Dzień po rozdaniu dyplomów i hucznej imprezie Lewis musiał już wracać. Cleo było naprawdę przykro, bo nie zdążyła się nim w pełni nacieszyć. Niestety Lewis przyjechał tylko na rozdanie dyplomów dziewczyn.
Dziewczyna po przebudzeniu się , ubrała fioletowy top i białą spódniczkę. Spięła swoje brązowe włosy. Planowała jeszcze zjeść śniadanie i wyjść w umówione miejsce.
Samolot Lewisa startował za dwie godziny więc mieli jeszcze trochę czasu dla siebie. Gdy zeszła na dół, Sam już tam stała. Miała smutny wyraz twarzy, w ciszy wręczyła jej kopertę i dotknęła czule ramienia Cleo.
-Co to jest Sam? - zapytała zdziwiona Cleo
-To od Lewisa. Był tutaj rano.
-Dlaczego nie zaczekał? Przecież zaraz się widzimy na lotnisku.
-Niestety nie mógł Cleo. - rzekła Sam
-Mogliście mnie obudzić. - Zdenerwowała się Cleo
-Lewis prosił byśmy tego nie robili. Przykro mi Cleo.
Cleo szybko otworzyła kopertę w której ujrzała koślawe pismo Lewisa.
"Droga Cleo
Wiem, że będziesz naprawdę zła za to co właśnie zrobiłem, ale spróbuje Ci to wyjaśnić.
Okłamałem Cię, samolot wystartował o szóstej rano. Gdy to czytasz ja już jestem w samolocie.
Nie byłem w stanie się z Tobą pożegnać normalnie, bo wiem, że gdybym to zrobił nie wsiadłbym do tego samolotu. Oboje jednak wiemy, że muszę skończyć to co zacząłem. Został nam tylko niecały rok i wierzę w to, że wytrzymamy. To nie jest pożegnanie, bo jeszcze się zobaczymy. Czekaj na mnie Cleo, Twój Lewis..."
Jej oczy zaszły łzami i Sam szybko ją przytuliła.
-Oh Cleo... - Szepnęła smutno
W tej chwili na korytarz wszedł Don, który widząc sytuacje podszedł do córki i rzekł.
-Nie martw się Cleo. Jeśli to wytrwacie, wytrwacie wszystko.
-Ja wiem tato, ale to tak strasznie boli. Myślałam, że spędzę z nim jeszcze troszkę czasu.
-Spędzisz z nim resztę życia kochanie. - Don pocałował ją w czoło i odszedł.
Zaskakująco Kim miała na tyle taktu, że nie odezwała się złośliwie słowem do Cleo. Może Sam ją o to poprosiła wcześniej. Nie miej jednak rodzina zjadła śniadanie w spokoju i ciszy, a syrena szybko zebrała się do wyjścia.
-Wychodzisz gdzieś kochanie? - zapytał Don
-Tak, potrzebuje wsparcia dziewczyn. Dzisiaj mam wolne od pracy.
-Dobrze kochanie, zasłużyłaś. Miłej zabawy.
-Cześć!- zawołała wychodząc, przecierając kolejną napływającą fale łez.
Cleo zmierzała w stronę kafejki ale gdy zorientowała się, że jest cała zapłakana stwierdziła, że lepszym miejscem będzie wyspa Mako. Wskoczyła do wody i spokojnym tempem dopłynęła do wyspy. Nikogo nie spotkała po drodze ale domyślała się, że to kwestia czasu zanim dziewczyny do niej dołączą.
Grota nadal była w połowie zawalona, ciężko było się tam przecisnąć ale dzięki temu Cleo pomyślała, że lepiej by było gdyby to wejście od strony lądu było zawalone. Przynajmniej Sophie czy Ryan mieli by utrudniony dostęp i może dali by sobie całkowity spokój z eksploracją groty. To było ich miejsce i miała zamiar go strzec wraz z dziewczynami.
Gdy Cleo wpłynęła do groty temperatura spadała w porównaniu do ostatnich dni. Jednak atmosfera w grocie była smutna, jakby macka i część magii na zawsze odeszło. Czy to miało związek z kometą czy może rozwaleniem jaskini? Nie wiadomo ale to co odeszło nigdy nie będzie już takie samo. Oby nie było tak z jej związkiem z Lewisem.
-Skończyły się amorki na lotnisku? -Zapytała Rikki wpływając do jaskini.
-O Rikki. Cześć. - Cleo szybko otarła łzy, które jak zapewne Rikki już widziała. Nie chciała jednak pokazać po sobie, że tak szybko się rozkleja.
-Wszystko w porządku? - zapytała
-Nie do końca. Lewis zostawił rano list i poleciał. Nie pożegnaliśmy się.
-A to menda... - powiedziała soczyście Rikki
-Jest mi okropnie żal, ale myślę, że na jego miejscu też bym to zrobiła.
-Rozstania są trudne Cleo...
-Będziemy jeszcze razem. Wtedy już nigdy żadne z nas nie odejdzie od siebie.
-I tak trzymaj! - Rikki przytuliła Cleo. Humor dziewczyny trochę się polepszył.
Mimo wszystko spędziła piękny dzień ze swoim chłopakiem i przyjaciółmi. Ukończyła szkołę z wyróżnieniem, a także uratowała świat z innymi syrenami. Powinna być z siebie dumna.
-Pozostaje tylko jeszcze jedna kwestia... - po jakimś czasie odezwała się Cleo
-Hm? - zainteresowała się Rikki
-Musimy raz na zawsze wykurzyć Ryana i Sophie z tego miejsca. Zabezpieczyć je tak, by nikt nie miał już do niej dostępu.
-Chcesz je wyburzyć? Nie możemy Cleo! - oburzyła się Rikki.
-Nie, nie! Myślałam o czymś innym.
-Mów jaśniej. Zaczynam się denerwować. Pamiętaj, że to NASZE miejsce. I wspólnie o nim decydujemy.
-Tak masz rację. Bella też ma prawo się wypowiedzieć na ten temat.
- I Emma, mimo, że nie ma jej tu z nami.
-Nie wiem czy to dobry pomysł mieszać ją w to... Dużo się zmieniło od tamtego czasu. Nawet jej nie powiedziałyśmy o komecie.
-Bo to nie jest rozmowa na telefon! Wiesz, że Emma kiedyś wróci.
-Cześć dziewczyny! - Wpłynęła do jaskini Bella.
-Bella! - Powiedziała Cleo
-O czym tak żywo rozmawiacie? - zapytała Bella
-O grocie. Chcemy ją zabezpieczyć przed obcymi. -Powiedziała Cleo
-No właśnie, skoro jesteśmy tu prawie wszystkie. Możesz nam powiedzieć Cleo, co wykombinowałaś. - Rzekła Rikki lekko niezadowolonym tonem
-Myślę by zamknąć wejście od strony lądu. Ryan i Sophie gdy nie będą mogli już zbyt wiele wynieść z jaskini gdy nie będą mieć wejścia. A Ryan nie wygląda na wyczynowego pływaka. Raczej da sobie spokój z pływaniem od strony oceanu do wejścia. Możliwe że nawet nie wie o tym, że jeziorko łączy się z oceanem.
-To nie jest głupi pomysł. -Powiedziała zaskoczona Rikki
-Jak chcesz to zrobić? Nie mamy odpowiednich narzędzi by zburzyć wejście. Zresztą co jeśli grota się zawali? - powiedziała zawiedziona Bella
-Jesteśmy syrenami Bella. - powiedziała Rikki zadowolona.
-No tak. Myślicie, że gdy użyjemy mocy jaskinia będzie taka jak dawniej? - Zapytała Bella
-Warto spróbować. Dobrze wiemy, że część z nas została tu przemieniona. Moce pochodzą stąd.- Nie zaszkodzimy, to na pewno. - rzekła Rikki
-No tak. - Zgodziła się Bella.
-To co, próbujemy? - zapytała Cleo
Jako pierwsza wyciągnęła dłoń w stronę wody i próbowała uformować kulkę. Jednak nic się nie działo.
-Co się dzieje Cleo? - Zapytała Bella.
-Nie mogę uformować kulki. - zmartwiła się Cleo.
-Może jesteś zdekoncentrowana przez wyjazd Lewisa. Poczekaj ja spróbuje. - Powiedziała Rikki.
