1. Początek

3.5K 193 99
                                              


Pieprzone sny. Porozsypywane fragmenty wspomnień, które kotłowały się w mojej podświadomości. Była w nich moja matka. Od miesiąca próbowałam się z tym wszystkim, chociaż na chwilę uporać, ale nie dawałam rady.

Minął miesiąc, a ja czułam się jakby to, co się wydarzyło, miało miejsce wczoraj. Trumna, jej zimna i delikatna skóra... ponury wyraz twarzy, blade usta i cera. Łzy same napływały do oczu w każdym momencie, kiedy o niej pomyślałam.

Nie umiałam normalnie funkcjonować.

Zaniedbałam szkołę, ale nauczyciele zdawali sobie sprawę przez co przechodziłam. - James ich poinformował.

Od dwóch tygodni chodziłam do psychiatry, byłam już na czterech wizytach, lecz mój stan nie ulegał poprawie. Łykałam tabletki na uspokojenie trzy razy dziennie, uspokajałam się na kilka minut, a reszta i tak powracała. Pani Willson przepisała mi taką dawkę ampułek na sen, że kiedy się kładłam spać, wstawałam po dziesięciu lub dwunastu godzinach. Byłam jej za to dozgonnie wdzięczna, przynajmniej mój dzień kończył się szybciej.

James próbował udawać twardego tak samo jak ja. Jednak ta sama krew w żyłach, robiła swoje.

Moja rachuba czasu była bardzo zagubiona, a ja nie widziałam, czy minęły kolejne dwa tygodnie czy może trzy, od nowego trybu życia.

Gdyby nie mój brat, nie mogłabym liczyć na wsparcie od nikogo innego z rodziny. Z trudem powstrzymałam się od parsknięcia śmiechem, kiedy kilka dni temu dowiedziałam się, że po śmierci mojej matki mój ojciec ponownie się ożenił. Sukinsyn. Na dokładkę okazało się, że mam przybranego brata, który jest starszy ode mnie o trzy lata. Oznaczało to, że mój ojciec był z tą drugą kobietą na lata przed tym, nim moja matka została zamordowana.

Najgorszą wiadomością dla mnie, okazało się to, że mam zamieszkać u pożal się Boże, ojca. Niestety, ale James'a nie było praktycznie w domu i sąd nakazał po śmierci Elizabeth... opiekę nade mną Jordanowi. James niestety miał zostać u siebie, a ja za kilka dni przeprowadzałam się do miasta oddalonego o sto kilometrów.

Wakacje kończyły się za niespełna tydzień i miałam zaczynać naukę w nowej szkole. To wszystko mnie strasznie przerastało. Tak wiele wydarzeń, w tak krótkim i tragicznym dla mnie czasie. Próbując odgonić myśli o matce, wykorzystując działanie przepisanych przez Panią Willson leków, powoli zaczęłam się pakować.

Nie wiedziałam jak zniosę ludzi w nowym liceum. Nowe twarze, nowe osobowości, nie cierpiałam poznawać nowych ludzi.

Z trudem przyszło mi zaprzyjaźnić się z Riley, dlatego była ona jedną z nielicznych osób, która wiedziała o mnie więcej niż inni.

Jak się dowiedziała o mojej przeprowadzce, zaczęła dramatycznie szlochać do słuchawki telefonu. Był to dla niej taki sam cios, jak dla mnie. Nie dziwiła mnie jej reakcja, ponieważ przeżywałam to wszystko, identycznie.

Czy moje życie zdoła coś zmienić we mnie na lepsze? Poczuję się jeszcze kiedyś szczęśliwa? Zdołam odgonić czarne myśli oraz wspomnienia na drugi plan? Te pytania zadawałam sobie od chwili przyswojenia do świadomości, że mojej ukochanej matki Elizabeth już nie ma...

——————
Do następnego
xoxo Alpha

Rok zatraceniaPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz