8. Obywatelka niczego

180 20 15
                                    

Skurwysyn.

Osiem lat koszmarów — tyle nie wystarczyło, by przyzwyczaiła się do niespodziewanych pobudek, chronicznego niewyspania i okrutnych obrazów podsuwanych przez zwodniczy mózg. Za każdym razem Yuna budziła się jednak zlana zimnym potem, z sercem walącym młotem i niebezpiecznie wysokim poziomem adrenaliny popychającym do solowych wycieńczających treningów. Dzięki nim przynajmniej nie miała sobie równych w 94. jednostce szkoleniowej, a jak się okazało po wczorajszym pokazie siły na zamkowym dziedzińcu, nawet niektórzy zwiadowcy nie dorównywali jej siłą, sprawnością i czasem reakcji.

Fizycznie czuła się nieźle, a świadomość posiadania twardych mięśni i zwinnego ciała podbudowywała samoocenę i wiarę we własne umiejętności. Satoru Asahina może i pokonał ją tamtego popołudnia w dystrykcie Trost, upokorzył i zasiał ziarno niepewności. Yunę wychowano jednak tak, by taktyka ojca, jakkolwiek skuteczna na krótką metę, nie zdewastowała pewności siebie. To dzięki ciężkim treningom Yuna dotarła tak wysoko w rankingu kadetów, może gdyby nie butność, ogłoszono by ją najlepszą z rekrutów. Wierzyła, że jeżeli będzie trenowała trzy razy ciężej, w końcu przegoni znienawidzonego kapitana i to ona zatriumfuje nad jego truchłem.

Psychicznie jednak była wrakiem. Nie dlatego że słowa Satoru odbijały się echem w jej głowie i wywoływały męczące zwątpienie. To brak ulgi stawał się powodem frustracji. Wcześniej Yuna zakładała, że efektowny bunt, wyrzeknięcie się wartości Asahinów i furia kapitana żandarmerii przyniosą chociaż cień ulgi. Że na skrzydłach wolności, jakkolwiek wyśmiewane wśród obywateli, poleci w stronę lepszego, nieokraszonego strachem jutra. Tymczasem jutro okazało się tak samo beznadziejne jak wczoraj, po burzy nie wyszło słońce, a demony przeszłości nie zrezygnowały z zabawy w kotka i myszkę.

Ciężko dźwignęła się z twardego materaca. Przez drewniane okiennice przedzierały się pierwsze promyki wschodzącego słońca i stłumiony przez ściany świergot ptactwa. Asahina przetarła ciężko powieki, na oślep odnalazła porzucone poprzedniego dnia ubrania, starając się nie obudzić śpiących towarzyszek. Lata praktyki w pospiesznym wiązaniu oficerek, wciąganiu bryczesów i zapinaniu guzików koszuli sprawiły, że wykonywała serię tych czynności machinalnie, z zamkniętymi oczami. W jednostce treningowej często ścigały się ze współlokatorką i to Yuna zawsze wychodziła ze starcia zwycięsko. Jak z każdego innego właściwie.

Rico Brzenska. Chwilę pomyślała o byłej koleżance z drużyny, przez co dopadło ją coś na kształt wyrzutów sumienia. Właściwie żalu, że pozwoliła okularnicy zbliżyć się do siebie na tyle, że odrzucenie okularnicę zabolało. Czy Rico wyzbywała się nawyków wyćwiczonych podczas trzymania się z Yuną tak samo, jak odcina się od przeszłości poprzez zupełną zmianę stylu bycia? Czy może odruchowo budziła się skoro świt, by pobiegać? Czy wiernie towarzyszyli jej Mitabi Jarnach i Ian Dietrich jak tamtego poranka, kiedy podążyli za Brzenską, ze wszystkich sił próbująca dogonić Asahinę?

Zwątpienie, skarciła się w myślach szeregowa. Więcej nie wolno ci popełnić tego błędu.

Po cichu opuściła koszary. Poranek nie należał do najcieplejszych, chociaż promienie słońca nieśmiało wychylały się znad zielonych koron drzew. Wiatr dostawał się pod cienki materiał bawełnianej koszuli i wywoływał na jasnej skórze Yuny gęsią skórkę. Na liściach drzew i źdźbłach trawy perliła się rosa, a potężny stary zamek przedzielony przez rząd na siedzibę zwiadowców wydawał się dumnie piąć do góry. Paradoksalnie w świetle wschodzącego słońca można by odebrać tę wielokondygnacyjną budowlę jako symbol nadziei, chociaż historia udowodniła, że formacja, mimo wyświechtanych haseł podnoszących morale, mało miała w ostatecznym rozrachunku z tąże wspólnego.

Świat będzie kręcił się bez sprawiedliwości [Shingeki no Kyojin]Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz