-Rex, rex!
Nie możliwy jest ten pies cały czas mi ucieka, tylko na chwilę stracisz go z oczu i już biegnie przed siebie z prędkością światła jakby chciał ode mnie uciec. Czasami myślę jakby jednak nie było mu ze mną dobrze.
Nagle wskakuje na mnie duży czarny z brązowymi plamkami owczarek niemiecki.
-Rex! Chodź musimy wrócić do domu.
Jego wyraz twarzy był krzywy jakby chciał jeszcze się pobawić ale jednak rozumiał że ja też muszę zająć się swoimi rzeczami.
-No chodź, jeszcze się pobawimy później.
Polizał mnie po łapie i poszliśmy w stronę domu.
Mieszkałem w małym miasteczku w domku jednorodzinnym z małym ogródkiem. Mieszkałem sam z Rexem bo moi znajomi albo wyjechali pracować do większych miast albo nie wyobrażali sobie mieszkać z psem. Niestety również nigdy nie znalazłem wybranki mojego serca, no cóż może kiedyś się uda, ale narazie się tym nie przejmuje bo mam ważniejsze sprawy na głowie. Tylko westchnąłem gdy o nich pomyślałem i zakręciła mi się łza w oku. Nie ma czasu żeby nad tym myśleć, pomyślałem po czym przekręciłem zamek w swoim domu i wszedłem do niego lecz chyba to nie ja pierwszy przekroczył jego próg gdyż rex w momencie stawiania mojego kroku przebieg mi między nogami by napić się wody z swojej miski. Chyba cię mocno wymęczył spacer piesku, powiedziałem sobie w myślach po czym poszedłem do swojego pokoju by załatwić swoje obowiązki. Otworzyłem laptopa i zamówiłem lot na piątek do miasta gdzie miałem się spotkać z pewną osobą na najprawdopodobniej najważniejszym spotkaniu w moim życiu. Eh... Dopiero poniedziałek. Znów westchnąłem i wróciłem na pulpit by otworzyć folder z pracą na jutro od szefa.
YOU ARE READING
W pętli na pętli
Science FictionMuszę wykonać tylko zlecenie i zakończę w końcu to szaleństwo. M@m j√> 9• ¢>∆€ π|÷
