Rozdział I

333 17 17
                                                  


 Wszystko jest świeże, wszystko jest nową możliwością, mówili. Szkoda, że nie wspomnieli, iż praca kelnerki-hostessy w klubie prawie erotycznym to całkiem inna bajka! Owszem, mogłam pomyśleć trzy razy, kiedy haerowiec z młodocianym wąsikiem na twarzy powtórzył: to impreza dla dorosłych. Jednak pieniądze były w tym momencie najważniejsze.

Teraz — zażenowana sytuacją — obciągnęłam krótką spódnicę i podreptałam w miejscu. Kostium, który mi dali, był co najmniej o rozmiar za mały. Piersi wystawały zbyt mocno z profilowanego stanika w kolorze bordowym, zaś spódniczka doprowadzała mnie do szału. Nawet nie można było nazwać jej mini. Ten kilkucentymetrowy kawałek matowego materiału nadawał się co najwyżej na przepaskę, i to taką, w której nie pokazałabym się na mieście.

Stałam w kuchni, zerkając na inne kobiety, dużo mniej onieśmielone. Nie rozmawiały ze sobą zbyt często, ale każda uśmiechała się w nieco wyzywający sposób. Nie chciałam rzucać się w oczy, w pewnym momencie oparłam się o ścianę.

— Hej, nie rób tego. Stój prosto — usłyszałam za sobą głos, przez który aż podskoczyłam. Spojrzałam za siebie. Kobieta, która wydawała nam stroje i nadzorowała cały event, uniosła brwi na widok mojego speszenia. Po czym uśmiechnęła się, chcąc najwyraźniej dodać mi otuchy. — Pierwszy raz?

— To aż tak widać? — mruknęłam cicho, ale dobrze mnie usłyszała. Roześmiała się.

— Przez dziesięć lat pracy w tej firmie widziałam już różne dziewczyny. Nie przejmuj się, towarzystwo jest teraz na poziomie. Wiesz, to impreza dla ważnych głów gastronomii w Europie. Warto się pokazać — powiedziała i odeszła.

Skrzywiłam się za jej plecami. Gdyby teraz zobaczyła mnie rodzona matka, najprawdopodobniej straciłabym rodzinę na zawsze. Ale z drugiej strony ciężko było mi się utrzymać w Gdańsku, serwując na YT filmiki o pieczeniu. Jednak za marzenia słono się płaci. Ale żeby aż tak to wszystko przesolić?

Nie miałam jakiejś dłuższej chwili na zastanowienie się nad swoim losem. Trzy pierwsze miesiące w tym pięknym, acz drogim jak sam słodki diabeł mieście wymagały ode mnie pewnego rodzaju poświęceń. Babeczka znów weszła do sali, skinęła na nas ręką. Ustawiłam się za rzędem dziewczyn, czekając na dalsze instrukcje. Moim zadaniem na ten moment było podać jedzenie, zaproponować drinki i modlić się, aby po powrocie do domu jak najszybciej o tym zapomnieć. No i nie dać się obmacać. To nie tak, że nie starałam się znaleźć plusów w tej sytuacji! Znów obciągnęłam mini, modląc się, aby nikt nie dostrzegł wściekle czerwonych majtek pod spodem. Co mi strzeliło, żeby założyć je akurat dziś?! Nie, nie, nie będę o tym myśleć, zwłaszcza że jeden z pomocników kuchennych wręczył mi tacę z kolorowymi przystawkami. Po prostu to zrobię.

Mocno chwyciłam drewniany, nieco ciężki przedmiot. Przypomniałam sobie, że obsługuję główny stół, ustawiony w głębi sali. Zanim się przebrałyśmy, jedna z osób wskazała nam nasze punkty docelowe i na szybko objaśniła, że będziemy zajmować się tylko tymi gośćmi. Okey. To da się zrobić. Ruszyłam. Drżąc na całym ciele, skupiałam się wyłącznie na drodze, którą miałam pokonać.

Moje współtowarzyszki rozpłynęły się nagle, jak tylko wyszłyśmy z kuchni. Większość z nich szła niespiesznie, ale seksownie, wykorzystując najwyraźniej swoje talenty do czarowania mężczyzn — bo to oni stanowili większość na tym evencie. Nie chciałam się jednak rozglądać. Usilnie wrzeszczałam do siebie w duchu: Lena, skup się, do ciężkiej jak piątkowe tacos cholery. Masz wypaść jak najlepiej. Nie upadnij przed bogatymi kolesiami, którzy muszą popatrzeć na piękne i młode ciała — w przeciwnym razie nie będą usatysfakcjonowani życiem.

Ostry (DATA PREMIERY: STYCZEŃ 2021)Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz