24. (Nie)budowanie autorytetu

74 12 4
                                    

Kolejny raz ręka jej się omsknęła. Kobieta zaczynała żałować, że zgodziła się na dość niekorzystny układ. Planowała spędzić wolny popołudnie na rysowaniu, rozkoszując się milczącym towarzystwem Yuny, ale, oczywiście, niedawno awansowana kapitan musiała utrudnić zadanie. Janine nie miała jednak ani siły, ani ochoty sprzeciwiać się partnerce, dlatego przystała na odgrywanie roli naturalnego dociążenia. Siedzenie na plecach Asahiny, jakkolwiek dobrze nie umięśnionych, sprawiało jednak, że skrobanie węglem po nierównej powierzchni kartki przychodziło z trudem.

Zaklęła pod nosem, oceniając, że coś, co miało w zamyśle przypominać rozkwitający pąk kwiatu jabłoni, wyglądało raczej jak karykatura projektu, który próbowała przenieść z wyobraźni na papier. Wściekła, wyrwała kartkę ze szkicownika i cisnęła w kąt pokoju Yuny Asahiny. Na oślep rzuciła szkicownik na jednoosobowe łóżko i ze zniecierpliwieniem zaczęła wpatrywać się w kark szatynki, po którym obficie spływał pot.

— O-ho — skomentowała z wysiłkiem nastolatka. Gdyby tylko Janine dostrzegła cień złośliwości w jej głowie, najprawdopodobniej w ramach odwetu szarpnęłaby za tę bujającą się hipnotyzująco, brązową kitę na czubku jej eksarystokratycznej głowy. — Mówiłam, żebyś wzięła ze sobą książkę — przypomniała rozmowę, którą odbyły, zanim Yuna zajęła się wykonywaniem pompek. Ćwiczenia wykonywała jak w transie; dopiero niepożądany dźwięk zdołał zwrócić jej uwagę.

Oczywiście, obie lubiły mieć rację, ale przynajmniej kiedy znajdowały się w jednym pomieszczeniu, bez munduru tych wszystkich cholernych służbowych tytułów, Asahina mogła darować sobie złośliwości. Paradoksalnie McCartney przyłapywała się na tym, że celowo stawała w opozycji do partnerki, jakby chciała jej udowodnić, że nie zawsze jej antycypowane scenariusze pokrywały się z rzeczywistością. A Yuna zawsze z tym swoim stoickim, chciałoby się powiedzieć, że prawie Smithowym spokojem, udowadniała, że Janine pomyliła się w osądach.

— Nic by się nie stało, gdybyś nie stwierdziła, że chce ci się ćwiczyć — burknęła. — Mówiłam ci, że popadasz w uzależnienie.

— Lepiej tak, niż jakbym siedziała z nosem w papierach — skontrowała. Blondynka bez problemu odszyfrowała odniesienie do pracoholizmu Erwina. Uszczypliwość, której nie była adresatką, dziwnym sposobem poprawiła jej podły humor. Z uśmiechem satysfakcji, w którym naturalnie ułożyły się jej wargi, wyciągnęła papierośnicę z tylnej kieszeni spodni Yuny. Zapomniała ją wyjąć, zanim przystąpiła do robienia pompek. Aż szkoda nie wykorzystać wspaniałej możliwości do opalenia partnerki, a co za tym szło nienadwerężania własnego budżetu wydatkami na wieloletnie nałogi. — Nawet nie próbuj. Nie na podłogę. Sprzątałam — rzuciła szatynka, wyczuwając dłoń McCartney błądzącą w okolicy jej pośladka.

— Przerwa? — zasugerowała błagalnym tonem.

— Siedź grzecznie.

— Ale, Yuno...! — Podciągnęła nogi pod brodę i niczym niezadowolone z własnego położenia dziecko (jeszcze brakowało tego, żeby dziewczyna wyskoczyła z tym, że przecież nikt jej nie trzymał na siłę) zaczęła uderzać stopami o łopatki trenującej. — Jestem zła! I rysunek mi nie wyszedł! Daj mi chociaż zapalić, ty wredna babo!

Czy to jawne przeszkadzanie kapitan w treningu, czy jojczenie z uporem maniaka — cokolwiek poskutkowało, Yuna zmieniła zdanie. Z cierpiętniczym westchnieniem kazała blondynce przesiąść się na łóżko i ciężko dźwignęła się z podłogi. Przeciągnęła się, by rozluźnić napięte podczas ćwiczeń mięśnie. Janine, chociaż powinna raczej sięgać po popielniczkę leżącą jak zwykle na szafce nocnej, nie mogła sobie odpuścić widoku prężącego się na środku skromnie umeblowanego pomieszczenia drapieżnika. A już w ogóle nie mogła przejść obojętnie wobec faktu, że to atuty wytrenowanego, umięśnionego ciała podkreślały ściśle przylegające do spoconej skóry ubrania. Myśl o tym, że Yuna Asahina była jej partnerką, wydawała się w takich momentach satysfakcjonująca jak nigdy wcześniej. Te widoki miała na wyłączność. miała na wyłączność.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz