Dzień 1

166 4 3
                                        


Wkładałam ostatnie rzeczy do walizki - zaraz miałam wyjeżdżać na camp. Byłam zestresowana, bałam się, że zostanę odrzucona i wyśmiana, jak za moim pierwszym wyjazdem, obawiałam się, że nie zostanę zaakceptowana, ale  moim największym lękiem było to, że moja najlepsza przyjaciółka mnie opuści i będę wyśmiewana, przez to, że nie umiem dobrze angielskiego, jestem dziwna, czy beznadziejnie się ubieram lub jestem ,,gruba".
Zapięłam walizkę  i zawołałam mojego tatę, żeby mi z nią pomógł była 7:30. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy pod Expo. Ustawiłam się w kolejce, żeby oddać mój bagaż następnie czekałam, aż wsiądę do autobusu. Kiedy już przywitałam się z kadrą, podążałam w głąb autokaru, aż zauważyłam moją przyjaciółkę i usiadłam obok niej. Pomachałam do taty i po paru minutach bus ruszył. Początkowo słuchałyśmy muzyki, a potem zasnęłyśmy. Podróż była wyjątkowo długa, bo trwała aż 8 godzin.

Obudził nas głos instruktora. "Za chwilę dotrzemy na miejsce proszę o zebranie śmieci i nieodpinanie pasów".
Kiedy to usłyszałam, poczułam ogromny strach przed przyszłością i prawie się rozpłakałam, ale miałam nadzieję, że będzie inaczej niż poprzednim razem. Wysiadłyśmy i pognałyśmy po nasze walizki. Niczym dziki rzucające się na ludzi, pognałyśmy na miejsce zbiórki i usiadłyśmy na ławeczkach. Kiedy usłyszałyśmy nasze nazwiska podeszłyśmy do Pani Nataszy i udałyśmy się do naszego domku. Wbiegłyśmy do domku i zajęłyśmy sobie łóżka i szafki. Pani Natasza zadawała nam podstawowe pytania typu: Czy byłyśmy już na tym campie? Jak wiele razy byłyśmy na obozie? Czy się znamy? itp.

Następnie oznajmiła nam, że za chwilę odbędzie się test pływacki. Powiedziałam, że nie będę pływać, na co ona odparła: "Rozumiem, pewnie masz te dni." Skinęłam głową i udałam się do kibla, żeby zająć miejsce na kosmetyczkę i ręcznik.

Jak się rozpakowywałyśmy moja przyjaciółka otworzyła szafkę i wyjęła z niej zdjęcie dzika, na którym widniał napisz ,,Już blisko".
- Gdzie go wieszamy ? - zapytała.
- Na drzwiach wyjściowych - zaproponowałam. Podałam jej mój plaster a ona zawiesiła obrazek i usiadła na szafce. Wpatrując się w obrazek zauważyła coś niesamowitego. Coś co zmieniło nasze życie na zawsze.
,,ŻUL OKSILD"- wykrzyczała.
Ja od razu zrozumiałam o co jej chodzi i powiedziałam ,,Już blisko".
Wszyscy się na nas spojrzeli. Wtedy Lynn podeszła i jak czarno na białym pokazała napis od tyłu. Uznałyśmy, że od tej chwili ,ŻUL OKSILD" został naszym patronem i tajemnicą.

Podczas testu pływackiego stałam obok ratowniczki i patrzyłam się jak te karakany drżą z zimna. Moja przyjaciółka opowiadała mi, że te debile nie umieją pływać w wodzie do kolan, więc kucały i udawały, że pływały. Jak wszyscy zaliczyli test poszłyśmy się przebrać i umyć.  Po przerwie fotograf zrobił nam zdjęcie grupowe i poszłyśmy jeść.

Po skończonym posiłku była kolejna przerwa, po czym Paszka Nataszka wbiła i powiedziała nam, że pora na integrację. Zniesmaczone jak po okrutnej galaretce ze stołówki, wyszłyśmy i udałyśmy się na nudny apel. Gdzieś na końcu, przy ostatnich domkach, ujrzałyśmy wysokich brunetów.

Zostałyśmy ponumerowane markerem i poszłyśmy na dziką integrację. Cały czas patrzyłam się na tych przystojnych brunetów byli do siebie bardzo podobni, wręcz identyczni, ciężko było mi ich rozpoznać, gdyż byli to bliźniacy.

Kiedy układałyśmy się do snu, rozmawiałyśmy o grupie 10 i o bliźniakach, wydałam wtedy werdykt mówiący : ,,ONI SĄ OKEJ"

                                                                                            .       .      .

Dobry wieczór moje żule! Jak Wam się podoba pierwszy rozdział? Gratulacje jak dotarliście do końca. Mam nadzieję, że wytrwacie również do końca książki, bo szykuje się trylogia. Dziękuję za wszystkie komentarze i gwiazdki. Następne rozdziały będą dłuższe. Miłego dnia!

~Lysann Blade

Opowieści Żula OksildaStories to obsess over. Discover now