For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

Byłam zwarta i gotowa, by wyjść z domu. Moja komórka zaczęła wariować. Z trudem odnalazłam ją w torebce i odebrałam. Prawie wypadła mi z rąk, ale w ostatniej chwili udało mi się ją złapać.

- Sugar, potrzebuje cię na gwałt! – Usłyszałam zdenerwowany głos Zayn’a.

- Co się dzieje?

- Musisz szybko przyjechać. Znowu nas wystawili. – Zaczął tłumaczyć. Był wkurzony i zestresowany. Wszystkie jego uczucia przenosiły się na mnie. wysłuchałam jednak w spokoju o co chodziło.

- Ale Zayn, ja mam zaraz wizytę u lekarza.. – Przerwałam mu w końcu.

- Czy to coś ważnego? – Spytał niecierpliwie. Zatrzymałam powietrze w policzkach, zastanawiając się. Tak naprawdę nie czułam, by poznanie złych wyników było mi potrzebne akurat tego dnia. Dnia, który rozpoczęłam szczęśliwie, bez wizyty nad toaletą. Westchnęłam i obiecałam, że będę u niego w ciągu godziny.

Wspólnymi siłami udało nam się zażegnać pierwszy problem za mojej kadencji. Z wdzięczności, Zayn zaprosił mnie na lunch. Może normalnie nie zachowywał się jak typowy prezes o wygórowanym ego, jednak podczas tego lunch’u, był jeszcze bardziej rozluźnionym, zabawnym i nastawionym pozytywnie do wszystkiego, człowiekiem.

Momentami zastanawiałam się czy on na pewno nie jest gejem. Tylko z takimi chłopakami dogadywałam się tak dobrze, nie pragnąc ich ciała. Bo przyznajmy szczerze, Zayn był naprawdę przystojnym i pociągającym facetem. Ale nie ciągnęło mnie do niego. Jego do mnie najwidoczniej też nie, skoro był w stanie komentować pośladki barmanki, zacierając dłonie.

Wychodziliśmy rozbawieni z restauracji. Ludzie patrzyli na nas jak na wariatów, ale jemu to najprawdopodobniej nie przeszkadzało. Ja również nigdy nie przejmowałam się zdaniem innych.

- Mam dla ciebie jeszcze jedno zadanie. A raczej zadanie dla nas wszystkich. – Zaczął, odpalając papierosa, gdy zatrzymaliśmy się przy jego czarnym Bentley’u. Podziękowałam za ogień, skinieniem głowy, zaciągnęłam się i spojrzałam na niego pytająco.

- Dziś wieczorem, bankiet charytatywny. Jestem współorganizatorem. Musimy się tam pojawić. – Wywrócił oczami, po czym uśmiechnął się. Lubiłam gdy to robił. Jego uśmiech był zaraźliwy.

*

Nie miałam wyboru. Musiałam się zgodzić. Byłam tak cholernie nieświadoma tego co wydarzy się na tym niepozornym bankiecie. Miałam mało czasu więc postawiłam Bruce’a na nogi. Musiał mi pomóc w wyborze sukienki. Jak się okazało, nie miał kompletnie czasu. Zaproponował kogoś innego.

- Cześć Evelyn, um.. Mam do ciebie pytanie. A raczej prośbę. – Zaczęłam, gdy usłyszałam w słuchawce głos dziewczyny.

- No co tam? – Czułam, że się uśmiecha.

Wytłumaczyłam krótko o co mi chodzi. Spotkałam się z ogromnym entuzjazmem. Dziewczyna zaprosiła mnie do sklepu, w którym pracowała i zaoferowała całkowitą pomoc.

Jak się później okazało, Evelyn znalazła posadę w jednym z najdroższych i najbardziej ekskluzywnych sklepów w mieście. Kiedy weszłam do eleganckiego pomieszczenia, poczułam się dziwnie. Nie pasowałam tam. Na pewno nie moje jeansy i zwykła szara koszulka.

Czarnowłosa pojawiła się znikąd. Chwyciła mnie pod rękę i wesoło szczebiocząc, zaprowadziła do przymierzalni. Już wcześniej przygotowała kilka propozycji. Gdy zobaczyłam sukienki jakie dla mnie wybrała, zaparło mi dech w piersiach. Miała genialny gust. Po spędzeniu dwóch godzin na przymierzaniu, przerywanym lampkami szampana, w końcu się zdecydowałam. Czarna, długa, koronkowa sukienka, delikatne szpilki plus złote, subtelne dodatki. Podziękowałam dziewczynie buziakiem i w ramach podziękowania zaprosiłam ją na obiad w najbliższej przyszłości.

Infected • tomlinson [Toxic sequel] ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!