[05] Chapter Fiveth (First Season)

3.3K 214 23

Jakie dziwne jest życie! Spieszno nam odtrącić ten właśnie palec losu, o które względy zamierzaliśmy się starać.
~Władimir Nabokow
„Lolita"

Zacisnęła dłonie mocno na pościeli, a z jej na wpół rozchylonych ust wydobył się cichy, przeciągły jęk. Czuła się jakby na karku zamiast głowy miała tykającą bombę zegarową, która w każdej chwili mogła wybuchnąć. Odetchnęła cicho, unosząc powoli powieki. Poczuła jak jej skronie natychmiast zaczynają pulsować w rytm przyspieszonego bicia serca. Powstrzymała się jednak od ponownego zamknięcia oczu i podniosła się niemrawo do pozycji siedzącej. Skrzywiła się mocno, przykładając dłoń do ust. Czuła jak cała treść żołądka podchodzi jej do gardła, a biel, na jaką pomalowane były ściany pomieszczenia, była jedynym, co pomagało jej w zapanowaniu nad tym. Potarła oczy palcami i rozejrzała się po pomieszczeniu, starając się na próżno przypomnieć sobie, czy nie była w nim już kiedyś.

Łóżko, na którym siedziała było duże i wygodne, a pościel ubrana w białe poszewki. Po lewej stronie dostrzegła drzwi, natomiast przed sobą stare, drewniane biurko i wysłużone krzesło na kółkach, obok których stał pusty regał. Odwróciła się przodem do – dzięki Bogu – uchylonego okna i ostrożnie postawiła stopy na drewnianej podłodze. Ciemne rolety sprawiły, że pomieszczenie było praktycznie całkowicie zaciemnione.

Odwróciła głowę w kierunku drzwi, kiedy usłyszała, że ktoś je otwiera. Skrzywiła się mocno, kiedy świat zawirował, jednak nie dała tego po sobie poznać. Posłała jedynie lekki uśmiech Louisowi, który postanowił zakłócić jej spokój. Przełknęła ciężko ślinę i mimowolnie dotknęła miejsca na plecach, w którym jeszcze niedawno tkwiła kula z pistoletu McColla. Pod opuszkami palców poczuła opatrunek, a pod nim kilka starannie założonych szwów.

— Naprawdę wiem, że wolałabyś jeszcze poleżeć, ale musimy się stąd zawijać. Prawdopodobnie szuka nas pół świata, więc lepiej dla nas, żebyśmy szybko opuścili Londyn, a i tak przespałaś dwa pełne dni — powiedział z powagą w głosie, jakiej dotąd u niego nie słyszała. Zmarszczyła mocno brwi, starając się zignorować pulsujący ból głowy.

— Dwa dni — powtórzyła cicho, poprawiając na sobie czystą koszulkę. Swoją koszulkę, którą na całe szczęście postanowiła zapakować. Cieszyła się, że nie musiała chodzić w ciuchach Louisa, albo – o zgrozo – jakiegoś innego członka gangu Malika. — Zayn się z tobą kontaktował? — zapytała, miętosząc delikatnie swoją dolną wargę między zębami. Lou pokiwał twierdząco głową, nie spuszczając z niej uważnego wzroku.

Wyglądał całkiem dobrze, pomimo tego że miał na sobie czarne, dresowe spodnie i tego samego koloru bluzę z kapturem, której rękawy podwinął do łokci. Wydawał się być wypoczęty, pomimo dużych cieni pod oczami, które zdecydowanie dodawały mu lat. Podeszła do niego chwiejnym krokiem, zaciskając mocno zęby.

— Ostatnim, co pamiętam, jest przyjazd tutaj i to, że prowadzisz mnie z jakimś facetem. Mógłbyś mi powiedzieć, co działo się dalej? Byłabym ci bardzo wdzięczna — powiedziała spokojnie, wymuszając lekki uśmiech. Louis zaśmiał się cicho i znów pokiwał lekko głową. Cassandra fuknęła cicho, kiedy mężczyzna odwrócił się do niej plecami i wolnym krokiem ruszył przed siebie. Zaciskając mocno dłonie w pięści ruszyła za nim.

— To dziwne, że nic nie pamiętasz. W sumie to nie straciłaś wiele, bo Nick pewnie cię uśpił na czas czyszczenia i szycia rany, ale do tego momentu wydawałaś się być całkiem trzeźwo myśląca — mówił cicho, jednak kobieta doskonale słyszała każde jego słowo. Chciała się odezwać, jednak Louis po chwili mówił dalej. — Groziłaś mi, że chcesz wydrapać mi oczy — zaśmiał się cicho. — A potem musiałem cię zostawić, więc poszedłem do znajomego. No i powinnaś być mi wdzięczna, że dobrodusznie postanowiłem sam przebrać cię w czyste ubranie, a nie zlecić to jakiemuś dzieciakowi, który na pewno z chęcią zrobiłby to za mnie — dodał, zerkając na nią ponad swoim ramieniem. Ich wzrok przeciął się przez kilka sekund, po których Cassandra bez trudu mogła stwierdzić, że mężczyzna był wyraźnie rozbawiony tym, co powiedział.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!