- Oh ojcze. Będę tęsknić. Nowy rok nowe przygody. (Valencia)-powiedziała ze łzami w oczach.
- Córko jak dojedziesz wyślij mi puchacza. Też będę tęsknić. Pusto w tej chacie będzie bez ciebie. (Syriusz).
- Nie przesadzaj. Masz Stworka.
Valencia podchodzi do Stworka i szepcze mu do ucha.
- Opiekuj się nim dobrze.
Stworek kiwnął głowom na potwierdzenie polecenia.
- Masz wszystko smoczusiu? (Syriusz)
- Mówiłam Ci żebyś tak do mnie nie mówił! (Valencia)
- Aj no dobrze. Idź już młoda damo. Harry czeka już na ciebie przy drzwiach. (Syriusz)
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.
-Zaskakujesz mnie coraz bardziej. (Valencia)
- Cześć Wujku, Witaj Kuzyneczko. Gotowa? (Harry)
- Tak, tak już. Blue, Olimpia na dół! (Valencia)
Nagle z 3 piętra zleciały dwa małe smoki.
- Jak ja lubię te maluchy. (Harry)
- Już już. Raz raz. Blue, Olimpia jedziemy do Hogwartu. Do klatki migiem!(Valencia)
Valencia przytuliła Syriusza i wyszła z domu. Przez okno widziała wzruszonego ojca.
- To co chodźmy. Ron i Hermiona na nas czekają. (Harry)
- Miejmy nadzieję, że dotrzemy tam przed świtem. (Valencia)
Dotarli na peron. Widzieli z daleka Hermione i Rona. Oni też ich zauważyli. Podbiegli z zachwytem i przytulili Valencie i Harrego.
- Valencia, jak ja się cieszę, że cię widzę. (Hermiona)
- Jak te maluchy urosły. (Ron)
- Ja też się cieszę! Brakowało mi naszych przygód. (Valencia)
- Proszę wsiadać! (Konduktor)
- Już chodźmy, bo odjedzie bez nas. (Harry)
Cała czwórka powoli wsiadała do pociągu, aż nagle Valencia usłyszała ciche wołanie.
- Poczekajcie. Coś słyszę.(Valencia)
- Pewnie ci się tylko wydaje. Chodźmy już. (Ron)
- Nie ja coś naprawdę słyszę!(Valencia)
Valencia wybiegła z pociągu i podążała za odgłosami.
-Valencia nie! (Hermiona)
Hermiona wybiegła za Valencią. Wbiegły w ciemną uliczkę.
-Valencia stój! (Hermiona)
Valencia z Hermioną zatrzymały się.
- Co ty do cholery robisz? (Hermiona)
-Csii. Słyszysz? (Valencia)
- Co słyszę? Gdzie? (Hermiona)
Zza rogu wyszedł wysoki mężczyzna. W ręku trzymał smoka.
-Schowajmy się. (Valencia)
Dziewczyny schowały się zza rogiem budynku. Obserwowały cała sytuację.
Mężczyzna zaczął ciągnąć smoka za skrzydła oraz podpalać mu skrzydła.
- Co ty do kurwy odpierdalasz?! (Valencia)
Valencia wyszła z kryjówki.
- Ten smok jest bezużyteczny. Nic mi nie dał. On na nic nie zasługuje. (Mężczyzna)
Oczy Valencii zrobiły się czerwone.
- Oddaj mi tego smoka! (Valencia)
- Odsuń się ode mnie diable wcielony. Jak coś mi zrobisz smok też ucierpi. (Mężczyzna)
Valencia była bezbronna. Nie miała różdżki. Ale poczuła w środku ogień musiała to zrobić.
- Crucio! (Valencia)
- Valencia nie! ( Hermiona)
Mężczyzna wił się z bólu. Gdy Valencia przestała go torturować uciekł i zostawił poparzonego smoka.
- Chodź malutki. Co on ci zrobił. Nazwę cię Vilia od Devilia. (Valencia)
-J-j-jak ty to zrobiłaś? (Hermiona)
- Nie mam pojęcia. Coś poczułam. (Valencia)
- To było niesamowite! Coś czuję, że będą z tego kłopoty. Duże kłopoty. Ale chodźmy już. (Hermiona)
- Chwilka muszę opatrzeć skrzydło Vilii. (Valencia)
-Szybko. (Hermiona)
Skrzydło było całe popalone. Smok cierpiał.
-Masz kawałek materiału? (Valencia)
- Coś tam mam. Zobaczę. (Hermiona) - Mam. Trzymaj.
- Dziękuję. (Valencia)
Valencia owinęła poparzenia kawałkiem materiału i wzięła smoka na ręce.
-Możemy iść. (Valencia)
I poszły, smok był przez całą drogę wtulony w klatkę piersiową Valenci.
YOU ARE READING
„ Labirynt Przeżyć "
FantasyPrzyszywana córka Syriusza Blacka Valencia zmaga się z nowymi przeżyciami w Hogwarcie i nie tylko. Dowie się straszliwej prawdy o swoim pochodzeniu i o swojej dawnej miłości...
