18. Dług wdzięczności

86 16 3
                                    

Rok 845, centrala korpusu zwiadowczego

— Powinnaś była powiedzieć mi wcześniej.

— Chyba sam rozumiesz, że zrobię wszystko, żeby przeżyć.

Rozmowa z Erwinem nie dawała jej świętego spokoju. Yuna nie zmrużyła oka przez całą noc, a kiedy obudziła podwładnych na trening, musiała przygotować się na tradycyjne pacyfikowanie marudzenia Oluo Bozada dotyczące, tym razem, nowej formy, którą dowódca planowała wprowadzić do treningu. Spiorunowanie wzrokiem wystarczyło, by podkomendny przekonał się, że tego dnia lepiej nie testować granic cierpliwości dziewczyny i w milczeniu wykonywać rozkazy. Po rozgrzewce i zaprezentowaniu podstaw obchodzenia się z mieczem innym niż wykonanym ze specjalnie utwardzanej stali zapraszała ich na godzinne indywidualne sesje, a reszcie wymyślała ćwiczenia mające na celu ogólne wzmocnienie ciała. Po Petrze i Gunterze przyszła pora na Elda; nieprzespana noc dawała się kapitan tak we znaki, że ledwo powstrzymywała się przed zaśnięciem, ale okazanie słabości dałoby niepotrzebny pretekst do plotek.

— Wiem, że jesteś solowym graczem, Yuno, ale to już nie jest kwestia wyłącznie twoich umiejętności. To sprawa polityczna.

— Nigdy nie chciałam być częścią tej pieprzonej polityki.

— Za późno. Jesteś Asahiną. Urodziłaś się jako arystokratka i już zawsze będziesz powiązana z ich światem. Tym razem jednak potrzebujesz sojuszników, żeby przetrwać, nie zdolności umożliwiających podrzynanie gardeł czy to tytanom, czy ludziom.

Szczęk obijanej o siebie stali sprawiał, że szatynce krew szybciej płynęła w żyłach. Tylko podwyższona akcja serca, wysiłek i adrenalina — wszystko, co umożliwiało zachowanie kapitan twarzy przed podwładnymi — utrzymywały ją przy zmysłach. Nieprzespana noc to jedno, ale stres związany z wizją mierzenia się z prześladującymi ją w snach koszmarami przeszłości, ba, zaangażowania w ich rozwiązanie McCartney leżał u podstaw dziwnego zmęczenia.

— Daj mi kogokolwiek innego, ale trzymaj Janine z dala od tego.

— Dlaczego ci tak bardzo zależy, żeby ją ochronić? Nie należysz do ludzi dbających o współtowarzyszy.

— Dlatego, że cztery lata temu była jedyną osobą, która zdecydowała się wziąć moją stronę bez oczekiwania, że opowiem jej historię mojego życia. Chcę spłacić dług wdzięczności, zgodnie z tym, czego nauczyli mnie w rodzinnej posiadłości.

— Nie chciałaś się od tego odciąć?

— Nie ma sensu odcinać się od użytecznych przymiotów, Erwin. Jesteś pragmatykiem, powinieneś o tym wiedzieć.

— Niech ci będzie. Pod warunkiem, że sama jej o tym powiesz.

W słowach pułkownika wyczuwała podstęp — jakby był święcie przekonany, że jakichkolwiek argumentów Asahina by nie przedstawiła, nie przekona starszej koleżanki do porzucenia zainteresowania sprawami burżuazji. Ani pewność siebie bijąca od Erwina, ani jego nieodgadniona mina nie pozwoliły rozszyfrować motywów stojących za podejmowaniem takich, nie innych decyzji. Postanowiła odwlekać więc rozmowę z blondynką tak długo, jak to możliwe.

— Trzymaj gardę, Jinn — nakazała ostro, gdy mężczyzna wyprowadził nie do końca poprawne, ale silne uderzenie. Yuna wprawdzie odpierała ataki, trzymając miecz jedną ręką, drugą trzymała za plecami zupełnie jak nauczyciel instruujący eksarystokratkę lata temu, jak poprawnie posługiwać się bronią białą. Zakładała, że gdyby zamknęła oczy i wróciła wspomnieniami do tamtych chwil, potrafiłaby odtworzyć nieznoszący sprzeciwu ton głosu strofujący uczennicę za każde potknięcie, zapach sali treningowej w rodzinnej posiadłości, uczucie rozharatanej przez nieuwagę skóry, gdy szkoleniowiec starał się wytrącić miecz z ręki dziewczyny. A później łagodny głos matki po kryjomu opatrującej córce rany...

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz