dźwięk budzika. Od razu wstała, otworzyła szeroko oczy, przeciągnęła się i poszła po tablicę. Położyła ją na podłodze, tuż obok łóżka i usiadła przed nią. Tak jak planowała, zrobiła to o 3:33. Wypowiedziała zaklęcie. Po chwili już wiedziała, że się udało. Zapytała ducha jak ma na imię. Dziewczyna nagle zamarła. Wskaźnik najechał na literę ,,W”, czyli na pierwszą literę imienia jej taty.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: May 18, 2021 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

CursedWhere stories live. Discover now