Spójrz na mnie

9 1 1
                                        

Cmoknął ją w usta, po czym odskoczył jak oparzony, wstał, zabrał plecak i wybiegł. Ona z kilkusekundowym opóźnieniem zrozumiała co się stało, zabrała swoje rzeczy i wybiegła za nim. Jednakże chłopak był szybszy. Po drodze prawie wpadła na nauczyciela, nie zwróciła na to uwagi, teraz liczył się tylko ON. Widziała jak wybiega ze szkoły i kieruje się do parku po drugiej stronię ulicy. Dobiegła do pasów akurat gdy zapaliło się czerwone światło. Nie zważając jednak na samochody, przebiegła przez drogę. Udało jej się dogonić chłopaka, złapała go za rękę i kazała się zatrzymać.

Nie spojrzał na nią, stał odwrócony tyłem i podziwiał mozaikę na chodniku. Oboje mieli zaróżowione policzki, nie wiem czy to przez zimno, czy dlatego że biegli, czy z jakiegoś innego powodu.
- Mógłbyś chociaż na mnie spojrzeć. - Nie odwrócił się, stał uparcie wpatrzony w chodnik. Wiedziała, że nie spojrzy. Stanęła przed nim i dopiero wtedy na nią zerknął.
Gdyby ktoś na nich spojrzał uznałby, że to dwójka dzieciaków na wagarach, ale ja mogłam zajrzeć prosto w ich oczy, wyczytać z nich emocje, emocje tak różne i sprzeczne. Jego oczy wyrażały strach, niepewność, nutę nadziei. Jej natomiast radość, zadowolenie, zrozumienie i coś czego nie mogę zrozumieć do tej pory.

- Hej, powiedz coś - powiedziała delikatnie, prawie szeptem. Powoli uniosła dłoń dotknęła jego policzka i uśmiechnęła się nieśmiało. Chłopak przymknął powieki i wtulił się w jej dłoń, prawdopodobnie nie zdając sobie sprawy, co robi. Przez chwilę patrzyli sobie głęboko w oczy, jakby chcieli przekazać wszystko niewerbalnie, nie jestem pewna czy ludzie potrafią posługiwać się tak trudną sztuką, w końcu nie opanowali czegoś tak prostego jak rozmowa.

Ujął jej twarz w swoje ręce tak delikatnie jakby była z kruchej porcelany, prawie nie odczuwalnie dotknął jej wargi swoimi, już chciał się odsunąć, lecz ona złapała jego szyję jedną ręką i przyciągnęła do ponownego pocałunku. Ten pocałunek był namiętny, wyrażał wiele emocji, w zasadzie wszystkie jakie czuli.

***

Już chciałam ich zostawić i pójść dalej w świat, jednak zobaczyłam grupkę chłopców podchodzących do nich i usłyszałam jak jeden odzywa się mało przyjemnym tonem.
- Ej, małolaty! Możecie się nie obściskiwać na środku chodnika? - Para odskoczyła od siebie, tak szybko, że nie zdążyłam nawet tego zauważyć. Dziewczyna, a może już kobieta, nie wiem jak ludzie to rozróżniają, wyglądała jakby w ogóle nie interesowało ją co się dzieje mimo iż jej policzki były różowe a oddech przyśpieszony. Chłopak, a może mężczyzna, jedynie oni sami mogą to teraz określić, wyglądał na bardzo zawstydzonego tym co się stało.

- A co, zazdrosny jesteś? - Zapytała arogancko. Zaskakujące jak ludzie potrafią szybko zmieniać uczucia względem siebie, jednych lubią, innych nienawidzą. Wciąż nie mogę tego pojąć.
- Co? Nie! To obrzydliwe, takie rzeczy powinno robić się za zamkniętymi drzwiami!
- Gdyby wszystko co obrzydliwe trzymać za zamkniętymi drzwiami, to ty nie wyszedł byś z piwnicy. - Wydawało mi się to strasznie podłe, ale im się chyba podobało ponieważ osoby za chłopakiem zaśmiały się.
- Haha, Mati. Ale ci małolata pocisnęła.
- Zamknij się! - Ton jego głosu brzmiał jak warczenie wściekłego wilka, a twarz wykrzywiła się jakby miał zaraz zwymiotować.
- Wiesz co Mati? - Uśmiechnęła się słodko, a ton jej głosu zmienił się z obojętnego w nazbyt uroczy. - Trochę się nam spieszy, więc będziemy spadać! - Złapała stojącego obok niej chłopaka i pobiegł w tylko sobie znanym kierunku.

Mam nadzieję jeszcze kiedyś spotkać tą uroczą parę.

Coś czego nie rozumiemStories to obsess over. Discover now