Skierowała dłoń w stronę jaskiń, które zawsze pod wpływem jej mocy pulsowały energią. Nic się jednak nie stało.
-Nie czuje jaskini, ani macki. - Powiedziała zrozpaczona Rikki.
-Bella może ty spróbuj. -rzekła Cleo.
Bella chciała zamienić wodę z małego strumyczka przed nimi w galaretkę. Jednak jej moc też nie zadziałała.
-Dziewczyny co się dzieje? - powiedziała Bella
-Czy stracimy również ogony?- powiedziała zrozpaczona Cleo
-Spokojnie, może to tylko chwilowe. Walka z kometą wymagała od nas dużo mocy, może wyczerpałyśmy limit do następnej pełni... - Mówiła pewnie Rikki.
-Może. Szkoda, że nie ma tu Lewisa. On by wiedział.
-Nie, nie wiedziałby. Lewis jest naukowcem, a to co się z nami dzieję jest ponad naukę. To magia. - zirytowała się Rikki
-Może poczekajmy do następnej pełni i zobaczmy co się stanie. - zaproponowała Bella.
Po podjęciu decyzji Bella poszła spotkać się z Willem. A Cleo i Rikki popłynęły w stronę kawiarenki. Gdy obie wyszły z wody to ukryły się w bezpiecznym miejscu.
-To zawsze tak długo trwa?- zirytowała się Rikki.
-Tak, syrenki bez mocy suszenia tyle czekają. - Zaśmiała się Cleo.
Rikki zawsze przyspieszała swój proces schnięcia dzięki swojej mocy, teraz jednak nie mogła i musiała czekać tyle co reszta.
-A nie mogłabyś wyciągnąć z nas tej wody? - Zasugerowała Rikki
-Rikki, ja też nie mam mocy! A poza tym, jest to zbyt czasochłonne i męczące. Zdążymy same wyschnąć.
- No trudno...
Dziewczyny weszły do kafejki, w której ciągle pracowała Sophie. Rikki widząc to nie była zbyt zadowolona, ale po części pogodziła się z tym. Zamówiły po owocowym soku i usiadły jak najdalej od ludzi.
-Myślisz, że kiedyś wrócicie do siebie? - zapytała znienacka Cleo
-Kto? - zapytała Rikki
-No ty i Zane.
-Cześć Rikki. - pojawił się znienacka Zane, jakby wiedział kiedy się pojawić. Od razu zaczepił dziewczyny.
-Cześć. - odpowiedziała Rikki
-Ja też tu jestem. - przypomniała się Cleo
-Cześć Cleo. Nie zauważyłem cię. Rikki możemy porozmawiać?
-O czym?
-O nas, o jaskini, o tym co się zdarzyło.
-Nie ma nas Zane. A o jaskini to nie mamy o czym mówić. - rzekła Rikki
-Proszę wyjaśnijcie mi to. Zasługuje na to.
-Zasługujesz? Wpuściłeś obcych do naszej jaskini! Teraz musimy wyburzyć wejście!
-Dobrze wiesz że było inaczej, próbowałem ich powstrzymać...
-Ale klejnoty same wpadły ci do plecaka i sam je sprzedałeś? Nie pomyślałeś, że ktoś może się nimi zainteresować skąd je masz? Są rzadkie! Magiczne. - Uniosła się Rikki
-Ciszej Rikki. Chodźcie. - Cleo złapała oboje za ramiona i wyprowadziła ich do wyjścia.
-Na szczęście Sophie weszła na zaplecze kiedy to mówiłaś. Riki musisz być ostrożniejsza. Wiesz, że Sophie jest jak żmija. - Powiedziała Cleo zdenerwowana.
-Tak Cleo, masz rację. Przepraszam. - rzekła Riki
-Co nie znaczy, że Riki nie ma racji. -Powiedziała Cleo patrząc na Zane'a.
-Dziewczyny, wasza tajemnica jest u mnie bezpieczna. Ostrzegłem was gdy Ryan i Sophie węszyli przy jaskini. Pomogę wam zabezpieczyć ją przed obcymi. Powiedzcie tylko co potrzebujecie.
Cleo wzięła Rikki na stronę.
-Rikki on ma rację, same sobie nie poradzimy. Nie kiedy straciłyśmy moce.
-Nie mam ochoty go widzieć. . . -oburzyła się Rikki.
-Chce pokazać, że mu zależy. Pozwól mu naprawić swoje błędy.
-No dobrze. Ale jeśli będzie mnie wkurzał od razu wylatuje!
Cleo zawołała Zane'a gestem ręki i rzekła:
-Zgoda. Widzimy się na wyspie Mako za godzinę. Weź coś do nurkowania.
-Dobrze. - powiedział Zane i się uśmiechnął.
-Dziękuje.- rzekł Zane
- Chodź poszukamy Belli. Pewnie są u Willa w domu. - Powiedziała Cleo
Dziewczyny tak jak myślały. Bella siedziała na ławce z Willem przed domem i rozmawiali żywo na jakiś temat.
-Dziewczyny jesteście niesamowite! Uratowałyście cały świat.- powiedział podekscytowany Will
-Bez przesady.- powiedziała Rikki
-To nie koniec kłopotów. Pamiętajcie, że Ryan i Sophie są dla nas niebezpieczeństwem.
-Sophie nie jest już groźna, obiecała, że więcej nie popłynie tam. - Zaprzeczył Will
-Ja jej nie ufam. Jest zbyt uparta. - powiedziała Rikki
-Rikki ma rację. Nie możemy liczyć na fart. Zbyt dużo osób wie o wejściu lądowym na Wyspę Mako. Chcemy ją wyburzyć.
-Z waszymi mocami będzie łatwo. Pomogę wam.
-No właśnie jest problem. -Powiedziała Bella.
-Dwa, dwa problemy. -Powiedziała Rikki.
-O co chodzi? - zapytał Will.
-Nie mamy mocy. - rzekła Cleo
-I Zane też chce nam pomóc. - powiedziała Rikki
-On? I ty na to pozwoliłaś Rikki? - Zdenerwował się Will
-Nie, ale bez mocy same nie damy rady. A Ryan może w każdej chwili tam węszyć. Wyspa znowu powróciła do normy i on na pewno będzie chciał odkryć przyczynę. Dodatkowo widział strumień światła z wulkanu. Żaden naukowiec tego nie odpuści.
-Dlaczego straciłyście moce? I na jak długo. - Zapytał Will
-Nie wiemy. Myślimy, że to może chwilowe. - powiedziała Bella.
-Nadal jesteście syrenkami?
-Tak, w tej kwestii nic się nie zmieniło. -Powiedziała Cleo.
-To może faktycznie to chwilowe. Nigdy nie widziałem tyle magi co podczas ostatniej pełni księżyca. - rzekł Will zafascynowany
-Will pomożesz nam? - zapytała Bella słodko się uśmiechając do Willa.
-Oczywiście, że tak. Tylko pójdę po narzędzia.
-To widzimy się w jeziorku! - Powiedziała Bella, która wskakiwała za dziewczynami do wody.
Wszystkie trzy zamieniły się w syreny i popłynęły na Mako.
Na miejscu widziały już Zane'a w stroju nurka, który powiększał wejście do groty. Skinął tylko głową i wrócił do swojej pracy. Dziewczyny wpłynęły do środka i usiadły na suchym lądzie.
Czekając aż wyschną omawiały która czym się zajmie.
Cleo zadeklarowała, że będzie stała na czatach, na wypadek gdyby Ryan lub Sophie mieli wrócić do jeziorka. Bella stwierdziła, że z Willem będzie przenosiła kamienie które leżały luzem po zniszczeniu jasknii. A Rikki nie miała innego wyjścia jak pracować w wodzie z Zane'm i wyciągać kamienie które posłużą za blokadę wejścia lądowego.
Will dotarł na miejsce wchodząc wejściem lądowym z odpowiednimi narzędziami i dowiedział się jaki jest plan działania. Wszyscy zabrali się za pracę.
Jak się okazało nie było to takie łatwe. Każdy kamień swoje ważył, a dziewczyny nie były przyzwyczajone do pracy fizycznej. Nie mogły jednak posłużyć się swoją magią, ani poprosić kolejnych osób o pomoc. Musieli sami jakoś sobie z tym poradzić.
