For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

-Witam- przywitałem się, idąc za gospodarzem do pomieszczenia- Jak się bawicie?

Doskonale wiedziałem, że wszyscy bawią się znakomicie. Kamil otworzył mi drzwi i pocałował mnie w czubek nosa, po czym stwierdził, że pachnę jak deser tiramisu i usiadł na kanapie. Obok niego znajdował się Alek, które co chwilę poprawiał przydługi włosy, opadające mu na czoło. Ich kolor był słomiany. Niczym wysuszone, obcięte zboże w środku lata. Aleksandra ma identyczne.

Nie, nie będę o niej dzisiaj myślał, powiedziałem w myślach i przeniosłem wzrok na Mikołaja, który leżał na plecach z ugiętymi nogami w kolanach na środku dywanu, a obok jego głowy był porzucony, pewnie rozładowany telefon. Zbliżyłem się do kumpla i nieśmiało kucnąłem obok niego.

-Nie ma opcji, żeby oni grali ten koncert- nagle krzyknął Alek i poruszał swoją głową tak, jak to robią mokre psy, które nie chcą już być mokre- Jesteśmy sto razy lepsi.

-To może wypijemy sto szklanek na dowód?- wtrącił się Kamil i sięgnął swoją wychudzoną ręką po dużą, nieotwartą, szklaną butelkę- To komu polać najpierw?

Obejrzeliśmy siebie dokładnie. Nawet Miki uchylił oczy, a gdy zetknęły się z moimi, burknął pod nosem przywitanie, po czym dodał:

-Ważne, że w ogóle nalewacie.

Uniósł do góry swoją szklankę, którą prędko objąłem palcami. Ułamek sekundy spóźnionego refleksu, a wylądowałaby na jego twarzy, co raczej by go nie uszczęśliwiło. Chyba, że magicznym sposobem stałaby się pełna. Wtedy sprawa wyglądałaby inaczej.

-Może Kuba jako pierwszy?- Kam poruszał zabawnie brwiami, po czym podał mi pełną do połowy (albo trochę mniej) szklankę- Do dna, koleżanko!

Uznałem ostatnie słowo jako chęć kpin. To zabrzmiało jakby we mnie nie wierzył. Spojrzałem na niego spode łba, uśmiechnąłem się cwaniacko do każdego po kolei i wypiłem całą zawartość. Poczułem jak rozlewa się po moim organizmie nuta ekscytacji.

Powtórka.

Powtórka.

Powtórka.

Nie wiem która już, ale powtórka. Spojrzałem na chłopaków, którzy nie pili już ze szklanek, a chwytali w dłonie szklane butelki, do których cichutko szeptali. Śmieszyło mnie to trochę. Choć ja sam leżałem na brzuchu Mikołaja, a moja głowa unosiła się wraz z jego wdechami. Czułem, że muszę przystopować. Jednak nie było skrawka mojego organizmu, który byłby w stanie mnie zatrzymać.

-Miki- przerwał ciszę Alek- Jakaś nowa dziewczyna na horyzoncie?

Zachichotałem pod nosem i przytuliłem policzek do torsu przyjaciela. Pogłaskałem go po brzuchu, na co on również zachichotał.

-Miki?- zapytałem piskliwym głosikiem, którego nie byłem w stanie już do końca kontrolować- Jak Myszka Miki, tak?

Nie pamiętam reakcji zespołu, ale doskonale pamiętam sposób w jaki kumpel mi odpowiedział. Pamiętam jak jego oddech załaskotał mnie w ucho, a po ciele przeszły ciarki.

-Tak, jeśli ty będziesz moją Myszką Minnie.

Wszyscy zaczęli głupkowato rechotać i klepać mnie po ramionach. Kochałem ten stan. Wychodziło na to, że całkiem zabawny ze mnie gość. Gdybym tylko mógł tak się zachowywać przy Aleksandrze. Spojrzałem tęskno za okno, za którym panował mrok, urozmaicony małymi śnieżynkami przecinającymi powietrze. Warto wlać w siebie te hektolitry gorzkiego napoju. Warto słuchać bzdurnego gadania kumpli. Warto poczuć, choćby na chwilę, jak naprawdę się żyje.

hahah lubię pisać o takich sprawach XD

Black coffee story/ hs ffPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!