- Nie denerwuj się tak, będę za minutę.- mruknęłam do telefonu, kiedy Kels spytała się po raz milionowy gdzie jestem.
Tak spóźniłam się, ale to nie moja wina. Chciałam się jeszcze zdrzemnąć więc się położyłam, ale jak mieć pecha to pecha i wreszcie skończyło się tak, że mój budzik nie zadzwonił.
Weszłam do kawiarni, zauważając przyjaciółkę, która machała mi jak wariatka, żebym ją zauważyła. Ruszyłam w jej kierunku, rzucając lekki uśmiech.
- Hej.- powiedziałam zbliżając się do stolika, a blondynka wstała i mnie przytuliła.
- Jak się czujesz Sky?- zapytała zatroskana. W moim gardle znowu pojawiła się ta przeklęta gula i resztkami sił powstrzymałam ją. Przecież nie mogę się rozryczeć jak jakaś idiotka w miejscu publicznym.
- A jak się mogę czuć?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie przy okazji odsuwając się od niej i siadając na krześle na przeciwko.
- Zamówiłam już dla ciebie to co zawsze.- powiedziała również zajmując miejsce. Między nami zapadła okropna, krępująca cisza. Nie wiedziałam co mam powiedzieć i sądząc po minie Kels- ona również.
Na szczęście tą dziwną atmosferę przerwał kelner, który przyniósł nasze zamówienie. Podziękowałyśmy mu obie i po chwili chłopaka już nie było.
- Sky. Co się do cholery dzieje? Nic mi nie chcesz powiedzieć, martwię się o ciebie. Przecież wiesz, że mi zawsze, podkreślam. Zawsze. Możesz wszystko powiedzieć.- złapała mnie za rękę, która leżała na stoliku i mocno ścisnęła.
- Wszystko się wali rozumiesz?- zrobiłam krótką pauzę, żeby się nie rozryczeć i kontynuowałam dalej.- Nie wiem co robić. Wszystko to co Luke robił było tylko czystą zemstą za to, że moja matka rozwaliła jego rodzinę i wiesz co? Z jednej strony go trochę rozumiałam, ale w tedy pomyślałam, że przecież skoro on się mści na mnie, to równie dobrze ja mogę się mścić na nim, za to, że to jego pieprzony ojciec rozwalił moją rodzinę.- powiedziałam na jednym tchu, wyrzucając słowa z prędkością karabinu maszynowego, a moja przyjaciółka po wysłuchaniu całego monologu uśmiechała się jak upośledzona.
- Czy ja powiedziałam coś nie tak?- zapytałam kiedy nic nie powiedziała tylko dalej się uśmiechała. Okay psychopata Kelsey zdecydowanie mi się nie podoba.
- W takim razie się zemścij.- odpowiedziała wreszcie po chwili. Zemścij? Serio?
Halo pogotowie, moja przyjaciółka chyba uderzyła się w głowę.
- Zwariowałaś? Ja zemścić na nim? I co mam zrobić? Wysłać mu liścik z groźbą, że wybije mu szyby w samochodzie? Proszę cię.- próbowałam dotrzeć do jej chorego umysłu, ale na nic.
- Sky. Nie chodzi mi o jakieś straszenie, bicie i włamania. Bo obie wiemy, że jesteś w tym zła. Bardzo zła.- powiedziała na co rzuciłam jej zirytowane spojrzenie prosząc, żeby kontynuowała.- Ale obie również wiemy, że jesteś super laską i to można wykorzystać.
- Nie rozumiem.- zmarszczyłam brwi, biorą przy okazji łyka mojej kawy.
- Boże Sky. Słuchaj. Dostałam cynka od jednego chłopaka, że odbywają się dzisiaj wieczorem wyścigi. I my na nie idziemy.- odpowiedziała na co ja wyplułam moją kawę z powrotem do kubka.
- Zwariowałaś?!- krzyknęłam na nią.
- Ciszej idiotko bo ludzie się gapią.- zbeształa mnie wzrokiem.- Posłuchaj, pójdziemy na te wyścigi, choćbym miała cię związać i wlec całą drogę za sobą jak psa. Dotarło?
- Ale ja nie mam najmniejszej ochoty tam iść. Dotarło? A jeśli nie to przykuje się do wanny.- fuknęłam w stronę blondynki.
- W takim razie zaciągnę cię razem z wanną.- odpowiedziała poważnie, po chwili kontynuując.- Jak już wcześniej powiedziałam niezła z ciebie laska i właśnie to będzie twoją bronią kochaniutka. Pójdziemy tam dzisiaj i....
YOU ARE READING
"Fast"
FanfictionSky Parker to zwykła osiemnastoletnia brunetka lubiąca przygody. Luke Hemmings to dwudziestojednoletni chłopak żyjący wyścigami samochodowymi. Pewnego dnia przyjaciółka Sky- Kelsey zabiera ją na wyścigi samochodowe, które odbywają się w ich mieście...
