Całe dwie strony gazety są poświęcone na zdjęcia i tekst, z którego dowiaduję się, że Harry kilka dni temu pojawił się w klubie 'Win24' na przyjęciu urodzinowym swojego przyjaciela. 'Przecież to nie zbrodnia' - przyznaję w myślach. Zamieram, kiedy czytam dalej o striptizerce, z którą Harry był widziany jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Przełykam z trudem ślinę. 'Ale co to w ogóle oznacza dla mnie?' - pytam siebie w myślach. Lily zabiera mi gazetę i patrzy na mnie współczująco. Zaraz, zaraz. Ona ma dokładnie taki sam wzrok jak ta kelnerka z restauracji.

     - Brook, wybacz mi, ale chciałam żebyś to przeczytała i wiedziała o tym. Chodzi o to, że Harry jest znany głównie z imprez na których zabawia się z różnymi laskami i często zdarza się tak, że zaprasza jedną czy więcej do swojego mieszkania i na pewno nie siedzą spokojnie na kanapie przy włączonym telewizorze i nie jedzą ciastek, które mogliby popijać ciepłym mlekiem. Ma opinię kobieciarza i ogółem jest niebezpieczny. Najlepiej będzie, jeśli nie pójdziesz na tę kolację. 

     - Ta kolacja ma zakończyć naszą znajomość.

Prostuję. Lily kręci głową i wraca na mnie spojrzeniem.

     - To zakończenie będzie początkiem. 


                    *      *      *


Po obiedzie, który ledwie w siebie wciskam z powodu wielkiego supła wewnątrz mojego brzucha, idę w kierunku miejsca, gdzie pracuje Grace. Zauważam ją siedzącą przy swoim biurku ze słuchawką telefonu przy uchu. Rozmawia spokojnie i notuje coś na kartce długopisem. Siadam na wolnym krześle niedaleko niej i czekam aż skończy. W myślach próbuję sobie wszystko poukładać i wymyślić jakieś sensowne rozpoczęcie. Kręcę głową. Nic nie przychodzi mi na myśl. Kiedy widzę, że skończyła rozmawiać, wstaję i podchodzę do jej biurka. Wiem, że ona wie o co ją chce zapytać.

     - Brooklyn..

     - Grace. 

Obie przeprowadziłyśmy ze sobą naprawdę bardzo dużo rozmów. Pamiętam, że to ona najbardziej pomogła mi, kiedy tylko się tutaj znalazłam. Z biegiem czasu postanowiła, że będzie lepiej, jeśli będę zwracała się do niej po imieniu. Na początek pytam o jej samopoczucie w związku z jej chorobą. Odpowiada, że jest już lepiej, ale ona wie, że nie przyszłam zapytać jej o to, więc wcale nie jestem zaskoczona, kiedy pierwsza zaczyna mówić. 

     - Brooklyn, ja.. Nie wiem co mam Ci powiedzieć, naprawdę. Harry poprosił mnie, abym przymknęła oko, kiedy chciał zabrać Cię na obiad. Sądziłam, że może to będzie dobre rozwiązanie..

     - Dobre rozwiązanie, ale czego? Dla kogo niby? 

    - Pomyślałam, że skoro się Tobą zainteresował, a Ty już niedługo skończysz osiemnaście lat i będziesz musiała nas opuścić to w tym czasie, kiedy tu jesteś poznasz go i może coś z tego wyjdzie. 

Kręcę głową To jest cholernie porąbane i chore. 

     - Co? Miałabym być z Harry'm? W takim razie źle myślałaś, Grace. Od momentu, kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy cały czas chce, aby on zniknął z mojego życia. Nie rozumiem dlaczego nie zapytałaś mnie o zdanie! Jestem Ci wdzięczna, że się o mnie martwisz, ale na pewno rozwiązaniem nie jest Harry. 

Jestem zła. Wychodzi na to, że to po części jest jej winą. To ona powiedziała mu w jakim pokoju mieszkam, na pewno. O tym, że jestem w szpitalu. Kręcę głową. Mówiła mu o wszystkim, gdzie jestem i na pewno też o moich upodobaniach co do książek i jedzenia. Wzruszam ramionami. Grace patrzy na mnie wzrokiem mówiącym przepraszam, ale ja odwracam się i kieruję w stronę pokoju. Czuję na swoim ramieniu delikatny dotyk. Odwracam się i widzę, że stoi przede mną.

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!