motywacja

1.4K 78 4

Niedlugo rozpocznaja  sie ferie.

Nie moge sie doczekac.

Bede robila ,co chce i kiedy chce,nie biorac pod uwage szkoly i nauki.

Uwielbiam ta swobode.

Sama decyduje o swoim dniu.

Nic nie jest zaplanowane,moge byc spontaniczna.

Widze sie dzisiaj z Emma.

Trzeba uczcic wolne dni!

Ona ma jakis pomysl...widze to po niej.

Moge czytac z jej buzki ,jak z ksiazki.

Mowila cos o imprezie.

Gdzies nas wkreci?

To dla mnie nowosc.

Nigdy nie bylam na zadnej imprezie.

Nie pilam,nie palilam,nie bralam.

W zyciu sie nawet nie calowalam.

Wiem,to dziwne.Dziewczyny w moim wieku maja to juz dawno za soba.Mam 17 lat ,a nie doswiadczylam tylu rzeczy.

Slysze pukanie ,jestem pewna ,ze to ona.

Zbiegam na dol ,otwieram drzwi.Juz mam zamiar sie witac,gdy  dostrzegam za nimi Marcina.Jestem zdziwiona cala sytuacja.Co on robi w moim domu?Jak sie tu znalazl?Skad zna moj adres?Zamilklam.

-Czesc-odezwal sie po chwili niezrecznej ciszy.

-Hej...-odpowiedzialam zmieszana.

-Emma nie powiedziala ci,ze wpadne?

-Nic mi o tym nie wiadomo...ale wejdz,zapraszam-zaprosilam go do srodka gestem reki.

Zaprowadzilam go do pokoju goscinnego.

Podalam szklanki i sok.Usiedlismy obok siebie na kanapie.

-To ...co cie do mnie sprowadza-zapytalam zaciekawiona.

-Emma mowila cos o imprezie.Chciala ,zebym ci opowiedzial cos wiecej na ten temat.Dodala ,ze sie chwilke spozni.

-No to opowiadaj-westchnelam,nie wiedzac ,w co sie pakuje.

-Kumpel robi melanz.Jego rodzicow nie bedzie.Nie ma rodzenstwa,jest jedynakiem.Bedzie dobry alkohol,szlugi,sprawdzony towar.Najprawdopodobniej przyjdzie grubo ponad 50 osob.Wchodzisz w to?

-Hmm...do kiedy moge dac odpowiedz?

-Dzisiaj wieczor-oznajmil z usmiechem.

Niespodziewanie w pokoju pojawila sie Emma.

-No hej.Juz wszystko ustalone?-zapytala zdyszana.

-Wlasciwie to jeszcze nie.Czekam dzisiaj na odpowiedz  .Zbieram sie.Narka laski-powiedzial wstajac z kanapy.

-Pa-odpowiedzialysmy rownoczesnie.

-Na co ty czekasz?!Przeciez to niepowtarzalna okazja,zeby sie dobrze zabawic!-wykrzyczala tuz po odglosie zamykajacej sie furtki.

-Musze to przemyslec...

-Po co?-zapytala zdziwiona.

-Bo...tak szczerze...,to ja nigdy nie bylam na imprezie-wyszeptalam cicho.

-Jak to?Nie bawilas sie?Nigdy?Nie wiesz jak smakuje piwo?Nie probowalas fajki?Towaru?Nic?-zadrwila.

-No nie.Nie nabijaj sie-szturchnelam ja w ramie.

-Masz duzo do nadrobienia-zasmiala sie podajac mi zapalonego przez siebie papierosa.

-Chcesz instrukcje,czy sobie poradzisz?-parsknela smiechem.

Popatrzylam na nia karcaco .Mialam o paleniu jakie takie pojecie.Widzialam to na filmach ,a takze w realu .

Wszyscy na okolo mnie palili.

Przylozylam papierosa do ust,wzielam gleboki wdech i strasznie sie zaksztusilam.

-Ohyda-powiedzialam speszona.

-Nie ohyda,tylko brak umiejetnisci.Patrz i ucz sie-zachichotala.

Chwycila za ustnik,wciagnela ,polknela dym ,ktory wydostal sie jej ustami w postaci bialej chmurki.

-Sprobuj jeszcze raz-zachecila podajac mi prawie wypalonego szluga.

Probujac nasladowac jej ruchy,postepowalam jak ona ,krok po kroku.Udalo mi sie,ale bylo jakos dziwnie.Krecilo mi sie w glowie .Kompletnie stracilam orientacje.

-Lepiej usiadz,bo zrobisz sobie krzywde-powiedziala ,chwytajac mnie pod pache.

-Co sie ze mna dzialo?-zapytalam zdezorientowana.

-To sie nazywa sruba ,skarbie.

Old ThingPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!