We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Summertime sadness

76 6 8
                                        

Adrien pov :

Ciemność... wszędzie ta jebana ciemność... co jest? Gdzie jest Mari? Gdzie jestem? Co się ze mną dzieje? Czemu nie mogę się ruszyć?

Marinette pov:

-Adrien! - zobaczyłam jak chłopak osuwa się na ziemie, podbiegłam do niego łapiąc jego głowę przed uderzeniem w kafelki -Adrien kochanie co się dzieje-powiedziałam z łzami w oczach-Proszę odpowiedz mi...- wtedy moja pierwsza łza opuściła mój kącik oka i spadła na policzek blondyna.

Nie wiem kiedy ktoś wezwał karetkę i siedziałam przy moim promyku który gasł z godziny na godziny coraz bardziej...

***

Adrien pov:

Zacząłem mozolnie otwierać oczy, naprawdę szło mi to bardzo mozolnie bo widziałem wszystko jak przez mgłę. Moje otoczenie było białe... zbyt białe. Zobaczyłem Mari... płakała. Co tu do cholery się stało i czemu jestem w szpitalu?! Próbowałem podnieść się ale kurwa czemu mnie wszystko boli-syknąłem z bólu. Mari wstała jak oparzona i mnie z powrotem położyła, nie mogłem ciągnąc tego dalej... musiałem jej spytać...

Marinette pov:

-Mari co się stało?- podniosłam wzrok na chłopaka, który wpatrywał się we mnie z troską i przejęciem wymalowanym na twarzy. Musiałam mu powiedzieć co tu się wydarzyło...

-Nic takiego, tylko zemdlałeś w kawiarni-Uśmiechnęłam się blado.- Jeszcze lekarze wykonują badania i pewnie jutro już wyjdziesz ze szpitala-mówiąc to znowu się rozpłakałam.

-Chodź tu.-powiedział Adrien, podniosłam głowę zauważając chłopaka z rozłożonymi ramionami z których już nigdy nie chciałam wychodzić.

Ale nic nie trwa wiecznie i nie jesteśmy w pierdolonej bajce w której wszystko dobrze się kończy i dobro wygrywa ze złem. Tym razem wszystko było inaczej...

*tu włącz piosenkę (podana na samej górze)*

-Kochanie pocałuj mnie zanim odejdę, proszę...-po tych słowach sale wypełnił pisk maszyny .-Adrien, proszę powiedz coś proszę, nie zamykaj oczu, Adrien!!-wcisnęłam przycisk przywołujący lekarzy trzymając w dłoniach policzki chłopaka, mojego jedynego, mojego słońca który jako jedyny potrafi rozpromienić mój dzień.- Proszę się odsunąć panno Cheng.-powiedział doktor lekko odpychając mnie, przechodząc do reanimacji tego jedynego. Patrzyłam na całą akcje z boku kiedy niespodziewanie lekarze zaczęli odpinać blondyna od wszystkich maszyn, które trzymały go przy życiu. Zamarłam... to nie mogło wydarzyć się na prawdę. Adrien nie mógł mnie opuścić, to nie mogło się wydarzyć, mieliśmy być razem, razem się zestarzeć, być z sobą na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Te wszystkie myśli nurtowały moją głowie ale z zamyślenia wyciągnął mnie lekarz dotykając mojego ramienia-Moje kondolencje panno Cheng...

Adrien pov:

Marinette zasnęła godzinę temu, jej sen był niespokojny, cały czas mówiła moje imię ale po chwili przestawała wiec nie budziłem jej bo widać ze miała wszystkiego dosyć i jeszcze to wszystko co się stało w kawiarni, ale nagle poczułem jakbym miał mokrą koszulkę. Zaraz czy Mari płacze? szybko i delikatnie obróciłem Mari i się nie pomyliłem dziewczyna płakała. Czy to przeze mnie? to pytanie nurtowało moją głowę najbardziej do chwili gdy Marinette zaczęła krzyczeć moje imię. Zacząłem szturchać jej ramie żeby ją obudzić. Wybudzała się...

***

tydzień później...

Marinette pov:

-A więc nie będę owijał w bawełnę ale mam dwie informacje dla państwa jedną zła i jedną dobrą- powiedział lekarz trzymając kartę pacjenta Adriena.-Złą jest ta że pan Agreste ma nowotwór żołądka- spojrzałam w zmartwione oczy Adriena- Drugą wiadomością jest to że nie jest jeszcze złośliwy i możemy wystarczająco szybko podjąć leczenie.

Adrien ma nowotwór... w tamtym momencie czułam się jakby ktoś rzucił na mnie klątwę, której nie da się zdjąć. Oczy Adriena wyrażały ból i zaskoczenie. Musimy podjąć leczenie, ta durna chemioterapia może uratować moje słońce żeby znowu mogło rozjaśnić mój dzień... Musimy wygrać z tą chorobą, Adrien nie może się poddać, musi dać rade.

***

2 miesiące później...

Podjęliśmy leczenie...Adriena cały czas wszystko boli i nie może wstać z łóżka, wychodzi tylko (z moją i pielęgniarki pomocą) do łazienki a tam go myje bo sam nie jest już w stanie. Ostatnio jak umyłam go i zaczęłam czesać mu włosy i większość została na szczotce i moich dłoniach, oczywiście Adrien siedział przed lustrem na wózku i wszystko widział i ta myśl najbardziej mnie bolała że Adrien jest bliski płaczu mówiąc mi że jutro mam poprosić pielęgniarkę o zgolenie jego pięknych blond włosów. I tak zrobiłam bo wiedziałam ze ten dzień nadejdzie wcześniej czy później. Już Adrien tracił siebie coraz bardziej...

***

3 miesiące później

-Adrien!-krzyknęłam wychodząc z łazienki, zauważając Adriena który cały czas się trząsł wybiegłam na korytarz wołając lekarza żeby pomógł dla Adriena. Szybko zbiegło się 5 lekarzy i 3 pielęgniarki, którzy podbiegli do Adriena i od razu zaczęli reanimować młodego modela. Stałam obok niedowierzając że jeszcze przed chwilą było wszystko dobrze, rozmawiałam z nim że wszystko będzie dobrze, ze wyjdzie z tego stanu, że będziemy razem do końca..

-Moje kondolencje panno Cheng-te słowa uderzyły we mnie najbardziej moje słońce zgasło... Przepadło wszystko-Może pani iść się pożegnać

Podeszłam do łóżka. Leżał tam... moje skarbie, moje życie, moje wszystko... Nawet się z nim nie pożegnałam, nie powiedziałam jak bardzo go kocham.

-Hej skarbie minęło kilka minut a już czuje pustkę w moim sercu. Nawet się z tobą godnie nie pożegnałam, nie powiedziałam ci jak bardzo cię kocham, że byłeś moim wszystkim...

**The End**

_________________________________________

Przepraszam za takie zakończenie ale tą książkę miałam już dawno w planach ale dopiero teraz podjęłam się zrealizowania jej. Pozdrawiam Natalia.

Tutaj możecie napisać czy zrobić drugą czę

Kiss me hard before you go |adrienetteStories to obsess over. Discover now