17. Myśliwy i zwierzyna

85 16 4
                                    

Rok 845, centrala korpusu zwiadowczego

Nie można powiedzieć, że była dobrym dowódcą. Pułkownik Smith ciągle korygował jej błędy, po czym w cztery oczy tłumaczył, na co powinna zwracać bardziej uwagę. Tej sytuacji Yuna nie oceniłaby absolutnie jako komfortowej — wszystko oddałaby za innego mentora — ale po pierwszych kilkunastu razach się przyzwyczaiła do lakonicznego tonu Erwina, jego wzroku sprawiającego wrażenie rozkładania dziewczyny na części pierwsze i długich godzin spędzanych na odbieraniu reprymend. Czasem docierały do niej plotki, jakoby szeregowi nazywali ją pupilką pułkownika Smitha, ale nie zwracała na nie uwagi, zbyt skupiona na powierzonym zadaniu. Oczywiście, dopóki brawurowy żołnierz z poboru — przez cztery lata przewinęło się kilku takich śmiałków — nie zaryzykował powiedzeniem jej tego prosto w twarz.

...jak można się domyślić, Yuna Asahina nie pozostała obojętna i z całym swoim kapralskim autorytetem udowodniała zuchwalcom, gdzie było ich miejsce.

Nie można też powiedzieć, że była złym dowódcą. Wprawdzie z członkami oddziału do zadań specjalnych nie dogadywała się najlepiej, ale nie uznała tego za najważniejszy wyznacznik skuteczności swoich działań. Oluo mógł narzekać, Petra patrzeć na nią z przerażeniem, kiedy oznajmiała, że to jeszcze nie koniec treningu, a Gunter i Eld zachowywać bezpieczny dystans, ale z każdą kolejną ekspedycją ich skuteczność bojowa rosła. Erwin nie zaryzykował i nie wysyłał ich na samobójcze misje — Yunę i owszem, ponieważ stopień zobowiązywał — ale chętnie wspierał dwuosobowymi zespołami inne jednostki. Asahina dbała o sprawność bojową żołnierzy, Smith nimi dowodził podczas ekspedycji i ten układ, chociaż w oczach nastolatki z początku nieatrakcyjny, całkiem jej odpowiadał.

Tamtego dnia pozostawiła podkomendnych na placu treningowym z zadaniem wykonania kolejnych pięćdziesięciu okrążeń, po czym udała się w miejsce rozładunku zaopatrzenia. Rząd przychylił się do wniosku o uzupełnienie braków w magazynie, mimo że jeżeli chodziło o termin następnej ekspedycji, udzielał wymijających odpowiedzi. Taki stan rzeczy nie podobał się ani Yunie, której zależało na podnoszeniu sprawności podwładnych w terenie, ani reszcie dowództwa, która upatrywała się wzmożonej niechęci władz do korpusu.

Niepokoje wzrosły po upadku Marii, kiedy to zwiadowcy, którzy dopiero wrócili z ekspedycji, nie zdążyli w porę dotrzeć na miejsce. W efekcie tego do boju ruszył niedoświadczony oddział stacjonarny, którego nieprzygotowanie do walki z tytanami głównie przyczyniło się do poniesienia wyjątkowo dużych strat. O terenach między murami Rose i Maria lepiej było już nie wspominać, ponieważ paradoksalnie arystokracja obwiniała o tę porażkę właśnie korpus zwiadowczy. Zresztą nie pierwszy raz — odkąd Yuna pamiętała, odpowiedzialnością za niepowodzenia obarczano tych samobójców.

Chociaż tak naprawdę samobójcami w korpusie zwiadowczym nazywano oddział do zadań specjalnych. Jeżeli wśród wojskowych powstawał kiedyś ranking osobistości, które wzbudzały obawę samym pojawieniem się, Yuna Asahina, oficer wykonawczy w tejże jednostce, niechybnie znalazłaby się w czołówce zaraz obok Erwina Smitha.

Nie wiedziała, czyich żołnierzy oddelegowano do rozładowywania zaopatrzenia — na pewno nie jej podwładnych, ponieważ ci za dezercję z placu treningowego zostaliby dotkliwe ukarani. Szeregowi w mgnieniu oka rozpoznali w pewnym kroku, charakterystycznie związanych długich brązowych włosach i braku kompletnego umundurowania — w ciepły dzień wolała zostawić kurtkę w kwaterach oficerskich, by niepotrzebnie jej nie spocić — kaprala. W pośpiechu odłożyli ciężkie skrzynie na ziemię i niezgrabnie zasalutowali. Przyciskane do ręce piersi drżały z nerwów, kiedy szatynka lustrowała pozostawiające wiele do życzenia żołnierskie sylwetki.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz