Kiedy następnego dnia rano, moja koleżanka z pokoju prowadziła mnie na zajęcia, byłam zszokowana. Każda dziewczyna była tutaj ubrana jakby szła na imprezę. No może nie aż tak, lecz prawie. Zdecydowanie ich ubiór różnił się od ubrań stosownych do tego typu miejsc.
Nie rozumiałam ich. Nie wstydzily się? Tak, nic a nic?
Pierwsze zajęcia minęły bezproblemowo. Wykładowca mówił bardzo jasno i dokładnie. Pasował mi taki styl nauczania. Willow cały czas mi towarzyszyła opowiadając co nieco o tutejszym miejscu. Nie mam pojęcia skąd tak dobrze już je znała. Rok dopiero się zaczął. Już miała chłopaka i znała tylu ludzi? Nie pytałam skąd, ponieważ wydawało mi się to niegrzeczne. Jeśli chciała mi to zdradzić, zrobiła by to. Poznałam kilku ludzi ale ich imiona zaraz opuszczaly moją pamięć. Trudno. Po co mi one skoro nawet z nimi nie rozmawiałam. Następnymi zajęciami była psychologia. Nie takie złe jakby się mogło wydawać. Wybrałam te studia dlatego, że chciałam uczyć dzieci. Te młodsze. Chciałam patrzeć jak się rozwijają z moją pomoca. Błądziłam wzrokiem po twarzach, ale tylko w jednym celu. Szukałam brata. Ten bałwan pewnie zapomniał że w ogóle miałam przyjechać.
Osobiście wolałam się do niego nie przyznawać. Był przeciwieństwem mnie. Najgorszym złem w moim życiu. Jednakże wypadało się przywitać. Nigdzie jednak nie mogłam go dostrzec. Willow zaciągnęła mnie w auli obok siebie i niedługo potem zaczął się wykład. Zapisywałam wszystko, co mogło być istotne dla mnie na później. Starałam się słuchać, ale gdy ktoś bawił się długopisem to drażniło mnie jeszcze bardziej.
Stuk, pik, stuk, pik, stuk, pik.... Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Will co chwila mnie zagadywała. Jakoś przebrnęłam tę godzinę. Idąc z nią korytarzem, obserwowałam jak chłopcy zagadywali do niej głupimi tekstami. Ja jedynie uśmiechałam się i przechodziłam dalej, próbując dorównać jej kroku. Niektórzy mówili mi dzień dobry na co moja współlokatorka chcichotala.
- Willow - złapałam ją za rękę i od razu puściłam. - wiesz może gdzie znajdę Harry'ego Stylesa?
- O - ożywiła się - znasz go?
- Coś w tym stylu - pokrecilam głową.
- To czemu się nie chwalisz?! Biblioteka. Na 90% go tam znajdziesz.
- Co? - spojrzałam na nią zszokowana. Mój brat w bibliotece?
- Biblioteka to miejsce pełne książek. Można tam czytać lub wypożyczyć sobie literaturę - zaśmiała się.
- Wiem co to biblioteka. Nie wiem, co może robić tam Harry - wyminęłam grupkę studentów i wbiegłam po schodach.
- Wiesz co jeszcze jest w bibliotece? - usłyszałam po chwili jej zdyszany głos.
- Miejsce do waszych zabaw, który sobie nie szczędzicie? - spytałam nie zastanawiając się. Szłam ku górze.
Tupot obcasów blondynki gwałtownie ustał co oznaczało że przestała iść.
Odwróciłam się do niej.
- Przecież nie miałam ciebie na myśli, tylko po prostu znam tego kretyna. - nie lubiłam wyrażać się tak publicznie, ale o nim nie można było inaczej.
- Masz chyba bardzo wysokie mniemanie o sobie. Studenci nie są godni z tobą przebywać. Tylko że teraz księżniczko jesteś jedną z nich - powiedziała nie ukrywając złości i odwróciła znikając w tłumie.
- Następnym razem powiedz coś czego nie wiem- Poszłam na górę i szukałam biblioteki. Nie urazila mnie tym co powiedziała, bo wiedziałam jaka jestem i dlatego zawsze wszystkich uprzedzałam. A na pewno codzienne schadzki w łóżku niczym nie imponowały. Otworzyłam dębowe drzwi i weszłam do sali.
Była ogromna. Masa ludzi w młodym wieku przechodziła wąskimi przejściami pomiędzy regałami z książkami. O Boże. Tutaj było tyle alejek. Gdzie ja miałam go znaleźć? Potarlam ręką czoło i rozejrzalam się. Poszłam szukać mojego brata, dobrze czując się w towarzystwie książek. Zamierzałam znaleźć jakąś ciekawą i usiąść przy jednym ze stołów.
W rogach i zakamarkach stały duże fotele. Aż zapraszały by się w nich zatopić.
- Wiesz czy jest tutaj Harry? - stanęłam przy jakiejś rudej dziewczynie pytając nieśmiało.
Uniosła wzrok znad okładki trzymanej książki i pokazała na fotele zaraz przy wejściu, po prostu trochę w tyle pewnie dlatego go nie zauważyłam. Siedział w fotelu, a obok niego o stół opierał się jakiś chłopak.
Nie chciałam przeszkadzać im w rozmowie.
- Dziękuję - posłałam dziewczynie uśmiech i powoli do nich podeszłam. - Cześć.
- Cześć.. - mruknął ten chłopak nawet na mnie nie patrząc, a Harry uśmiechnął się szeroko i wstał biorąc mnie w ramiona.
O matulu. Nie wiedziałam, że tak mnie przywita. - Widzę, że się cieszysz, ale gniesz mi koszulę - zasmialam się.
- Moja siostrzyczka wśród dorosłych ludzi - usłyszałam przy uchu.
- O, mógłbyś zachować to dla siebie. Masz zapewne swoją reputację.
- Chcesz coś dla mnie zrobić? - schylił się patrząc mi w oczy. - To dla mnie bardzo ważne.
- Zależy - spojrzałam na niego pytająco.
- Widzisz ją? - odwrócił mnie i położył brodę na moim ramieniu wskazując szatynke przy komputerze.
- Tak widzę Harry. Czego ode mnie oczekujesz? - bawiłam się końcami włosów.
- Nie daje mu się poderwać bo jest studentem, a ona tu pracuje - usłyszałam rozbawionego bruneta obok.
- Nie ma mowy, w nic mnie nie wmieszasz. Przecież nie wolno obcować z pracownikami uniwersytetu - odwróciłam się do brata wydymajac dolną warge.

EverlastingPrzeczytaj t臋 opowie艣膰 za DARMO!