-To nie ma sensu. -powiedziała zmęczona Bella
-Nie zrobiliśmy nawet połowy, a już nastał wieczór. - kontynuowała
-Może użyjecie mocy? - Zasugerował Zane
-Nie mamy mocy. -Powiedziała Cleo wpływając do jaskini. Nie chciała psuć ciężkiej pracy, więc nawet nie pchała się do lądowego wejścia. - Teren czysty. Nikt się tu nie kręcił przez cały dzień.
-Jak to? Czemu nie powiedziałyście? - zdziwił się Zane
-Bo to nie istotne. -Zirytowała się Rikki.
-Czy to przez ten promień światła który powstał w wulkanie?
-To my go stworzyłyśmy. Połączyłyśmy nasze moce. - wtrąciła się Bella
-Może. Gdyby nie to, nigdy byśmy nie poprosiły ciebie o pomoc. -powiedziała Rikki
-Myślę, że na mnie już pora. Widzimy się jutro o tej samej porze. Spróbuje coś wymyślić. - powiedział Zane wycofując się. Widać, że był zraniony.
-Rikki! - Podniosła się Cleo
-No co? - Powiedziała Rikki
Gdy zaczynało się jeszcze bardziej ściemniać dziewczyny odpłynęły do domu, a Bella i Will zostali.
-Jesteś może głodna? - zapytał Will
-Okropnie! Zjemy coś? -odpowiedziała Bella
-Tak, poczekaj chwile. Mam coś w łódce.
Will idąc do łódki ujrzał nadpływającą łódkę w której siedziała jedna osoba. Rzadko kiedy ktoś zapuszcza się na wyspę Mako, a szczególnie o tej porze. Nie spodobało się to Willowi.
Wiedział, że Ryan zauważy zmiany w skałach i ingerencje ludzką. Szczególnie widoczne narzędzia przy jeziorku. Nie mógł do tego dopuścić. Szczególnie, że Bella może weszła do jeziorka. Ukrył swoją łódź i poczekał aż ten ktoś zacumuje swoją łódź.
-Sophie?! - podbiegł Will niedowierzając, że widzi swoją siostrę.
-Will? Co ty tu robisz? Ja.. ja.. - zaczęła się jąkać Sophie.
-Obiecałaś! Obiecałaś, że więcej tu nie przypłyniesz! Oszukałaś mnie.
-Will...
-Sophie jak mogłaś?
-Co się dzieje?- zapytała Bella wychodząc z gąszczy z ciężkim plecakiem Willa.
-Bella? - zapytał Will
-Długo nie przychodziłeś, martwiłam się. Sophie co ty tu robisz - Zapytała Bella, dostrzegając siostrę Willa
-Tam są kamienie warte miliony! Będziemy ustawieni do końca życia! Jak mogłabym odpuścić taką okazję! Robię to dla naszego dobra.
-Tam nie ma już kamieni. - powiedział Will poważnym tonem
-Są! One są w skałach! - powiedziała przekonująco.
-Nie ma! - odrzekł Will idąc do swojej łódki.
-Zawiodłem się na tobie siostro. Nie chcę cię znać. - powiedział Will i odpłynął.
Nastała cisza, którą po chwili przerwała Bella
-Sophie, jaskinia jest zawalona. Nie ma tam już co szukać. -Powiedziała spokojnie Bella
-To koniec. - kontynuowała
-Przyjdę tu ze specjalistami. Odgruzujemy to miejsce. Warto dla takiej forsy. Zobaczysz!
-Kosztem utraty Willa? Jesteś tego pewna?
-Będzie mi jeszcze dziękował! - powiedziała i wsiadła do swojej łódki.
-Nie płyniesz? Will cię zostawił. - zapytała zdziwiona Sophie.
-Emm... tak już idę. -Bella zgodziła się, by nie wzbudzać podejrzeń. Całą drogę słowem się do siebie nie odezwały. Rozeszły się w swoje strony.
YOU ARE READING
H20 Wystarczy Kropla- Kontynuacja
FanfictionFanowska kontynuacja znanego serialu H20 wystarczy kropla wyprodukowany przy współpracy z Ten Network Australia, ZDF i ZDF Enterprisses.
