Następne dwa dni były trudne. Musiałam nadrobić trzy dni zajęć, na których mnie nie było. Nie wiedziałam że już z początku można tyle dać do nauki. Wieczorem Willow klęcząc przede mną błaga żebym poszła z nią na imprezę. 
- Willow, to nie jest dobry pomysł - patrzyłam na nią przerażona samą myślą. Ja w takim miejscu to jak kot w kojcu z psami. Nic dobrego.
- Proszę.. będzie świetnie. Poznasz więcej osób
- Ja tam nie pasuję - spojrzałam na nią.
- Proooszę..
Pokręciłam głową i usiadłam na łóżku. Westchnęłam smutno. Nie nadawałam się do takich studenckich rzeczy.
- Wyjdziemy jak tylko będziesz chciała.
- Wyjaśnij mi czemu chcesz, abym tam poszła. Wiesz jaka jestem - odwróciłam głowę w stronę szafy. Powinnam mieć jakąś koszulę.
- Chcę żebyś się rozerwała.
- Dzięki Will, ale to dla mnie żadne zabawa -pocałowalam jej policzek. - Pójdę, a ty dasz mi z tym spokój, tak? I nie będziesz mnie nianczyc. Dam radę.
- Okay - uśmiechnęła się szeroko.
Przytulilam ją, wiedząc że chce dobrze, ale ja i mój pech...
Nie pozwalam jej się ubrać, ale z makijażem już wygrywa.
- Tylko proszę, delikatny - uprzedzilam.
- Względnie - mruknęła.
- Willow...
- Cicho - gdy skoczyła postawiła mnie przed lustrem.
Miałam białe rurki z wysokim stanem, a w nie wpuszczoną różową koszule. Dziewczyna zrobiła mi kreski i nałożyła jakiś podkład.
- Na pewno nie chcesz czegoś ode mnie? - zapytała jeszcze raz.
Zapewnilam ją, że nie. Wzięłam do ręki swój płyn i schowałam go do kieszeni. Teraz jedynie czekałam na koleżankę. Była gotowa zaledwie dziesięć minut później. Miała podarte rurki czarny,luźny sweter odsłaniający jej brzuch. Co chwila poprawiala swoje włosy. Przejechała błyszczykiem po ustach.
Uśmiechnęła się do lustra i dała znak, że możemy iść. Zamknęłam nasz pokój. Założyłam szpilki, bo w nich lepiej chodziłam niż w trampkach. Naprawdę.
Na dole czekał mój brat i chyba.. Liam. Odnosiłam wrażenie że ich kilkoro stanowi zgraną paczkę.
- Cześć dziewczyny. Hej mała - wylądowała w jego ramionach, zachlannie całowana. Pokazałam palcem na brata, kiedy chciał już coś skomentować, a potem się do niego uśmiechnęłam.
- Szczerze nie wierzyłem że uda jej się ciebie przekonać. - powiedział otwierają auto. Pewnie tatuś mu kupił.
- Musiałam to zrobić. Pójdę, a ona da mi już spokój - wyjaśniłam i wsiadlam. Było drogie. Dobrze, że pamiętał czasem płacić alimenty.
Dotarliśmy do jakiegoś Clubu na obrzeżach miasta. Wszystko to było dla nich wynajęte. Bawiła się tu część całego uniwersytetu.
Napotykałam znajome twarze. Wiele osób mówiło mi cześć, ale ja w żaden sposób nie mogłam przypomnieć sobie ich imion.
Było mi Trochę glupio. Ale odpowiadałam im nieśmiałym uśmiechem. Mój brat dobrał się do alkoholu. Ciekawe jak stąd wrócę. Blondynka dala mi kubek prosząc bym chociaż wzięła jeden łyk. Szybko zniknęłam jej z oczu. Przetarłam chusteczką fragment kubka. Słyszałam, że mówią o tym shot.
Z lekkim dystansem przyłożyłam naczynie do ust i niepewnie wzięłam łyk.
Jedyny alkohol, który piłam często było wino. A to.. Fuj! Moje gardło piekło, a twarz wykrzywila się w grymasie. Odstawilam to szybko. Jak można pić cos tak niedobrego? Rozejrzałam się chcąc znaleźć kogoś znajomego. Mój wzrok dostrzegł jedynie Nialla. Blondyn na razie był sam. Ale to chwilę później się zmieniło. Dwie dlugonogie brunetki pojawiły się obok. Zaczął z nimi rozmowę jednak dalej wydawał się.. sama nie wiem. Odkąd tu jestem on jeden ani razu się nie uśmiechnął.
Ciekawe dlaczego. Był młody, "bawił" się. To powinno mu dać radość.
- Cześć - usłyszałam za plecami męski głos.
Wyprostowałam się i odwróciłam do tylu.
- Dobry wieczór.
- Jesteś Annabel prawda? - przede mną stał wysoki blondyn z delikatnymi rysami twarzy.
- Tak, jestem Annabel - kiwnęłam głową, przyglądając mu się. Policzki zaslonilam włosami. Ubrany był w białą koszulkę i kurtkę z tą literką. Oraz miał na sobie zielone rurki.
- Jestem Jared. Widziałem że stoisz sama dlatego... mam nadzieję że to nie jest dla ciebie problem. - posłał mi uśmiech.
- Nie, jasne. Możemy postać razem - odpowiedziałam.
- Jesteś siostrą Harrego prawda?
- Tak wyszło - szepnęłam. - Ale lepiej o tym nie mówić.
- No tak.. Harry to Harry - mruknął zabawnie.
- Tak. Dokładnie. Lepiej mu nie mieszać w studenckiej reputacji. - uśmiechnęłam się do niego. Wyglądał na miłego.
- O Maryja Dziewica przyszła na imprezę - usłyszałam śmiech obok i zobaczyłam niższą brunetkę. - To nie spotkanie w ambasadzie. Tutaj przychodzi się w innym stroju.
- To Emma - westchnął Jared.
- Cześć Emma. Przepraszam, że ci przeszkadzam. Mogę przejść na drugą część sali - odpowiedziałam.
- Najlepiej z powrotem do domu - odparła.
Odwrocilam głowę. Chciałabym. Naprawdę bym chciała.
Blondyn odciągnąl mnie od niej i podał szklankę z wodą.
- Dziękuję - mruknęłam. - Zaraz wracam, okej? Fajna fryzura Jared - uśmiechnęłam się i poszłam do wyjścia.

Gdy wyszłam zaczęło szumieć mi w głowie. W jednym momencie zaczęło mi wirować przed oczami. Nie wiedziałam co się dzieje. Ktoś pociągnął mnie za rękę i po chwili zostałam przyciśnięta do ściany. 

EverlastingPrzeczytaj t臋 opowie艣膰 za DARMO!