21. Kwestia odpowiedzialności

83 11 0
                                    

Rok 845, Mitras, podziemne miasto

Levi próbował skupić się na rutynie, ale nieposłuszne myśli nieustannie wracały do tego podejrzanego arystokraty. Oferta wydawała się kusząca — bo który wyrzutek z podziemia, wyjęty spod prawa, nie sprzedałby duszy za możliwość opuszczenia tego brudnego miejsca. Z drugiej strony, przypuszczał, że za hojnością stał podstęp, że to odzyskanie jakiegoś papierka i pozbawienie głowy jakiegoś Erwina Smitha nie było w rzeczywistości takie proste. Oczywiście, Levi nie zawdzięczał swojej sławy w podziemiu jedynie nieuzasadnionym plotkom, rozsiewanym przez co to coraz bardziej brawurowych recydywistów. Nie wykorzystywał również powiązań z Kennym Rozpruwaczem, chociaż na pewno wzbudziłyby respekt wśród starych wyjadaczy. Mimo że ostała się ich wyłącznie garstka, posiadali dostęp do większej ilości informacji, za które słono trzeba było zapłacić. Duma nie pozwalała jednak Leviemu na wykorzystywanie imienia faceta, który dał nadzieję sierocie na coś na kształt rodziny, a później bez słowa z dnia na dzień porzucić.

Tylko Papuga, pojawiający się od święta w podziemnym mieście, zdawał sobie sprawę z relacji łączącej młodzieńca z seryjnym mordercą żandarmów. Na szczęście, mężczyzna wiedział, że najrozsądniej trzymać gębę na kłódkę albo doceniał wartość pilnie strzeżonych informacji. Prawdę mówiąc, Levi nie tęsknił wybitnie za gościem, który z niewytłumaczalnego powodu decydował się na wchodzenie do tej klatki, gdzie lądowały wyrzutki społeczeństwa. Opalona karnacja przywodziła na myśl promienie słońca, w których żadne z nich — ani Levi, ani Isabel, ani Farlan — nie mieli dotychczas okazji powygrzewać się dłużej. Poza tym ten jego zagadkowy ton, jakby wiedział wszystko, wyjątkowo działał na nerwy. Z drugiej strony, to, co zdążył usłyszeć przez lata działalności u boku Kenny'ego, pomogłoby jasno określić, czy Lovof był inwestycją wartą czasu i wysiłku młodych recydywistów.

Nie to, żeby mieli jakiś wybór, ale mógłby przynajmniej ocenić, który z nich, czy arystokrata, czy pułkownik korpusu zwiadowczego, bardziej nadawał się na sprzymierzeńca. Papuga jednak nie zajrzał do Mitras, mimo że tym razem Levi może nie zmierzyłby przybysza oskarżycielskim wzrokiem, nie kazałby załatwić swoich spraw i spierdalać do domu. Głównego źródła irytacji nie upatrywał jednak w znajomości starszego mężczyzny z Rozpruwaczem. Najbardziej drażniła go ta niewytłumaczalna litość, która przyciągała go do zapyziałej dziury. Bo Papuga nigdy nie ukrywał, że powodem jego wizyt stały się losy podopiecznego starego partnera w interesach. Pff, jakby jeszcze Levi potrzebował przerośniętej spróchniałej niańki.

Agresywnie kopnął kamyk, który znalazł się na wybrakowanym ulicznym bruku. Pedanteria Leviego nie pozwalała nie zwrócić uwagi na niepasujący element scenerii. W cywilizowanym miejscu nie musiałby zastanawiać się nad takimi drobnostkami. Poza tym musiał wyżyć na czymś swoją frustrację przed powrotem do miejsca, którego za wszelką cenę nie chciał nazwać domem, mimo że mieszkał tam z ludźmi, których uznał za swoją rodzinę. Nadawanie etykietek sprawiłoby, że by się przywiązał, a marzył, żeby wyrwać się z tego obskurnego miejsca. Nie wiązał z nim żadnej przyszłości i nie chciał, by którekolwiek z nich trojga to zrobiło.

Mimo to, nogi instynktownie poniosły go pod budynek, służący im jednocześnie za mieszkanie i bazę wypadową. Siarczyście zaklął w myślach, miał już odwrócić się na pięcie, wsadzić z powrotem ręce do kieszeni wysłużonych spodni, po czym ruszyć na kolejny bezcelowy spacer pomiędzy niskimi, wieloletnimi zabudowaniami. Zatrzymał się w pół kroku, kiedy jego uwagę zwrócił stojący w progu Farlan. Church wyglądał na zaniepokojonego nieobecnością najlepszego przyjaciela. Podpierał framugę otwartych na oścież drzwi, ramiona wyczekująco skrzyżował na piersiach.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz