1

6 0 0
                                        

Piętnaście lat wcześniej

Mężczyzna w ręku trzymał właśnie dziecko, a raczej dwojga dzieci. Dwa piękne noworodki. Płacz który rozbrzmiewał w pomieszczeniu był coraz to głośniejszy. Odłożył on dzieci na łóżko do ich matki i odwrócił się w stronę drugiego niebieskookiego mężczyzny.

— To dziewczynki. — odparł uśmiechając się jednak nadal zachowując swój poważny ton głosu. Na twarzy już zaczynającego siwieć mężczyzny wymalował się szok.

— Dwie? — zapytał nie ukrywając zaskoczenia. Nie zwrócił on wcześniej uwagi na to, że faktycznie lekarz trzymał w ręku dwojga dzieci. Emocje wzięły górę bo mężczyzna został ojcem. Doktor skinął potwierdzając w przekonaniu króla.

Zadowolony mężczyzna podszedł do kobiety na której twarzy widniało szczęście, a zarazem zmęczenie. Długie blond włosy opadały na klatkę piersiową która unosiła się i opadała. Na czole widoczne były kropelki potu. Po pięknych błękitnych oczach kobiety widać było, że jest bardzo szczęśliwa. 

— Słyszysz skarbie, to siostry. — jedna z dziewcząt trafiła do mężczyzny na ręce a druga pozostała u kobiety. Król pocałował swoją żonę w czoło uśmiechając się szeroko. — Jak je nazwiemy? — zmarszczył brwi. Wcześniej nie było czasu na wymyślanie imion. Kobieta chyba jednak była bardziej zdecydowana ponieważ cicho zaśmiał się pod nosem i szepnęła.

— Diana i Victoria. — siwowłosy z radością przytaknął głową zgadzając się ze swoją żoną. Odwrócił się i podszedł do łóżeczka przeznaczonego dla niemowląt i położył tam dziewczynkę którą trzymał na rękach. Wziął z ręki blondynki druga córkę i ułożył ją obok jej siostry.

Trzy lata później.

Dziewczęta bawiły się biegając po całym pałacu  jak szalone. Śmiały się i krzyczały. Służba starała się je uspokoić, ale one bawiły się w najlepsze. Biegły w stronę drzwi prowadzących na taras. Już prawie dobiegły do wyjścia kiedy jedna z dziewczynek przewróciła się rozcinając sobie rękę z której cieknąć zaczęła krew. Siostra podbiegła do Victorii która nadal znajdowała się na podłodze. Na jej ręce widniało głębokie przecięcie, a policzki dziecka pokryte były łzami. Diana zawołała swoich rodziców nie odstępując siostry na krok. Kiedy król i królowa zobaczyli płacząca Victorie podbiegli do niej natychmiast zabierając ją do pokoju. Opatrzyli rękę na której zapewne zostanie nie mała blizna i położyli dzieci spać.

***

Drzwi komnaty w której znajdowały się słodko śpiące dziewczynki otworzyły się. Do środka weszła postać z postury przypominająca mężczyznę. Podszedł on do łóżeczka i delikatnie zabrał dwie niczego nie świadome nadal śpiące dzieci. Chcąc wyjść z pałacu jedna z nóżek małej Diany zahaczyła o wazon który z głośnym trzaskiem upadł na podłogę rozbijając się oraz budząc służbę i króla wraz z królową.

Straż wparowała do sypialni jednak nikogo tam nie zastali. Nie było tajemniczego porywacza ani dziewczynek. Chwile później do środka również wszedł król który widząc puste łóżko zbladł. Rozkazał straży rozpocząć poszukiwania wiedząc iż porywacz nie mógł uciec daleko.

Nazajutrz najlepsi rycerze przeczesywali pobliskie lasy oraz wioski.

Poszukiwania poszły na marne ponieważ nigdzie nie było ani porywacza ani dziewczynek. Trwały one w nieskończenie długo. Dla osoby która znalazłaby dzieci i przyprowadziłaby porywacza do pałacu została wyznaczona nagroda. To rownież nie pomogło, przez co królowa nie potrafiła sobie poradzić. Załamała się. Gdyby nie jej mąż była gotowa skończyć swój żywot.

Po kilku miesiącach nadzieja zgasła, a o dzieciach słuch zaginął.

The Power Of FriendshipDes histoires addictives. Découvrez maintenant