14. Niezrozumiałe bohaterstwo

119 18 21
                                    

Noc spędziła, na wpół czuwając. Nie najlepiej sypiała na łóżku w wojskowych barakach, dlatego nie zdziwiło ją, że wśród koron drzew, dla asekuracji przypięta pasami, nie odpoczęła lepiej niż zwykle. Zresztą nie tylko ona, ponieważ kiedy pobudzono ich przed świtem, na twarzy prawie każdego zwiadowcy dostrzegła oznaki niewyspania. Pod oczami kapitana Zachariusa pojawiły się ledwo zauważalne cienie, jasne kosmyki Nanaby odstawały na wszystkie możliwe strony, a Norvin ostentacyjnie ziewał, nie przejmując się nawet zasłonięciem ust. Gdzieś Yuna dostrzegła Janine, której wyraz twarzy sugerował, że wypicie porannej kawy to nie tylko rytuał. Tylko po Erwinie Smithie nie było widać, że warunki nie sprzyjały wypoczynkowi. Blond włosy nadal wyglądały na dopiero co zaczesane. Chłodne oczy uważnie lustrowały otoczenie, jakby ich właściciel miał potrzebę wyrycia w pamięci każdego najmniejszego szczegółu.

Natychmiast odwróciła wzrok, ale już chwilę później karciła się w myślach. Z jakiej racji miała bać się tego...? Umysł podpowiedział, by nazwać go wprost skurwysynem i ustawić w jednym szeregu z innym, o wiele starszym. I takim, z którym wolała nigdy więcej nie mieć do czynienia.

Pewnie zastanowiłaby się dłużej nad tym, dlaczego w ogóle zawiesiła wzrok na pułkowniku, gdyby nie trzeba było siodłać koni i zająć odpowiedniego miejsca w formacji. Jadący obok Norvin zmierzył eksarystokratkę badawczym wzrokiem, chociaż pewnie wyglądałby poważniej, gdyby potrafił zasłonić buzię przy ziewaniu i chociaż udawał wyspanego.

— Jesteś pieprzoną maszyną czy co? — wyrwało mu się. Uniosła pytająco brew. — Bo wyglądasz, jakby nic cię nie ruszało.

To nie do końca było prawdą, a przynajmniej Yuna starała się w to wierzyć. Mięśnie paliły bólem od spania w niewygodnej pozycji, a wizja korzystania ze sprzętu do manewrów przestrzennych wcale nie poprawiała sytuacji. Możliwe, że umiejętność ukrywania emocji pod maską butnej arystokratki przydała się i tym razem. Norvin wyglądał na szczerze zaskoczonego wytrzymałością Asahiny, chociaż pewnie zdawał sobie sprawę z rodzaju wychowania, które dziewczyna zdążyła odebrać, zanim ją wydziedziczono.

Sugestywne milczenie sprawiło, że lekko zestresowany Singh dodał po chwili:

— No dobra, dobra. Tylko mnie nie bij tym razem, co? — Wyszczerzył się. Uwadze dziewczyny nie umknęła nerwowość starszego chłopaka, najwyraźniej wywołana brakiem reakcji. Yuna wzruszyła ramionami; samą ją wszystko bolało, dlatego nie zamierzała marnować energii na dyscyplinowanie kogokolwiek.

— Wyluzuj. — Wzruszyła ramionami. Natychmiast tego pożałowała, bo ścierpnięte mięśnie przypomniały o całodniowej jeździe i niewygodnej pozycji w nocy. Norvin chyba przejął się lekceważącym tonem eksarystokratki, bo w milczeniu popędził konia, by dogonić innego kolegę z oddziału. Z odległości kilku metrów słyszała niewyraźną rozmowę, tłumioną przez szum wiatru. Yuna nie miała zamiaru skupić się na zwiadowcach, a na otoczeniu.

Czujnym wzrokiem ogarniała zmieniający się krajobraz. Zdążyli wyjechać z lasu na płaski, o wiele mniej bezpieczny teren z perspektywy bojowej. Gdzieniegdzie tylko rosły samotne niewysokie drzewa, których korony dostrzegała coraz wyraźniej, gdy słońce wschodziło coraz wyżej. W oddali zauważyła niewyraźne sylwetki pędzących na koniach z prawej flanki. Póki co nie zarejestrowała żadnej aktywności tytanów, ale zdecydowała się zapobiegawczo nie opuszczać gardy. Yuna nie zamierzała chwili nieuwagi przypłacić życiem, nawet jeżeli znajdowała się pod rozkazami doświadczonego kapitana. Akurat do tego aspektu nie przywiązywała uwagi — wiedziała, że w ostatecznym rozrachunku zawsze będzie musiała polegać wyłącznie na sobie i własnych umiejętnościach.

Nie zapomniała też tamtego ambiwalentnego uczucia, które ogarnęło ją po opuszczeniu bezpiecznych murów. O ile cokolwiek kiedykolwiek w ich obrębie by czekało na młodą buntowniczką, wziąwszy pod uwagę dar Satoru Asahiny do dotrzymywania obietnic. Im bardziej jednak się nad tym zastanawiała, tym bardziej kusiło ją, by sięgnąć pod sprzęt do trójwymiarowego manewru, gdy tylko tytan pojawiłby się na horyzoncie.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz