20. Cień uśmiechu

71 14 4
                                    

Trzaśnięcie rozłupanego na pół klocka drzewa nie wzruszyło McCartneyówny. Kątem oka tylko zerknęła na Yunę. Z ganku, gdzie Jen zajęła miejsce, by porysować w towarzystwie wuja, miała doskonały widok na rąbiącą drewno eksarystokratkę. Trzeba było przyznać, że Asahina radziła sobie nieźle jak na osobę, która pierwszy raz w życiu trzymała w rękach siekierę. Zdaniem Janine, mogłaby wyprowadzać efektywniejsze, bardziej pionowe uderzenia, zamiast tych pod kątem i wtedy mniej by się męczyła, ale wytrzymałość i brutalna siła, które posiadała Yuna, rekompensowały braki w technice.

Ian wrócił z kuchni, w której krzątała się July. Zniknął na chwilę, by potruć siostrze dupę podczas przygotowywania obiadu. Przyniósł trzy kubki pełne ugotowanego z rana kompotu i postawił na niewielkim stoliku, przy którym rysowała Janine. Kobieta podziękowała wujowi promiennym uśmiechem i wróciła do smarowania grafitem po kartce. Skrzypienie nóg drugiego krzesła stojącego na ganku zasygnalizowało, że mężczyzna zdecydował się zająć miejsce obok.

— Jest uparta — przerwał ciszę pomiędzy nimi. Janine posłała mu pytające spojrzenie, nie przestając cieniować dachu rysowanego domu. — Yuna — dodał z dziwnym szacunkiem. — July wyrzuciła ją z domu po tym, jak próbowała mnie zastraszyć i kazała rąbać drewno, a ta dziewczyna nie dość, że się posłuchała, to nie wydaje się chcieć poddać.

— Skąd takie wyszukane słownictwo, wujaszku? — zaśmiała się Janine. Ian zmarszczył brwi, nie do końca potrafiąc rozszyfrować intencje stojące za tak entuzjastyczną reakcją. — Mówiłam ci: tej dziewczyny nie sposób przekonać. Żeby przemówić jej do rozsądku, trzeba najpierw ją złamać, a Yuny Asahiny nie złamie coś takiego jak rąbanie drewna.

Możliwe, że dlatego ją jako jedyną nie zaskoczyło zachowanie eksarystokratki. Matka klęła pod nosem, mając nadzieję, że dziewczyna zbierze swoje cztery litery, wyprowadzi wojskowego konia ze stajni i tyle by ją widziała w Zickeberg. Wuj z niedowierzaniem obserwował, jak Yuna z determinacją udowadniała — McCartneyom albo sobie — że głupie klocki, na których rąbanie nigdy nie można znaleźć chętnych, to żadna przeszkoda w wyegzekwowaniu celu. Janine obserwowała to przedstawienie iście rozbawiona. Oczywiście, wiedziała, że przy tym całym szkoleniu pod kuratelą Erwina Yuna nadal nie należała do najcierpliwszych osób, a pogaduszki to jedna z tych czynności, które bez skrupułów kwalifikowała jako marnowanie czasu. Oczywiście, przewidywała, że Ian pozwoli sobie na poufałe zachowania, nie zwracając uwagi na obecność żołnierza (i cywilne ubrania raczej nie wpływały na odbiór postaci Asahiny). Oczywiście, Yuna musiała wyłożyć kawę na ławę tym swoich charakterystycznym, nieznoszącym sprzeciwu, pretensjonalnym tonem. I oczywiście, July zareagowała tak, jak można było się tego spodziewać — ostentacyjnie nakazała dziewczynie wyjść, zająć sie czymś pożytecznym jak na przykład rąbanie drewna, skoro już zburzyła spokój panujący w domostwie McCartneyów. Nawet jeżeli Yuna była gościem Janine, matka nie zamierzała pozwolić, by ktokolwiek formułował zawoalowane groźby. Nie pod tym dachem.

— Papierosa? — zaproponował Ian, wyciągając papierośnicę z kieszeni. Na jej widok Janine błysnęły oczy z podekscytowania. Swoją własną zostawiła w kwaterach, zbyt zaspana, żeby o świcie myśleć o fajkach. Właściwie dobrze się złożyło, że Asahina postanowiła towarzyszyć blondynce w drodze do Zickeberg, bo przynajmniej miała kogo opalać.

— No, wujaszku, wiesz, że tego nie odmówię. — Uśmiechnęła się czarująco. Nadal mając w głowie wspomnienia wykorzystywania zapasu nastolatki, bez większego namysłu zawołała: — Yuno! — Pomachała energicznie w stronę szatynki, która na dźwięk znajomego głosu, odwróciła głowę w jego stronę.

Ian wyprostował się jak struna. Mina zrzedła mu na samą myśl o tym, że miałby przebywać z tą nieprzewidywalną eksdziedziczką przeklętego rodu choćby przez kilka minut. Janine nie zdziwiła taka reakcja. Nie dość, że wuj był uprzedzony do Yuny ze względu na jej arystokratyczne pochodzenie, to jeszcze podczas krótkiej interakcji dziewczyna nie dała żadnego powodu, by mógł ją polubić. Nie oznaczało to jednak, że starsza z kapitanów planowała pozwolić na utrzymanie statusu quo.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz