Każda reguła ma swój wyjątek

572 27 3

Rodzina Weasleyów wpadła na Privet Drive 4 po Harry'ego i razem wybrali się na Pokątną. Ron, Fred i George ochoczo opowiadali o swoich wakacjach, Artur myślami był gdzieś daleko, a Ginny dyskretnie ukrywała się za mamą, która żwawo wymachiwała rękoma i poganiała wycieczkę. Złoty Chłopiec z przyjemnością wsłuchiwał się w drobne sprzeczki bliźniaków z Ronem, brakowało mu kontaktu z kimkolwiek, kto pogadałby z nim jak z człowiekiem. Zakupy przebiegły bez przygód i większych problemów, Potter tylko kilka razy słyszał, jak ktoś szeptem wymawia jego nazwisko i zerka z ciekawością. Resztę dnia chłopcy spędzili grając w mini Quidditcha przed Norą z panem Weasley. Nie spotkali Hermiony, ale domyślali się tego, pewnie kupiła książki zanim oni pierwszy raz porządnie się wyspali w te wakacje.

Wieczorem, podczas kolacji Molly przypominała pouczającym tonem o zasadach Hogwartu, starając się niczego nie ominąć, znała naturę synów aż zbyt dobrze. Jeden szczegół, którego im brakło w zdaniu zaraz odwracał się przeciwko niej. Ginny zerkała na Harry'ego, grzebiąc w talerzu i słuchając kazania. Chyba przestała się bać. Chciała jakoś zwrócić na siebie uwagę bohatera, ale nie miała pojęcia, jak. Westchnęła głośno i od razu tego pożałowała.

- Ginny! Cały dzień się nie odzywasz! Co z tobą?

- Czyżby ktoś z tutaj obecnych sprawiał, że zapominasz, w jakim języku rozmawiać? - Fred i George byli bezlitośni.

- Och, chłopcy, zostawcie siostrę i spakujcie ostatnie rzeczy! No, już, raz dwa! A ty Harry, mój drogi, masz już przygotowane łóżko w pokoju Rona. Wyśpijcie się, bo jutro wyjazd, nie możemy zaspać! - Pani Weasley już zaczęła zbierać brudne talerze, ale to rumieniec jej córki grał główną rolę w tym przedstawieniu. Ta spuściła głowę i zasłaniając się rudymi kosmykami odeszła szybko od stołu. Potter odprowadził ją wzrokiem.

- Chodź, Harry! - powiedział Ron - mam w pokoju dwie czekoladowe żaby, tylko nie mów nikomu.

*

Przez okno samochodu wpadały ostatnie wieczorne promienie słońca. Hermiona jeszcze chwilę temu nie myślała o powrocie do Hogwartu, zajęta rodzinnym wyjściem na piknik zupełnie zapomniała o jutrze. Trochę szkoda jej było tych relacji z rodzicami. Kiedyś tyle czasu spędzali razem... Wysiadła z auta i przytuliła się do mamy.

- Kochanie, coś się dzieje?

- Nie, po prostu będę za wami tęsknić - odparła dusząc w sobie łzy - znowu się nie zobaczymy aż do świąt.

Ojciec objął obydwie kobiety i pocałował je kolejno w czoła.

- Wiemy doskonale, że szybko zleci. Masz tam swój świat i swoich przyjaciół, ledwie się zacznie a już się skończy, zobaczysz mała.

Hermiona uśmiechnęła się do siebie i zaciągnęła rodziców na kanapę w salonie. Oglądali przez godzinę film dokumentalny o wydrach. Było już późno, więc córka czmychnęła do pokoju, by sprawdzić, czy wszystko ma gotowe. Krzywołap mruknął leniwie, jakby wcale się nie spieszył na żadną wycieczkę. Smutek ustąpił miejsca ekscytacji i zmęczeniu długim spacerem. Zasnęła z uśmiechem na twarzy.

**

- Ron, widziałeś już Hermionę? Nie mogę jej znaleźć.

- Nie, ale spoko, na pewno się tu zaraz pojawi z tym swoim zarozumialstwem.

- Panie Weasley, ile razy trzeba pana przyłapać na obgadywaniu za plecami, żeby wreszcie się pan nauczył, że tak nie wypada? - Granger zawsze zjawiała się w najmniej odpowiednim momencie.

- A nie mówiłem? - mruknął Ron.

- Gdzie George? - pierwszy raz tego dnia odezwała się Ginny - To dziwne, że nie ma go obok Freda.

- Ludzie, co z wami? - spytał z niecierpliwością głodomor - pociąg odjeżdża dopiero za dziesięć minut, może jest w kibelku?

- George sprawdza, czy dołączają do nas w tym roku jakieś urocze czarodziejki, a ja się do niego dołączę - ostatnich słów Freda już prawie nie było słychać, zniknął za drzwiami przedziału.

- Hermiono, jak się udały wakacje?

- Dziękuję Harry, całkiem dobrze. Poczytałam trochę o Historii Hogwartu i okazuje się, że dokładnie czterysta lat temu na jednym z pięter doszło do krwawej bitwy między Gryffindorem a Slytherinem. Legenda głosi, że korytarz na owym piętrze mogą znaleźć tylko dwie osoby z tych właśnie domów, które... - w tym momencie Granger wyciągnęła małą karteczkę i zaczęła czytać - ..."nie są w żaden ze sposobów znanych z w bliskim stopniu rodzin powiązanych. Lecz fala gorąca zaleje dwa swiaty i jeden z nich pęknie, gdy drugi w miłość bogaty. Drzwi do raju otworzyć się pozwolą, lecz tylko jeden z dwóch stanie w nim własną wolą.". Kompletnie nie wiem, o co chodzi, ale było jeszcze to: "Czterysta lat i rok jeszcze minie nim kolejny raz ktoś przeklnie swe imię." Co myślicie?

- Stanowczo za dużo czytasz w wakacje. - stęknął Ron, po czym odwrócił się i postanowił uciąć dłuższą drzemkę. Każdy zajął się sobą i tak dotarli na miejsce.

*

Wielka Sala aż uginała się od rozmów. Wystrój jak zawsze zachwycał, duchy wywoływały dreszcze na plecach młodszych uczniów, a nauczyciele zaczynali wracać do typowych dla siebie nastrojów, w które wprawiał ich ten uroczy widok. W tym roku Dumbledore darował sobie szczególne przemowy. Przypomniał główne zasady obowiązujące w Hogwarcie i przy pomocy McGonagall przystąpiono do przydzielania pierwszorocznych do Domów. Szło bez przeszkód, czasami tylko Tiara Przydziału zwalniała, wahając się kilka sekund dłużej. Kiedy spięta Ginny siadała na krześle, bliźniacy już się odsuwali, żeby zrobić jej miejsce. Obiecali matce pilnować jej jak oka w głowie i zamierzali wykazać się wyjątkową nadopiekuńczością.

- Czysty umysł. Ogromny potencjał. SLYTHERIN! - Tiara nie potrzebowała zbyt dużo czasu do namysłu.

Na Sali zapadła cisza. Czterech Weasleyów podniosło głowy, za nimi reszta szkoły. Weasleyówna się nie ruszała.

- J-jak to? Przecież... - wyjąkała.

- Wiem, wiem. Od lat Weasleyowie trafiali do Gryffindoru. Ty tam nie pasujesz. W twoim sercu bije rytm Slytherinu. Odnajdziesz się tam niebawem.

Wzrok profesor McGonagall i Dyrektora mówił sam za siebie. Powoli, w gluchej ciszy, patrząc na braci, Ginny Weasley usiadła przy stole Ślizgonów, a za nią powędrował wzrok każdego z uczniów i nauczycieli. Nawet Prawie Bezgłowy Nick zatrzymał się w locie. Dopiero kiedy Hagrid niefortunnie uderzył kolanem w stół, nauczycielka Transmutacji otrząsnęła się i niepewnie wróciła do listy.

Pamiętniki Hermiony GrangerPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!