Płynę, płynę bez celu i przemierzam porośnięty od zgiełku hałasu i ludzkich głosów świat.
Tak, tak wszystko jest tutaj wielorakie ale zupełnie nieznajome, więc skręcam w prawą stronę i unoszę się nad morską trawą.
Rozgoryczone dziadki, smutne żony. Okopcone i też ceglane domy. Dzieci wesołe od bólu ich przeszłości, wysokie drzewa i dorośli bez czystej radości.
Ogniska się palą, a rybacy na kutrach wody przemierzają.
Persona samotna, persona zagubiona spowija się wśród ludzkich hałasów ponownie, aby przekonać siebie samego że w bólu samotności jeszcze jak człowiek pod wodą nie utonie.
YOU ARE READING
Droga bez oczu
SpiritualZlepek słów, zdarzeń. Nie mają one żadnego znaczenia w świecie rzeczywistym.
