Jeszcze jeden krok. Jeszcze jeden. I... Teraz!
GAME OVER
Zacisnął palce na konsoli, wyłączając ją przez przypadek. Nastała cisza, przerywana jedynie nierównym oddechem złego blondyna.
-Kenma! Ratuj!
Usłyszał zza okna wołanie.
- Zawsze się zastanawiałem... Dlaczego wplątujesz się w jakieś głupie akcje z Bokuto, a później macie tylko kłopoty- powiedział otwierając je na oścież i wpuszczając przyjaciela do środka.
Następnie odwrócił się na pięcie, biorąc za kierunek kuchnię. Czarnowłosy zapewne był bardzo spragniony długim biegiem.
-To dosyć proste. Chcę pod koniec życia powiedzieć: Pamiętam! Mam wspomnienia! Żyłem! - wysapał Kuroo.
Blondyn zatrzymał się i odwróciwszy głowę, wlepił wzrok w swojego przyjaciela. Jego złote oczy nie kłamały. On naprawdę chciał mieć przygody. Tak, żeby głupio było opowiadać, ale przyjemnie wspominać.
Chciał żyć.
Kenma otworzył usta, by coś odpowiedzieć jednak w ostatniej chwili zmienił zdanie i zamilkł. Sam nie wiedział dlaczego chciał przeprowadzać z Kuroo tą konwersację. Przecież nie interesowało go nic poza grami. No i może jeszcze siatkówkę też się tam wciśnie, ale co do reszty nie miał wątpliwości: nie obchodziło go to.
- Wspomnienia są nic nie warte Kuroo - powiedział bez owijania w bawełnę.
-Jeszcze znajdzie się ktoś, kto udowodni ci, że warto mieć przygody. Chociażby dlatego, żeby wspominać-
-Życzę temu komuś powodzenia-przerwał mu blondyn, podążając w docelowym kierunku.
Czarnowłosy tylko pokręcił rozbawiony głową. Kto jak kto, ale znał swojego przyjaciela bardzo dobrze i wiedział, że ten może mieć trochę racji. Jednak gdzieś tam, głęboko w jego duszy, kapitan przeczuwał coś co miało dopiero nadejść.
-Jeszcze się zdziwisz Kenma... Jeszcze się zdziwisz...
-Co tam mruczysz? - zapytał blondyn, przynosząc szklankę wody i podstawiając ją pod nos środkowego.
Kuroo słysząc te słowa wybuchł śmiechem. Nie sądził, że jego przyjaciel mógł znać się na jakiejkolwiek grze słów.
I miał rację. Rozgrywający patrzył na niego z mocno zmarszczonymi brwiami, zastanawiając się kogo bardziej opłaca się wezwać - ich libero, czy egzorcystę?
- N-no, bo wiesz... Mruczysz. Nekoma. Koty - odrzekł czarnowłosy, opanowując śmiech i chwytając szklankę.
-Czasem wątpię w to, że jesteś w tak zaawansowanej klasie.
-Ej, no!
Po tej wymianie zdań nastąpiła cisza, ponieważ każdy z chłopaków pił wodę, rozkoszując się tym, że jest zimna.
Zobaczysz Kenma, pomyślał Kuroo, jeszcze będziesz chciał pamiętać.
YOU ARE READING
Stay Alive- Kenma × reader ¦ Haikyuu
FanfictionGdzie Kenma zabija wirtualnie ludzi, a [imię] ratuje ich naprawdę.
