[09] Chapter Nineth (First Season)

3.5K 222 29

Mądrość zależy od trzech rzeczy: osobowości, wiedzy i samokontroli.

~*~

         Obudził ją nieprzyjemny chłód, spowodowany wystygnientą wodą, w której cały czas przebywała. Zamrugała kilkukrotnie, siadając prosto i przecierając oczy wierzchem dłoni. Nie musiała przypominać sobie niczego, co się wczoraj stało, ponieważ to wszystko siedziało w jej umyśle. Wyjrzała przez okno, za którym widać było pierwsze, pomarańczowe promienie, wschodzącego słońca. Westchnęła cicho, odkorkowując wannę, wychodząc z niej i od razu obwijając ciało puchatym ręcznikiem. Nie zatrzymując się przy lusterku wyszła z łazienki, kierując swoje kroki prosto do pokoju, gdzie stanęła przed szafą z ubraniami. Wyjęła z niej czystą bieliznę. Wytarła się i założyła na siebie chwilę wcześniej przygotowane rzeczy. Wróciła do łazienki, gdzie z szafki wyjęła czysty opatrunek oraz wodę utlenioną. Stanęła tyłem do lusterka, zrywając z pleców stary plaster, po czym odkaziła ranę i na nowo zakleiła. Odwracając się przodem, przyjrzała się uważnie swojej twarzy, kiedy z niej również pozbyła się białego, ochronnego materiału. Blizna była widoczna, ale tak jak wcześniej przewidywała – praktycznie nic już jej nie zagrażało. Wyjęła jedynie krem nawilżający i posmarowała sobie nim policzek.

Wróciła do pokoju, gdzie odszukała jeszcze ubrania, które również wciągnęła na swoje, lekko przemarznięte, ciało. Po kilku minutach stała przed lusterkiem, ubrana w zwykłe, dżinsowe spodnie, szarą koszulkę, bluzę w tym samym kolorze oraz czarne Nike z różowym logo. Zeszła powolnym krokiem do kuchni, zawiązując po drodze wysokiego kucyka ze swoich długich włosów. Chwyciła butelkę zimnej wody z lodówki i udała się do salonu, gdzie rozłożyła się na kanapie, włączając telewizję.

Skakała beznamiętnie po kanałach, kiedy usłyszała dźwięk dzwonka swojego telefonu. Niechętnie podniosła się do pozycji siedzącej i chwyciła przedmiot ze szklanego stolika do kawy, odbierając połączenie.

~ Słucham – mruknęła pod nosem, z powrotem rozkładając się na kanapie i przyciszając telewizor.

~ Stęskniłaś się, Aniołku? – usłyszała rozbawiony głos Malika po drugiej stronie słuchawki. Westchnęła cicho, przewracając oczami. Dobrze wiedziała, że tego nie zobaczy, ale i tak nie mogła zdusić w sobie odruchu.

~ Nawet nie przeszło mi to przez myśl – zakpiła. Nie miała najmniejszej ochoty być dla niego miłą. W sumie to właśnie przez niego wczoraj stało się to … co się stało.

~ To wielka szkoda, bo za chwilę będziesz musiała się u mnie pojawić – powiedział sztucznie przesłodzonym głosem. Madeleine westchnęła cicho, ale nie na tyle, żeby tego nie usłyszał. Nie wie, że nie ma najmniejszej ochoty teraz na niego nawet patrzeć.

~ Powinnam być za piętnaście minut – mruknęła, podnosząc się od razu z kanapy. Chciała mieć już to wszystko za sobą.

         Nie czekając na nic więcej zerwała połączenie, nawet nie dając mu się odezwać. Weszła do przedpokoju, gdzie mocniej zasznurowała swoje buty i założyła pod bluzę kaburę z naładowanymi pistoletami. Może teraz, jeśli znów ktoś na nią napadnie, do czegoś jej się przydadzą. Zaśmiała się pod nosem. Przynajmniej dzisiaj się wyspała i to daje kobiecie jakiekolwiek możliwości walki. Wyszła na klatkę schodową i uprzednio zamykając drzwi, zjechała windą do podziemnego parkingu. Otworzyła drzwi swojego czarnego Subaru WRX STI i odpaliła silnik. Nigdy nie jeździła z zapiętymi pasami. Dobrze wiedziała, że jako policjantka powinna przestrzegać zasad bezpieczeństwa, ale akurat ten przepis był gówno warty. Tak naprawdę pasy mogły bardziej zaszkodzić, niż pomóc przy wypadku.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!