Pewnego, z pozoru zwykłego, popołudnia Lena [Nazwisko (nie mam pozwolenia by je tu wpisać)], zwana również Lenkan, szła sobie spokojnie ciemną uliczką. Owszem, obawiała się pedofilów, czychających na takie małe dziewczynki jak ona, dlatego wzięła ze sobą spray antypedofilski.
Lenkan przemierzała przez uliczkę sama, bo Paulian, od której właśnie wracała, nie raczyła jej odprowadzić.
Nagle w oddali zobaczyła sylwetkę jakiegoś mężczyzny. Przestraszyła się. Przeszło jej przez myśl, że może być to jej przyszły oprawca. Asekuracyjnie sięgnęła do swojej kieszeni w spodniach, gdzie trzymała spray. Czarna (nie jestem rasistą jak Lenkan, tylko po prostu było ciemno) postać zbliżała się w kierunku dziewczyny.
W pewnym momencie facet jakby wrósł w ziemię. Nie było słychać już jego kroków. Lena zaczęła się cofać. O jeden krok. Dwa. Trzy... Aż w końcu poczuła jak uderza plecami o coś, a raczej - o kogoś. Od razu zorientowała się, że to ten sam człowiek, którego zobaczyła parę sekund temu. Wyciągnęła buteleczkę z kieszeni i gwałtownie obróciła się w jego stronę. Psiknęła mu tym specyfikiem w oczy, na co on je tylko przetarł. Zaraz potem pociągnął ją za rękę i przycisnął do jej twarzy szmatkę z chloroformem, przez co dziewczynie zaczęło kręcić się w głowie i wkrótce zemdlała.
***
Lenkan obudziła się przerażona w pełnym pajęczyn i brudu pomieszczeniu. Pomimo, że miała zawiązaną wokół ust i nosa ścierkę, to nadal było przez nią czuć smród, jakby coś zdechło. Ręce i nogi również miała ściśnięte sznurkiem, co uniemożliwiało jej ucieczkę. Jednak w tym momencie jej uwagę przykuły drzwi, które zaczęły się powoli otwierać, z charakterystycznym skrzypnięciem, rodem z jakiegoś horroru...
————————————–––––—––——
Witam mojego zapewne jedynego czytelnika jakim jest Lenkan (wiem, że to czytasz). Opowiedz mi jak wrażenia po przeczytaniu pierwszej części tej cudownej historyjki.
HASTA LAVISTA~!
YOU ARE READING
Lenkan x Maja (x Dziadek z dech?)
FanfictionNie będę wam spojlerować, dowiecie się wszystkiego jak przeczytacie 21.03.2021
