Rozdział 49

2.9K 139 5


Jest nn! W większości poprawiony, ale zapewne są literówki i brak ogonków. Enjoy ❤️

Soundtrack:
* Dont Kick the Chair - Dia Frampton
* Sweet Disposition - The Temper Trap

Budzę się w pokoju pełnym światła. Przede mną znajduje się ogromne okno - wyglądam za nie i podziwiam piękny krajobraz. Niebo jest pokryte puszystymi chmurami, lecz promienie słoneczne z sukcesem przedzierają się przez ich powłokę. Biorąc głęboki oddech przeciągam się relaksując każdy mięsień.

Jedno było dla mnie jasne - znajdowałam się w domu Zayn'a. Poznaję to po szerokich, czystych oknach wychodzących na zapierający dech w piersiach widok. Wczorajszy wieczór, wszystkie te wydarzenia rzeczywiście miały miejsce. Nie był to żaden sen. Z uśmiechem leniwie przekręcam się na bok i znajduję tam puste miejsce. Ociężale podnoszę się do siadu i przyglądam pokojowi Zayn'a. Wczoraj nie przykułam mu zbyt wielkiej uwagi - jestem pewna, że nigdy nie widziałam tego pomieszczenia. Nie miałam okazji wcześniej gościć w pokoju Zayn'a, w domu jego krewnych.

Jest tu dużo miejsca, ale z wystroju wyglada zaskakująco prosto. Na jednej ze ścian znajduje się kilka okien, kiedy reszta świeci pustkami. Widzę też biurko i krzesło - na meblu jak zwykle porozrzucane są pogniecione zwijki papieru. Oczywiście można się było spodziewać wielkiego łóżka przykrytego szarą pościelą. Pokój sprawia wrażenie niemalże pustego. Wydaje mi się, że jedynym tego powodem jest fakt, że Zayn spędza tu bardzo mało czasu. Opuszczam go i wychodzę na korytarz rozglądając się po innych zakątkach. Naasłuchuję jakichkolwiek odgłosów.

- Zayn? - wołam. Wyszedł stąd w środku nocy? Czy zostałam w tym domu zupełnie sama? Szybkim krokiem schodzę po schodach prowadzących do głównego pomieszczenia na dole. Powoli staczając się po zimnych stopniach dochodzą do mnie dźwięki obijanych naczyń z kuchni.

Przynajmniej jego ciocia jest w domu. Zastanawiam się gdzie uciekł Zayn? Przerzucam cześć włosów na bok i wchodzę do kuchni. Mimo tak dużej powierzchni i sporej ilości okien, w domu jest bardzo ciepło. Jednakże lodowate, drewniane stopnie powodują ciarki na moim ciele.

Zbliżając się, zaczynam pomału zwalniać, aż ostatecznie zatrzymuję się. Zayn smaży jajka zwrócony do mnie plecami. Przenoszę zwrok na salon i skupiam się na ścianie pełnej okien.

Widok jest tak samo piękny, jak to pamiętam będąc tu za pierwszym razem. Wszędzie widać drzewa, oraz cudowną panoramę miasta. Dom jego krewnych był dokładnie takim o jakim marzyłam. Zakładając kiedyś rodzinę, z pewnością chciałabym być właścicielką takiego cudu.

- Już wstałaś - podskakuję na dźwięk głosu Zayn'a. Odwracam się w jego stronę, chłopak spogląda na mnie zza ramienia. Po chwili zaczyna śmiać się z mojej reakcji.

- Tak - wydycham podchodząc do niego. Chłopak stoi bez koszulki, ma na sobie tylko spodnie od pidżamy. Kieruję się w jego stronę, podczas gdy on wyłącza gaz i przenosi usmażone jedzenia na dwa talerze.

- Gotowałeś? - pytam z uśmiechem na twarzy, po czym chłopak odwraca sie w moją stronę a dwoma talerzami w ręku. Wygląda jakby zszedł właśnie z wybiegu - ma na sobie tylko spodnie, jego tatuaże prezentują się doskonale, a no i nie zapomnijmy o bliźnie na torsie. Mam tylko nadzieję, że to nie pamiątka od jego ojca. Nie jest go jednak odpowiedni czas na tę rozmowę.

- Tak - przytakuje - Czy nie właśnie tak postepują pary? - pyta mnie. Zauważam przebłysk zmartwienia w wyrazie jego twarzy. Miał trochę racji, tak robiły pary, ale nie nowo powstałe. Jednak to teraz nie ważne, ciszę się, że coś dla mnie ugotował. Miło było obserwować jak wdrażał w ten nowy dla niego świat.

- Tak, po prostu... Dziękuję - próbuję odnaleźć słowa. Stawiam jeszcze jeden krok w jego stronę i odbieram od niego jeden z talerzy. Oczy chłopaka natychmiast oblewa fala ulgi. Pewnym krokiem podążam w stronę stołu. Zasiadamy obok siebie przy wielkim, mahoniowym meblu.

One Night (Polish Version) - tłumaczeniePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!