Harry wyjechał dokładnie w piątek rano, niestety nie mogłam się z nim pożegnać na lotnisku, gdyż była tam Alice i naprawdę dziwnie byłoby się całować przed nią z nauczycielem, więc odpuściłam i pożegnaliśmy się w jego mieszkaniu.

Dzisiaj jest sobota. Nudziło mi się okropnie bez tego cholernego faceta, z którym mimo wszystko wymieniałam kilka esemesów. Niektóre były zboczone, ale niektóre były normalne z podstawowymi pytaniami typu, jak się dzisiaj czuję lub czy za nim tęsknię. Jasne, że tęskniłam! I ja naprawdę już dawno temu zignorowałam fakt, że Harry Styles, z którym uprawiam seks oraz, z którym mieszkam, jest moim nauczycielem. Żywię do niego jakieś uczucie - to prawda, jednak boję się przyznać przed samą sobą do tego i tutaj nie liczyło się to, że ja mu to w jakimś sensie powiedziałam, bo jeszcze nie przynałam się do tego. Pokręcone, ale to jestem właśnie ja.

Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Zmarszczyłam brwi, bo nie spodziewałam się nikogo, ale pośpiesznie wstałam i zanim otworzyłam drzwi, sprawdziłam kto przyszedł. Gdy zobaczyłam przez oczko znaną mi osobę, otworzyłam. Taylor spojrzał na mnie, a następnie wszedł do środka, gdy otworzyłam szerzej drzwi. Nie wyglądał na zadowolonego, na co się skrzywiłam. Prawdopodobnie przyszedł porozmawiać z powodu rozmowy z tą pieprzoną panną Black.

-Cześć Taylor - uśmiechnęłam się do niego. -Chcesz coś pić?

-Sky - przywitał się sztywno.

Jest gorzej niż myślałam.

-Chcesz się czegoś napić? - uniosłam brew.

-Poproszę wody - odpowiedział.

Jak robot skierowałam się do kuchni, aby tam napełnić szklankę niegazowaną wodą. Wiedziałam, że stoi po drugiej stronie wyspy i mnie obserwuje, jednak ja się nie odwracałam. Mój brat był na mnie zły, naprawdę zły.

Poszliśmy do salonu, gdzie usiedliśmy na kanapie i siedzieliśmy w ciszy. Ja starałam się patrzeć na wszystko tylko nie na mojego brata, a on mnie obserwował spod przymrużonych oczu. Chciałam żeby się odezwał, ponieważ chciałam to już mieć za sobą.

-Dlaczego nazwałaś ją jędzą? - zapytał po chwili.

Westchnęłam ciężko. Myślałam, że zacznie na mnie krzyczeć, ale wiem, że to może jeszcze nastąpić, mimo wszystko zdenerwował mnie tym pytaniem. Już na nie odpowiedziałam i to nieraz.

-Obraziła mnie - wycedziłam. -Właściwie to się ze mnie śmiała

-Ponieważ? - zainteresował się.

-Kpiła z mojego imienia - prychnęłam. -"Jak można mieć na imię niebo?" pieprzona suka...

-Sky - westchnął.

-Co ją bronisz?! - odważyłam się i spojrzałam na niego. -Ty nie musisz się martwić...

-Sky! - powtórzył ostrzej.

-Co?! - krzyknęłam.

Taylor zamknął oczy i odliczył bezgłośnie od dziesięciu w dół. Musiał się uspokoić, bo jeżeli tego nie zrobi nie będziemy rozmawiać normalnie, a będziemy się kłócić, a ja nienawidzę się z nim kłócić.

-Jest jędzą - powiedział. -Jak moja irytująca sąsiadka

Spojrzałam na bruneta z niedowierzeniem, a następnie zaczęłam się śmiać, jak wariatka, wijąc się po całej kanapie. Nie mogłam się uspokoić. Rzadko się zdarza, że Taylor przyznaje mi rację, więc tym bardziej mogłam się cieszyć, że przyznał mi w tym rację.

-Na pewno nią nie jest? - spytałam.

-Nie, pani Clark jest staruszką, która się o wszystko kłóci - skrzywił się. -Zaś panna Black jest irytującą suką, która nie potrafi zamknąć te cholerne usta, na których ma pieprzoną tonę szminki

Sexuality Education || h.sPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!