Pokochaj siebie

Zacznij od początku
                                                  

– Czyli co? – oburza się, jak na nastolatkę przystało. – Skoro nazwał mnie kretynką i rozkapryszoną małolatą, to taka właśnie jestem? – prycha z irytacją. – Przed chwilą temu zaprzeczyłaś. Więc jak to jest? W co mam wierzyć? Kogo słuchać?

Zdaję sobie sprawę z tego, jak trudno zaakceptować pewne fakty, zwłaszcza gdy przed momentem dostało się od życia porządnego kopniaka. Kiedy podczas pierwszej wizyty u Rozy – jednej z najlepszych energoterapeutek w kraju, a teraz także mojej przyjaciółki – usłyszałam coś podobnego, byłam gotowa wyjść i nigdy więcej tam nie wracać. Jednak dałam kobiecie szansę, by wyjaśniła mi, jak działa prawo przyciągania. Zasada jest prosta: to, co wysyłasz, powraca do ciebie w takiej czy innej formie. Tak funkcjonuje wszechświat. Tak działa energia, która w nas żyje i która nas otacza. Jeżeli nie akceptujesz swoich wad, wręcz je wypierasz, nienawidząc tej części siebie, to zawsze trafisz się na osoby, które będą to wytykać. Bo skoncentrowana na tych niedoskonałościach uwaga emocjonalna, emanuje z taką siłą, że reakcja otoczenia jest natychmiastowa. A czy nie jest tak, że w naszym życiu wydarza się to, czego najbardziej się obawiamy?

– Livie, przede wszystkim musisz słuchać tego, co siedzi w twoim wnętrzu. Jeśli poczułaś się źle z tym, co powiedział Phillip...

– Nie wymawiaj jego imienia – przerywa mi z groźnym warknięciem.

Wzdycham przeciągle.

– Jeśli czujesz się źle, bo usłyszałaś słowa, które cię ubodły, to skup się na tych emocjach, które nosisz w sobie. Poszukaj punktu zapalnego. Dlaczego to cię ruszyło? Co poczułaś? Co teraz czujesz? – Chyba zamieniam się w Rozę, bo brzmię zupełnie jak ona.

– Czuję się oszukana. On jest palantem, kretynem, idio...

– Stop! – Tym razem to ja wchodzę jej w zdanie.

Posyła mi rozdrażnione spojrzenie, zaciskając usta tak mocno, że aż pobielały przy obwódce.

– Skup się na swoich odczuciach – proszę, niezrażona wymierzonym we mnie gniewem. – W tej chwili nie jest ważne, co o nim myślisz, tylko co czujesz odnośnie siebie – powtarzam.

Olivia wypuszcza powietrze przez usta. Podejrzewam, że nie do końca chce zmierzyć się ze swoimi emocjami. Ja też tak reagowałam. Chciałam uciec od bólu i łatwiej mi było obrzucić najgorszymi epitetami męża, bo mnie zranił, niż stawić czoła samej sobie i odkryć przyczynę bólu wywołanego jego słowami.

– Proszę, żebyś wyznała, co najbardziej cię dotknęło. – Nie zamierzam ustąpić w tej kwestii. Inaczej będziemy kręciły się w błędnym kole, a Olivia nie zrozumie istoty problemu.

Moja córka podciąga nosem i ociera wierzchem dłoni twarz, co sprawia, że jeszcze bardziej rozmazuje makijaż. Zamiast to skomentować, kładę swoje dłonie na jej, aby nie zauważyła czarnego tuszu, znaczącego jej skórę. Zrobiłaby wtedy unik i udała się do łazienki, aby się umyć. To kolejna forma ucieczki przed konfrontacją z prawdą. Skąd to wiem? Sama stosowałam te taktyki. Właściwie nie tyle ja, co mój umysł, który mnie do tego nakłaniał w obawie przed zmierzeniem się z własnymi demonami.

– Poczułam się tak, jakby uderzył mnie w sam środek klatki piersiowej – szepcze, spuszczając głowę na nasze złączone dłonie. – Nawet zakuło mnie w tym samym czasie w sercu. Zrobiło mi się potwornie przykro, a chwilę później obudziła się we mnie złość – zapowietrza się i milknie.

Ja również się nie odzywam. Obserwuję ją i czekam, aż powie coś więcej.

– Pomyślałam, że zostawia mnie dla Su – podejmuje po krótkim momencie. – Zawsze się na nią gapił, kiedy kręciła się w pobliżu. Myślał, że nie widzę, ale widziałam – kończy z nutą zjadliwości w głosie.

Rozmowy o miłościPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz